wtorek, 24 lutego 2015

Rozdział 5

-Niedługo przyjadę.-Zayn uśmiechnął sie nieśmiało do swojej mamy.Ta odwzajemniła uśmiech i mocno Go ścisnęła.-Mamo , przyjadę na weekend .-zaśmiał się pokazując swoje białe zęby.-Jeszcze się tobą nie nacieszyłam.-powiedziała. Minął już tydzień od wyjazdu ojca.Wczoraj dostaliśmy od niego sms , ze wszystko jest w porządku. Ale kamień na moim sercu dalej pozostał. Przez te dni siedziałam w domu z Zaynem . Mama pracowała a Sam chodziła do szkoły. Niestety dziś muszę już iść.-Lily.-przytulił mnie szybko.-Pilnuj się.-szepnął mi do ucha i oderwał się ode mnie.-Sam pilnuj Lily.-Zayn rozśmieszył Sam i podniósł ją na ręce.-Na razie.-odstawił Sam i wyszedł. Patrzyłam ciągle w jeden punk na podłodze. W ciągu tego tygodnia zdążyłam już sie zwolnić z pracy , ale nie jestem pewna czy to była dobra decyzja. Co prawda , ojciec będzie nam wysyłał dużą kwotę pieniędzy plus zarobki mamy i Zayn obiecał ,że nam pomoże.Dlatego mama kazała mi się zwolnić. Oczywiście juz nie raz był poruszany temat , z moim wypadkiem. Naprawdę nie chce na niego nakablować , o by było dziecinne. On przecież musiał mieć powód. Był wtedy strasznie zdenerwowany. Ale to nie powód , aby cię zabijać ! On mnie przecież nie zabił. Ale chciał ! Mamusiu , kłócę się sama z sobą.-Dobrze?-usłyszałam głos mojej mamy. -Ale co ?-sięgnęłam po swoją torbę.-Odprowadzisz Sam.-powiedziała. Nie chciałam sie z nią kłócić .-Jasne, tylko niech sie śpieszy !- krzyknęłam specjalnie aby usłyszała.Ubrałam swoją kurtkę i zaczęłam się przyglądać Sam. Odkładając plecak na ziemie sięgnęła po kurtkę , którą zaczeła powoli zakładać. Przewróciłam oczami. Zapięła się pod samą szyje i założyła na swoje chude nogi trampki. -Pa pa mamusiu !-krzyknęłam i założyła swój plecak na plecy. -Pa kochanie!- usłyszałam gdy zaczęłam wychodzić z domu . Zbiegałam pod schodach na dół. -Lily zaczekaj !-słyszałam za sobą głos Sam . Uśmiechnęłam się pod nosem i przyśpieszyłam.-Lily !-krzyczała a ja schowałam sie za ścianą i zgasiłam światło .Teraz było tu prawie zupełnie ciemno , gdyby nie okno na końcu korytarza. -Lily ?-zapytała Sam idąc powoli w moją stronę. Włożyłam swoją piąstkę do buzi , aby nie wybuchnąć śmiechem. -Lily to nie jest śmieszne.-na kilometr było widać ,ze się boi. Gdy tylko ominęła ścianę za którą stałam podeszłam do niej cicho. -Bu.-przestraszyłam ją . Moja siostra zaczęła się drzeć. -Zamknij się .- śmiałam się zaciskając jej usta. -Dlaczego to zrobiłaś ?- zapytała przestraszona a ja zaczełam iść z wielkim uśmiechem.-Lily.-złapała mnie za rękę. Gdy tylko wyjdziemy na zewnątrz puści mnie. W końcu ma 11 lat.Zaśmiałam sie głośno i wyszłam z bloku. Moja siostra dalej trzymała mnie za rękę. Nie wiem wogle po co ją odprowadzam. Ma bardzo blisko do szkoły . Nawet stąd ją widzę.Rozejrzałam się dookoła. Małe dziewczynki w wieku Sam szły śmiejąc się razem.Przeszłam przez pasy na jezdni .-No to cześć.-powiedziałam do mojej siostry.-Lily.-zatrzymała mnie. Ja naprawdę nie mam juz czasu ! -Co chcesz , Sam nie mam czasu !- podniosłam swój ton.-Myślisz ,ze tata wróci ?- zapytała cicho , nie patrząc mi w oczy. To pytanie wprowadziło mnie z równowagi. Co mam jej powiedzieć? Moja siostra usiadła na ławce obok i zaczęła płakać. Ukucnęłam przed nią.-Hej.-zwróciłam sie do niej.- Zobaczysz , niedługo wróci .-uśmiechnęłam sie do niej zachęcająco. -Zobaczysz.-usiadłam koło niej i ja przytuliłam. Moje słowa zabrzmiały jakbym kłamała ? -Sami !- usłyszałam czyiś głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam dosyć dużego chłopca.-Idziesz ?!- krzyknął , ponieważ stał trochę daleko. Sam spuściła głowę i wytarła oczy. Spojrzałam w stronę chłopaka . Zaczął biec w naszą stronę.-Sam wszystko w porządku ?-zapytał ją kucając przed nia .-Tak.- wymusiła uśmiech i wstała. -To pa.-wytarła ostatnią łzę i zaczęła iść koło tego chłopaka.Patrzyłam jeszcze przez chwilę , jak oddala sie .Całe szczęście ,ze powstrzymałam łzy. Nie mogłam jej pokazać ,że się boje. 
-Dobrze ,że juz jesteś . Strasznie się nudziłam , gdy Cię nie było. -powiedziała do mnie Cat , gdy ja zostawiałam w szafce niepotrzebne książki.-Widzisz jestem po prostu do niezastąpienia.- zaśmiałam sie chwilowo na nią spoglądając. -Tak to prawda.-zaśmiała się. Spojrzałam za nia i zobaczyłam Justina , który przyłożył palec do ust , abym nie mówiła Cat ,ze on idzie w naszą stronę .-Co teraz masz ? - zapytałam szybko zmieniając temat i dając Justinowi szanse na szybkie skradnięcie się.-Chyba... -zaczeła przeglądać swój telefon.Nie zdążyła mi odpowiedzieć , ponieważ Justin postawił przed nią piękną , czerwoną różę. Moja przyjaciółka ułożyła usta w literkę ,,o'' .- Ojej , ale dlaczego ? - przytuliła Go. Chciała się od niego oderwać i spojrzeć w jego oczy , ale on ją przytrzymał.-Justin wszystko okey ?- zapytała a ja przygladalam się całej tej sytuacji.-Lily , mogę Ci ją ukraść na dzisiaj ? -zapytał mnie wywołując u mnie śmiech. -Bierz ją .-odpowiedziałam a Justin puścił Cat. -Gdzie ty chcesz iść ? -zapytała Go zdziwiona.-Niespodzianka.-usmiechnął sie do niej uroczo. -Bawcie się dobrze.-pomachałam im , gdy oni się oddalali. W sumie to Justin ciągnął Cat za sobą gdy to była zdezorientowana.Założyłam swoją kurtkę  . Na reszcie koniec dnia ! Rozejrzałam się po korytarzu . Nikogo nie ma , wiec zatańczyłam szybko swój taniec szcześcia. Zaczełam podśpiewywać sobie piosenkę pod nosem i zamknęłam szybko szafkę.Podbiegła do drzwi. Gdy tylko wyszłam uderzyły mnie promienie słońca. Dzisiaj sobie odpocznę . Na szczęście jutro jedziemy na wycieczkę o której nie wiedziałam , a ona trwa cały tydzień ! Wieczorem będę spać , czytać i spać .
-Nie mamo ! -zaczęłam za nia chodzić po kuchni .-Muszę ? No błagam nawet nie zdążę się spakować . - próbowałam ją przekonać. -Zdążysz , a teraz się ubieraj bo pani Annie zaprosiła nas na obiad . - mama skierowała się do  swojego pokoju.-Co ?! - krzyknęłam a mama zdziwiona się na mnie spojrzała. -Nie lubisz jej ? - spytała smutno . Nie dziwie się, znalazła sobie nową przyjaciółkę i teraz myśli ,ze jej nie lubię. -Lubię , mamo tylko... -próbowałam coś wymyśleć siadając na jej łóżku. -Dobrze. -zgodziłam się i skierowałam się do pokoju. -Co robisz ? - zapytała mnie Sam.-Pakuje się.-odparłam wyjmując walizkę. Zaczęłam wyjmować wszystkie ubrania , i wrzucać je do torby. Nie chce jechać na tą głupią wycieczkę! Niektórzy pomyśleliby ,ze jestem nienormalna , ale ja naprawdę nie chce jechać nad te morze ! Przekręciłam oczami i zamknęłam walizkę .
-Tylko się zachowuj. -upominała mnie i Sam mama , poprawiając fryzurę. To musiało wyglądać komicznie. Mama stojąca przed drzwiami Stylesów i poprawiająca sobie włosy. Sam obok robiła to samo a ja trzymałam ciasto. -Witajcie.-przywitała nas pani Annie.-Przyznam ,ze długo się do was jedzie.-zaśmiała się moja mama , na co pani Annie wybuchła śmiechem. Naprawdę nie wiem co było w tym zabawne.-Harry !  -zawołała a ja głośno przełknęłam ślinę. -Alex !- wołała a z góry przybiegła dosyć niska brunetka. -Dzień dobry.-przywitała się smutno , ale próbowała uśmiechnąć się.-Pokażesz Sam swój pokój ? - zapytała ją jej mama.-Jasne.- odpowiedziała.-Tylko pamiętajcie ,ze zaraz o obiad.-dodała szybko a moja mama zaśmiała się.Rozejrzałam się po mieszkaniu . Jest tu bardzo ładnie. Na ścianach wiszą zdjęcia i obrazy a w całym domu pachnie kurczakiem .-Dzień dobry.- usłyszałam zachrypnięty głos i odwróciłam się. Harry stał na ostatnim stopniu schodów z czarne koszulce.-Dzień dobry.- uśmiechnęła sie do niego moja mama.-Harry zaprowadź Lily do kuchni.- pokazała na mnie a ja momentalnie się zaczerwieniłam.-Chodz pokaże Ci mój ogródek.-Annie złapała za rękę mojej mamy i zaczęła ją prowadzic w głąb domu. Byłam cała zestresowana. -Um.. gdzie mam to położyć ? -zapytałam niezręcznie.-Gdzie chcesz .-powiedział opierając się o blat .Przekręciłam oczami i postawiłam ciasto na stole.-Dasz mi jakiś talerz i nóż ? - zapytałam zdejmując pokrywkę od pojemnika. Wow to naprawdę wyglada pysznie.-Proszę.-jego głos był tuż przy moim uchu. Dotknął moich pleców ręką i podał mi talerz i nóż.- Dzięki.-odpowiedziałam cicho a ten oparł się o stół . Serio ?! Daj mi się skupić przystojniaku ! Przystojniaku ?! Lily ! Zaczęłam kroić ciasto , ale przerwałam gdy poczułam jego rękę na mojej brodzie.-Nie przygryzaj wargi.-w tym momencie zdałam sobie sprawę co robię.-Tak mi się lepiej skupić.-odpowiedziałam szybko i głośno. Umilkliśmy a on dalej trzymał rękę na mojej twarzy.-Ale to mnie rozprasza.-szepnął a ja spojrzałam na niego.Przeniósł wzrok na moje usta a ja na jego. Po chwili znów wróciliśmy do oczu. Harry lekko sie pochylił a mój brzuch robił fikołki.-Co wy robicie ? - odskoczyłam momentalnie od Harrego. -Nic ! - odezwał sie głośno Harry patrząc na swoją siostrą ze złością.-Ale wy ...-zaczęła Sam stojąc koło Alex.-Sam ! - przerwałam jej i popatrzyłam na nią tak samo jak Harry na swoją siostrę. -O pokroiłaś już ciasto ? -do kuchni weszła moja mama i Annie.-Tak.- uśmiechnęłam się do niej miło.-Chodzcie , obiad juz na stole.-powiedziała mama Harrego. Odłożyłam nóż który dalej trzymałam w ręku i poszłam za moją mamą. Matko co to było ?! Przecież ja Go nawet nie lubię ! Zakochałam się? Co ?! Nie ! Przekręciłam oczami .- Wszystko w porządku ? -zapytała mnie moja mama i usiadła koło mnie.-Tak.-odpowiedziałam podnosząc wzrok na Harrego. Patrzyłam na niego przez chwilę , ale spuściłam wzrok kiedy on popatrzył na mnie. Zarumieniona zaczęłam jeść.
-To ja moze pozmywam .-zaproponowałam Annie a moja matka dumnie się uśmiechnęła.-Dziękuje , Harry pomóż Lily.-powiedziałam Annie a mi prawie talerze spadły. -Nie naprawdę nie musi , dam radę. -nerwowo się uśmiechnęłam. -Już leniu ! -brunetka pokazała w stronę kuchni. Harry powoli wstał przekręcając oczami i wziął talerze a ja kubki. Zaczęłam iść pierwsza , i gdy doszłam do blatu odstawiłam wszystko.Harry odtworzył zmywarkę a ja zaczełam wkładać naczynia.- Powiedziałaś komuś ? - zapytał a ja lekko się uśmiechnęłam. -Byłam tylko na policji. -powiedziałam podnosząc na niego wzrok. Jego mina była bezcenna. -Przecież żartuje.- zaczęłam się śmiać.-Umiesz przestraszyć człowieka.- powiedziałam a ja trochę spoważniałam.- Um.. możemy nie wracać do tego tematu ?- zapytałam nieśmiało.- No co ty ?! - podniosł swój głos sarkastycznie. -Przecież ja chce to ciągnąć. - opuścił zrezygnowany ręce a ja nie mogłam przestać się śmiać. -Jesteś zabawny.-stwierdziłam , zanim zdążyłam sie powstrzymać. Harry umilkł a ja zamknęłam naładowaną zmywarkę. -Zabawny powiadasz ? - oparł się o blat i poruszał zabawnie brwiami. - Przestań ! - pisnęłam zażenowana w jego ramie śmiejąc się. -Pokazać Ci coś ? -zapytał , za co mu dziękuje ,ze zmienił temat. - Jasne.-przytaknęłam. 
Harry.
Pokazałem ręką aby zaczęła iść pierwsza. Uroczo się uśmiechnęła i ruszyła. Szła przed mną na schodach. Matko ona ma idealną figurę . Harry ! Zwariowałeś ?! Odtworzyłem przed nią drzwi do mojego pokoju. Podszedłem do okna i odtworzyłem je . -Co ty robisz ?- zapytała stojąc przy drzwiach. - Chodz , nie musisz się bać. -lekko się zaśmiałem i założyłem na siebie swoją bluzę , która wisiała na krześle. Podeszła niepewnie do okna. Wyszedłem pierwszy stajac na dachu. Wyciągnąłem rękę w jej stronę , a ona niepewnie ją złapała. Ma tak strasznie delikatne dłonie. Usiedliśmy na dachu. -Jak pięknie .-położyła się powoli przyglądając się gwiazdom.- Wiem.- odparłem podpierając sie na łokciu i przyglądałem jej się. W jej oczach odbijały się te wszytskie gwiazdy a usta... Usta ma lekko rozwarte. Patrzyła się na gwiazdy jak na największy skarb.- Twój tata chyba mnie nie lubi .- usiadłem w pozycji siedzącej. Lily nie odezwała się tylko usiadła w takiej samej pozycji jak ja. -Nie dlaczego? -zapytała z nieśmiały uśmiechem.
Lily .
-Twój tata chyba mnie nie lubi.-powiedział Harry a ja powstrzymałam się od grymasu. nie powinnam być zła ,ze poruszył ten temat , przecież on nic nie wie.-Nie dlaczego ? - nieśmiało się uśmiechnęłam. Patrzył prosto w moje oczy.- Wtedy gdy byliśmy w sklepie... -zaczął nie odrywając ode mnie oczy. -Chyba , wiesz co sobie pomyślał .-zaśmiał się przyglądając się na moja reakcję. -Spokojnie , jego już nie ma.-powiedziałam zanim zdążyłam pomyśleć. Umilkł na chwilę.-Ale jak to nie ma ? - zapytał a ja odwróciłam wzrok. -Wyjechał .-szepnęłam z grymasem na twarzy.-Nie ważne nie ciągnijmy tematu.-usmiechnęłam się szybko. - Zagramy ? - zapytałam pokazując na kosz , który stał na podjeździe. -Sory , ale chyba cię ogram . - powiedział z dumnym uśmiechem .-Chyba se żartujesz .-zasmiałam się wstając i szybko wychodząc przez okno . Zaczęłam zbiegać po schodach. -Lily co sie stało ? - spytała moja mama , która niosła kanapki do pokoju Alex .-Nic idę ograć Harrego.. - zaczęłam , ale mama nie zdążyła zareagować.-I tak wygram.-Harry pobiegł szybko i zeskoczył z ostatnich schodków. Zaczełam biec tak szybko jak tylko mogłam. Niestety Harry był pierwszy. -To co gramy ? - zapytał popisując się i obracając piłkę na palcu. Przez chwilę jego nieuwagi zabrałam mu piłkę. -Wow gdzie się tego nauczyłaś ? - zapytał gdy ja kozłowałam.-Lekcje z bratem.- rzuciłam piłkę prosto do kosza. Harry wziął piłkę i spojrzał na mnie z góry .- No co ? - zapytałam szturchając Go z bara śmiejac się .-Brałaś coś ? - zapytał śmiejąc się i przechodząc za mnie. - Co ty robisz ? - zapytałam ciągle się śmiejąc.-Umiesz tak ? - zapytał stając na krawężniku i rzucając piłką do kosza. Oczywiście jak zwykle piłka wpadła prosto do kosza. Podeszłam do krzesła i się o nie oparłam. -Taa a zrób krok w tył .- powiedziałam .Harry zrobił to i po raz kolejny trafił do kosza. - Chcesz spróbować ? -zapytał mnie pokazując na piłkę .

a
-Prędze sie wywalę.-zaśmiałam się odwracając głowę. -Spróbuj .- rzucił do mnie piłkę a ja ją niezdarnie złapałam. Przewróciłam oczami i stanęłam tam gdzie on stał wcześniej. Wycelowałam do kosza , ale piłka spadła o wiele wcześniej .-Widzisz ? - powiedziałam .-Jeszcze raz.-rzucił do mnie piłkę , a ja po raz kolejny  nie trafiłam . Spuściłam głowę. Poddasz się ? Pokaż mu ,ze umiesz Lily ! Lekko poskoczyłam gdy poczułam ,że stoi za mną .- Co ty robisz ? - zapytałam a on podał mi piłkę trzymając moje ręce. -Dasz radę. -szepnął a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Pomógł mi rzucić piłką , która wpadła prosto do kosza. -Widzisz ? - powiedział nie puszczając mnie.- Widzę ,jestem nie do pokonania. -zaśmiałam sie i odwróciłam w jego stronę. -No oczywiście .-powiedział z sarkazmem. Udałam obrażoną . -A uważasz ,ze nie ? -zapytałam obrażona. -Jestes beznadziejna.-powiedział krzyżując ręce na klatce piersiowej.-Ej .- walnełam Go lekko w ramię po czym zasmialiśmy się oboje.Nie mogłam oderwać wzroku od jego pięknych zielonych tęczówek. -Lily ! -usłyszałam za sobą głos mojej mamy.-Tak ? -odwróciłam się zawstydzona.-Zbieramy się do domu.-poinformowała mnie z uśmiechem. Pokiwałam głową. Zaczęłam isc w strone domu Stylesa. Gdy tylko przekroczyłam próg zobaczyłam Sam z wielką reklamówką lakierów. Miała zamknięte oczy i siedziała na schodku opierając się o Alex , która głaskała ją po czubku głowy.-Zasneła .- powiedziała potrząc na moja mamę.-Och Sam.-moja mama wyjęła swój telefon.-Zadzwonię po taksówkę.-powiedziała i dała mi tacę , na której niedawno było ciasto. -No co ty ? Harry was zawiezie. -usmiechnęła się miło Annie.-To nie problem ? -moja mama odwróciła się w strone Harrego , który stał za moimi plecami.-Z przyjemnością.-powiedziała z zachrypniętym głosem a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. -Harry weź Sam.- mama chłopaka pokazała na moją siostrę. Brunet wziął ją tak jakby ważyła jak piórko , co nie jest prawdą.-Dziękuje za obiad.-moja mama przytuliła się do Annie.-Nie ma sprawy.-usmiechneła się do nas.-Do widzenia.-posłałam jej swój uśmiech.-Co twój syn ma takiego ,ze umie sprawić ,ze moja córuś się uśmiecha? - moja mama założyła mi kosmyk włosów za ucho.-Mamo ! - jestem cała czerwona. Obie kobiety się zaśmiały.Wyszłam z domu kierując się do tego auta. Do samochodu w którym prawie umarłam. Usiadłam z tyłu koło śpiącej Sam.- Nie chcesz usiąść z przodu ? -zaśmiał się odwracajac się do mnie a ja po raz kolejny się zarumieniłam.-No to jedziemy . - do auta weszła moja mama. 
Przez całą droge jechał zgodnie z przepisami . No Harry dalej podlizuj się mojej mamie. -Jesteśmy.- szepnął i wysiadł z auta. -Poczekaj ja ją wezmę. - popatrzył na mnie a ja nie mogłam powstrzymać sie od małego westchnienia. Odwróciłam szybko wzrok i wyszłam z auta. 
-Proszę . - moja matka pokazała na łóżko Sam. Harry położył ja delikatnie po czym wyprostował sie.-Naprawdę bardzo dziękuje.- brunetka podziękowała mu. -Nie trzeba.-powiedział miło.-Lily odprowadz Harrego na dół.-powiedziała moja matka a ja przekręciłam w duchu oczami. Naprawdę przez chwilę chciałam po jego wyjściu walnąć się na łóżko i spać ! -Jasne. - przytaknęłam i wyszłam z nim na schody. - Twoja mama to naprawdę miła kobieta.-powiedział zchodząc na dół .- Wiem .- stanęłam na ostatnim schodku a Harry sie odwrócił .I tak był od mnie wyższy . Jak to możliwe ?! -To do zobaczenia.- powiedziałam niezręcznie.-Taa na razie.- spojrzał na swoje buty po czym się odwrócił na pięcie. -Poczekaj ! - zeskoczyłam ze schodka . Chłopak odwrócił sie a ja szybko pocałowałam Go w policzek . - Dzięki za wszystko.-odwróciłam sie szybko i pobiegłam do mieszkania.Z wielkim uśmiechem weszłam do pokoju i opadłam na łóżko. Przygryzłam wargę i zamknęłam oczy. 
    
I jak ? Mi ogólnie nie podoba się ten rozdział . Nie miałam humoru , bo szkoła -,- .  

poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 4

-Przepraszam.-to były jego pierwsze słowa , które powiedział , gdy nasze matki wyszły. -Serio ? Przecież widzisz ,ze nic mi nie jest. Możesz mnie już nie mieć na sumieniu.-wstałam gwałtownie z łózka a przed oczami wszystko mi się rozmazało.Zamknęłam na chwilę oczy.-Wszystko w porządku ?-zapytał i dotknął mojego ramienia.-Zostaw mnie ! - podniosłam swój ton i odepchnęłam jego rękę.-Wiesz co ?! Jesteś okropna! -wstał i stanął na przeciwko mnie.-Chciałem Ci tylko pomóc i być miły! -krzyczał a moja głowa wybuchała.- Nie zapomnij ,ze przez ciebie tu jestem.-powiedziałam ciszej , ponieważ nie miałam energii. Zaczęłam ciężko oddychać i złapał mnie mocny ból głowy.Harry ciągle cos mówił , ale ja nie mogłam tego zrozumieć.-Słuchasz mnie? -usłyszałam i podniosłam głowę , która momentalnie spadła. Nie mogłam poruszyć swoją głową.W końcu Harry ucichł. -Lily.-mówił do mnie mój lekarz i poczułam ,że otwiera mi powiekę , ale sama tego nie mogłam zrobić. -Proszę wyjść.-poczułam małe ukłucie w ręku.-Jestem jej chłopkiem.-powiedział a mnie zamurowało. Wow Harry serio ? Zaśmiałam sie w duchu.Wzięłam głeboki oddech i odtworzyłam oczy. Oddychałam szybko.-Połóż się.-powiedział lekarz.-Co mi... co... -próbowałam ułożyć pytanie , ale mi nie wychodziło. -Spokojnie , widać zdenerwowałaś się .- doktor popatrzył się na Harrego.-To nic odpoczywaj.-uśmiechnął się miło do mnie i wyszedł.-A ty nie siedz tu długo.-powiedziała pielęgniarka i wyszła za lekarzem.Harry pokiwał głową.-No więc teraz będziesz mnie słuchać.- powiedział siadając na taborecie.-Przestań... wy..wy-jąkałam się.-Lily posłuchaj strasznie mi przykro i przepraszam cię.-mówił a ja nie mogłam już tego słuchać.-Przeprosi....przy..-jąkałam.-Przyjmujesz moje przeprosiny? -zapytał a ja pokiwałam głową i zamknęłam oczy. 
Harry
-Zaraz wrócę.-krzyknąłem.-Gdzie idziesz ?-zapytała mnie moja matka wycierając kubek ścierką.-Um.. projekt z Justinem.-skłamałem.Matka przymrużyła oczy.-Jasne, tylko nie wróć za późno.-wyszła z przedpokoju a ja z domu.Mam nadzieję ,ze się nikt nie dowie. Gdy zobaczął ,ze do niej jeżdżę będą te głupie pytania.Dlaczego ją odwiedzasz ? To ty jej coś zrobiłeś ? Zakochałeś się ? To byłoby wkurzające. Dalej mam ją na sumieniu , ponieważ jeszcze się nie obudziła. Ostatnio byłem u niej wieczorem i spała spokojnie jak aniołek. Aniołek ? Serio Styles ?! Zaparkowałem na parkingu pod szpitale i wysiadłem zakładając kaptur. Oby nie było jej rodziców . CHociaz o takiej porze mogą być. Kamień spadł mi z serca kiedy Cat zaczęła powoli wychodzić ze szpitala. Rozejrzałem się dookoła i odtworzyłem drzwi. Spała jak zawsze. Jej włosy były rozłożone na białej poduszce.Usiadłem na krzesle , które stało koło krzesła.-Hej.-szepnąłem.-Wczoraj Ci nie zdążyłem wytłumaczyć , bo przerwała mi ta głupia pielęgniarka.-zasmiałem się lekko.-Wiesz dlaczego byłem wtedy tak wkurzony ?-zapytałem nie oczekując odpowiedzi.-Mój ojciec okazał się zwykłym chujem.-moja szczęka się spięła i zacząłem bawić się nerwowo placami.-Znalazł sobie nową kobietę , a moją matkę zostawił.- mówiłem do śpiącej Lily. Matko , wyśmiał bym siebie teraz , gdybym siebie zobaczył .Zwierzam się dziewczynie , której prawie nie znam i na dodatek ona śpi !.-Moja matka cicho płakała całą noc.- zwierzyłem się.-Na szczęśnie mojej siostry nie było kiedy dzwonił do nas mój ojciec...-zaczałem , ale przerwało mi odtieranie się drzwi.-Hej , o tej porze nie odwiedzamy.-powiedziała ta sama wkurzająca pielęgniarka.-Chyba Ci już to mówiłam wczoraj.-dodała zła.-Tak przepraszam.-przewróciłem oczami i wyszedłem.
-Jestem.-odłożyłem kluczyki na stole.-Hej.-uśmiechnęła się do mnie smutno moja matka. Siedziała na fotelu czytając książkę.-Gdzie Alex? -zapytałem nalewając sobie wody do szklanki.-Z ojcem.-powiedziała a ja momentalnie ścisnąłem szklankę.-Po co z nim jest ?-zapytałem powoli.-Chciał jej powiedzieć ,ze się rozwodzimy.-powiedziała smutno i zamknęła książkę.-Nie mamo , on chce ją po prostu przekupić !-odłożyłam gwałtownie szklankę.-Harry przecież nic na to nie poradzę.-spojrzała na mnie z pod okularów.Chciałem coś powiedzieć , ale przerwał mi telefon. Moja matka wstała zrezygnowana i odebrała telefon.Przez chwilę rozmawiała a potem odłożyła słuchawkę.-Musze jechać do pracy .- powiedziała zakładając płaszcz.-Po co ?-zapytałem spokojnie.-Zrobiło sie jakieś zamieszanie.Nie jestem pewna co się stało.-założyła swoje buty.-Pa.- lekko się do mnie uśmiechnęła i wyszła z domu.Teraz towarzyszyła mi tylko cisza. Idz odrób lekcję.Zaśmiałem sie pod nosem.-Głupiejesz Styles.-powiedziałem do siebie i zdjąłem swoją bejsbolówkę. Sięgnąłem do telefon i wykręciłem numer do Justina.-Siema.-powiedziałem wychodząc na dwór.-Co jest ?-zapytał .-Przyjedziesz , auto szwankuje.-powiedziałem przyglądając się aucie , które stało na podjeździe.-Zaraz bedę.-rozłączył się a ja schowałem telefon. Wsiadłem na miejsce pasażera i zacząłem przyglądać się szybie , która zbiła się , gdy Lily uderzyła w nią głową. -Jak ja to naprawię ?-zapytałem sam siebie i wysiadłem z auta.w tej chwili podjechał samochód Justina. Wysiadł z auta i podał mi rękę.-Co jest ?-spojrzał na moje auto.-Chłopie kto Ci tak rozwalił szybę.-zasmiał się i dotknął zniszczenia.-To nie jest śmieszne.-nie byłem pewien czy mogę mu powiedzieć. Cat mogłaby z niego wszystko wycisnąć.Spojrzał na mnie pytająco.-Wiesz czemu ta nowa przyjaciółka Cat jest w szpitalu ?-zapytałem opierając się o maskę samochodu.Justin odtworzył szeroko usta.-Stary co ty ...-złapał się za głowę.-Jechałem z nią , to było po wyścigu i przywaliła w szybę.-wytłumaczyłem.-Mogłeś ją zabić, Harry mówiłem Ci abyś nie jeździł z nikim kiedy masz wyjęte pasy !-trochę się wkurzył.- Byłem zły , nie co dziennie rodzice Ci się rozwodzą.-skrzyżowałem rękę na klatce piersiowe i oparłem się do mój wóz.-O wilku mowa.-szepnął Justin a  ja się odwróciłem. Ojciec podjechał z Alex pod dom. Moja siostra szybko wysiadła i trzasnęła jego drzwiami po czym pokazała mu środkowy palec.-Tyle Ci powiem!- krzyknęła a Justin lekko sie zaśmiał.-Alexandra !- ojciec także wysiadł z samochodu. Ona odwróciła się i zaczęła iść w moją stronę.-Nienawidzę Cię ! Nie chce Cie znać !-odwracała się i cofała się. Nasz ojciec szedł w naszą stronę.Schowałem Alex za moimi plecami a ojciec podszedł do mnie.-Daj mi z nią porozmawiać.-szepnął i przetarł ręką czoło.-Wypierdalaj stąd .- szepnąłem. Ojciec zacisnął mocno szczękę i odwrócił się. Wsiadł do auta i z piskiem opon odjechał. Odwróciłem się do Alex , któa właśnie wchodziła do domu. -Poczekaj.-powiedziałem do Justina i pobiegłem do domu. -Alex!-krzyknąłem , ale nic nie usłyszałem. Pobiegłem do jej pokoju , ale tam też jej nie było. Nacisnąłem na klamkę łazienki , ale była zamknięta.-Alex odtwórz !- pukałem w drzwi.-Daj sobie spokój idz .- mówiła zapłakanym głosem.-Przestań , odtwórz te drzwi bo jej wywarze.-groziłem jej.Cisza.Oparłem się o drzwi i zjechałem po nich w dół.-Alex nie jestem dobry w pocieszaniu.-zacząłem i usłyszałem ,że kluczyk sie przekręca. 
-Wiesz co ? To może po prostu nie pocieszaj tak będzie lepiej.-powiedziała i się odwróciła







Lily
-Hej.-odtworzyłam oczy i zobaczyłam koło siebie Cat. Uśmiechnęłam się do niej leniwie i w tym momencie zabolała mnie głowa.-Jak się czujesz ?-zapytała z uśmiechem.-Niezbyt dobrze.-odpowiedziałam z wielką chrypą.Cat podała mi szklankę wody a ja napiłam się.- Dziękuje.-powiedziałam swoim głosem.-Co się stało ,ze Harry tu siedział ?- zapytała mnie.-Przyszedł do mnie ze swoją mamą . Nasze rodzicielki się przyjaźnią.-zaśmiałam się.-Ale twojej ani jego mamy tu nie widziałam . Podobno dostałaś jakiegoś ataku i spałaś dwa dni.-mówiła a ja robiłam wielkie oczy.-Jak to dwa dni ?!-podniosłam lekko głowę a ból rozniósł się po całej czaszce.-Spokojnie , nie wstawań.-powiedziała .-Harry był tu o każdego wieczoru , zauważyłam to kiedy zostałam wczoraj trochę dłużej. Bacznie rozglądał się czy nikt Go nie widzi . Nawet zakładał kaptur. -zaśmiała się.Czyli wyrzuty sumienia? -Zawołasz lekarza ?-zapytałam się jej.-Żle się czujesz ? - szybko wstała .-Nie .- zaśmiałam się a ona odwróciła się i wyszła z sali. Po chwili znów przyszła z lekarzem.-Dzień dobry.- uśmiechnął sie do mnie mój lekarz.-Dzień dobry , kiedy będę mogła wyjść?-zapytałam.-Um... -myślał przeglądając kartki .-Jutro rano ,jeśli wyniki będą dobre.-posłał mi miły uśmiech .-Dziękuję.-podziękowałam a on skiną głową i wyszedł.-Szczęściara.-powiedziała Cat.- Co dlaczego ?-zapytałam lekko się śmiejąc.-Jutro mamy rano jakiś apel czy coś takiego.-przewróciła oczami a ja wybuchnęłam śmiechem. -Która godzina ?-zapytałam jej.-11 .-odpowiedziała.-Catrin Grande nie powinnaś być w szkolę ?- zapytałam poważnie.-Nieeee.-przeciągnęła ostatnią literkę.-Spadaj do szkoły.-uderzyłam ja w ramię a ona lekko mnie przytuliła i wybiegła z sali.-Do jutra! -krzyknęła.Pokręciłam lekko głową i sięgnęłam po mój cegłofon.Żadnych nowych wiadomości.Mogłabym zadzwonić do mamy , ale pewnie jest w pracy i nie odbierze. Kurde strasznie się nudzę ! Powoli usiadłam .-Uff okey Lily wstań i powoli wyjdź z tej sali.-dopingowałam siebie . Na szczęście , głowa tylko raz mnie zabolała. Wyszłam z pokoju . Na korytarzu nie było nikogo.Zaczęłam iść koło innych drzwi. Jedne były uchylone.Wiem ,ze nie powinnam , ale lekko je popchnęłam. Na łóżku leżała matka z niemowlęciem a koło niej siedział mężczyzna. Ruda kobieta płakała uśmiechając się i  trzymając dziecko w różowym kocu.Dziecko zapłakało a ojciec pogładził je po główce. Kobieta podniosła wzrok i pytająco się do mnie uśmiechnęła . Speszona przymknęłam drzwi i zaczęłam iść dalej.Głupia jestem ! No nic nudzę sie to mogę pozaglądać do innych drzwi chodz jest to bardzo dziecinne i wścibskie. Odtworzyłam następne drzwi a na sali leżało dziecko .Nikogo przy nim nie było. Nie mogłam rozpoznać czy to była dziewczynka czy chłopiec , ponieważ ta osoba nie miała włosów. Jej twarz była cała blada a oczy zamknięte.Zrobiłam krok w stronę łóżka a dziecko odtworzyło oczy. Lekko odskoczyłam w tył.-Cześć.-odezwało się , gdy ja chciałam uciec. -Hej.- szepnęłam i pomachałam mu lekko speszona.- Usiądziesz koło mnie ?- zadała pytanie. Dziecko trzymało misia , które miało napisane na brzuszku ,,Dla Lily'' Usiadłam koło niej na taborecie i badawczo się jej przyglądałam.-Masz piękne oczy.-skomplementowałam ją. -Dziękuje a ty masz włosy.-popatrzyła na moje rozpuszczone włosy. Milcząc przyglądałyśmy się sobie.-Jak się nazywasz ?-zapytała.-Lily.-powiedziałam a dziewczynka szeroko się uśmiechnęła .-Ja też.-uśmiechała się do mnie.-Chcesz może ,żebym zawołała twoją mamę . Widzę ,ze sama siedzisz ... -zaczęłam mówić.-Nie , moi rodzice właśnie wyszli . Już się z nimi pożegnałam.-powiedziała z lekkim uśmiechem.Pożegnałam ?-Dzisiaj lekarze powiedzieli ,że umrze a moja mama nie chciała być przy tym.-powiedziała patrząc na moje włosy. Zrobiło mi się smutno.Co za kobieta ! -Ciesze sie ,że cię poznałam.-odparła i zamknęła oczy.-Lily ?-szepnęłam.Ona nie żyje .Teraz juz wiecie czemu szpitale są straszne? -Dobranoc aniołku.-pocałowałam jej rysą główkę i wstałam. Wytarłam szybko jedna łzę , która leciała mi po policzku i wyszłam. Szłam pustym korytarzem , do swojego lekarza. -Lily wszędzie Cię szukałam.-usłyszałam głos swojej matki i odwróciłam się do niej. Nic nie powiedziałam tylko ją przytuliłam .-Coś sie stało ? Cos Cię boli ?-zaczeła pytać.Pokręciłam głową i ścisnęłam ją mocniej. -Przepraszam , po po prostu .- spojrzałam na swoje ręce , które były zimne .Ona i tak nie zrozumie. -Nieważne , chciałam porozmawiać z lekarzem.-powiedziałam kierując się do jego gabinetu.-Chce już dziś wyjść ze szpitala.-odparłam kiedy ona szła koło mnie.-Lily , proszę Cię zostań jeszcze jeden dzień.-mówiła idąc za mną.-Po co ?-zapytałam ją a ona zatrzymała mnie.-Nie dyskutuj ze mną.-powiedziała poważnie a ja wyrwałam się z jej uścisku.Spojrzałam na nią zdziwiona.-Mamo tu jest strasznie ja tu nie chce zostać.-szepnęłam.-Uwierz martwię sie o ciebie , jeśli coś Ci się zacznie dziać to tu pomogą ci.-odparła.Popatrzyłam na nią podejrzliwie.Czy może coś mi grozi ? W sumie nie rozmawiałam co mi sie stało.Odwróciłam się i podbiegłam lekko do gabinetu. Odtworzyłam drzwi bez pukania. Mój lekarz spojrzał na mnie za biurka. Usłyszałam ,że drzwi się zamykając więc to oznaczało ,ze moja matka poszła za mną.-Co mi jest ?-zapytałam śmiertelnie poważnie , próbując złapać kontakt wzrokowy z doktorem.Pokazał na krzesło.-Nie.-odparłam i czekałam na wyjaśnienia. -Gdy uderzyłaś się w głowę dostałaś wstrząsu mózgu.-mówił.-A potem.-dopytywałam się.-Odkryliśmy ,że masz krwiaka , którego szybko trzeba zlikwidować.- dokończył dodając nerwowy uśmiech.-Dlaczego nie powiedzieliście mi wcześniej.-odwróciłam sie do swojej matki.-Kochanie wiem ,ze ostatnio dużo przeżyłaś , nie chciałam Cię martwić.-tłumaczyła się moja rodzicielka.-Kiedy zamierzaliśmy mi go usunać ?-zapytałam zła.-Za chwilę , od razu po twoim zaśnięciu.-odpowiedział lekarz.Pokręciłam lekko głową i ominęłam moją matkę-Lily !-zawołała a ja szybko się odwróciłam.-Zostaw mnie chce być sama.-powiedziałam płaczliwym głosem i ruszyłam do swojego pokoju. Nie moge uwierzyć ,że mi nie powiedziała .Może to nie jest nic strasznego ,ale na mnie ciągle okłamuje.Nawet nie zorientowałam sie kiedy za oknem zrobiło się ciemno. Gdy doszłam do swojego pokoju położyłam się na łóżku. Drzwi odtworzyły sie a do środka weszła pielęgniarka. -Dzien dobry , muszę Cię przygotować do operacji.-posłała mi miły usmiech. Pokiwałam zła głową.-Zaraz po ciebie przyjdę ty sie rozbierz ,załóż to, i poczekaj na mnie.-niska blondynka wyszła z pokoju
Harry.
Wyszła ostatnia pielęgniarka. Wśliznąłem się do pokoju. -Nie chce się z nikim widzieć.-powiedziała płaczliwym głosem.Lekko się przeraziłem , jeszcze wczoraj spała. -Hej.-szepnąłem a ona odwróciła się.-Co ty tu robisz ?-zapytała zdziwiona.-Przyszedłem zobaczyć jak sie czujesz.- wytłumaczyłem i podszedłem do jej łóżka kładąc kwiaty na stoliku.-Czuje się beznadziejnie , jeśli chcesz mi coś jeszcze powiedzieć to teraz bo zaraz jadę na salę operacyjną.-powiedziała-I zabierz do cholery te kwiaty!-krzyknęła.Zmartwiony i zły wziąłem te kwiaty i skierowałem się do drzwi.-Do zobaczenia.-rzuciłem oschle..-Oby nie.-powiedziała.Postanowiłem ,ze się nie odezwę. Byłem bardzo zły , ale nie będę sie z nią kłócić.Ze złości rzuciłem mały bucik kwiatów do kosza.Byłem głupi ! Chciałem jej dać kwiaty , które kosztowały mnie pięć dolarów.Dla niej wo gule nie powinienem marnować pieniędzy. Nie jest nic warta.Wsiadłem do samochodu i odjechałem z pod szpitala.
Lily.
Może nie powinnam tak postąpić? Mam teraz wyrzuty sumienia ,że tak Go potraktowałam. Mogłam chociaż przyjąć te głupie kwiaty. -Gotowa ?- uśmiechnęła się do mnie pielęgniarka , gdy leżałam na stole operacyjnym.-Ja się obudzisz będzie po wszystkim.-pocieszała mnie i ukłuła igłą w ramię. Leżałam na zimnym stole a koło mnie chodziły pielęgniarki. Na ścianie wisiała duża lampa , która mnie oślepiała.Po chwili moje oczy się zamknęły.

-Mamo , to ja wychodzę .-pocałowałam moją mamę w policzek , gdy ona robiła śniadanie.-Poczekaj.-zatrzymała mnie a ja z uśmiechem przekręciłam oczami.-Przestań robić takie miny , musisz coś jeść.-powiedziała dając mi kanapki.-Jesteś kochana.-zaśmiałam się i przytuliłam ją.-Wiem.-zaśmiała się razem ze mną a ja skierowałam sie do drzwi.Gdy zakładałam buty usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich  myśląc ,że to Cat. -No już idę.-odtworzyłam drzwi nie patrząc na nią . Powróciłam do zakładania butów.Usłyszała krząknięcie. Podniosłam głowę i zobaczyłam brunetkę na obcasach . W ręku trzymała białą kopertę.-Mieszka może tu Merry Collins ?-zapytała smutno.-Tak , to ja.-odezwała się za mną moja matka.-Jestem psychologiem , przychodzę ze złymi wieściami.-spojrzałam na kopertę , na której był napis ,,United States Army''
Przyłożyłam rękę do ust.Brunetka spojrzała na mnie ze współczuciem.-Przykro mi.-powiedziała a ja rozpłakałam się upadając na podłogę.

Odtworzyłam powoli oczy i pierwszą osobą jaką zobaczyłam to był mój ojciec.-Tato.-szepnęłam a on dotknął mojej reki.-Jak się czujesz?-zapytał z uśmiechem.-Dobrze.- szepnęłam a on podał mi szklankę wody ze słomką.Popiłam trochę zimnej wody i zamknęłam na chwilę oczy.-Wszystko poszło po mysli lekarzy.-mówił.-Gdzie mama ?-zapytałam go przerywając jego wypowiedz.-Na korytarzu.-odpowiedziała a ja pokiwałam głową.-Lekarz powiedział ,ze jeśli wszystkie wyniki będą okey wyjdziesz jutro rano.-pocieszył mnie a ja z ulga się uśmiechnęłam.-A gdzie jest Sam ?-spytałam.-W szkolę.-odpowiedział mi.Zapadła między nami cisza. Patrzyłam się na niego i próbowałam zapamiętać każdy kawałek jego twarzy i uśmiechu.-Kiedy wyjeżdżasz ?-zapytałam odrywając od niego wzrok.-Jutro po południu.-szepnął .Co tak szybko ?! -Aha , czy Zayn ... -zaczęłam.-Nie mam pojęcia.-przerwał mi a drzwi pokoju się odtworzyły.-Hej skarbie.-z wielkim uśmiechem podeszła do mnie moja matka.-Hej.-przywitałam się z nią.Ojciec wstał a moja rodzicielka usiadła na jego miejscu.-Dobrze się czujesz ?-zapytała gładząc mnie po głowach.-Tak.-odparłam.-Słuchaj strasznie Cię przepraszam , ja nie powinnam...-zaczęła .-Mamo nie wracajmy do tego , możesz mnie przytulić ?- zapytałam przerywając jej. Moja mam lekko się pochyliła i przytuliła mnie ramieniem.-Jesteś pewna ,że wszystko w porządku ?-szepnęła.Uśmiechnęłam się do niej.-Pójdę po kawę , długo nie spałem.-powiedziała ojciec i skierował  sie do drzwi.-Kochanie , wiem  ,ze chcesz odpoczywać , ale musimy porozmawiać.-powiedziała poważnie.-Jaki był powód ,ze trafiłaś do szpitala ?-zapytała podnosząc na mnie wzrok. Co mama jej powiedzieć ? Że syn jej szefowej chciał mnie zabić ?! -Nie uwierzysz mi.-powiedziałam patrząc w  jej wielkie oczy.Mama złapała mnie za rękę.-Przewróciłam się , bo ktoś mnie popchnął .-skłamałam -Lily.-zaśmiała się lekko. Kurde.-Nie okłamuj mnie.- spoważniała.Nie powiem jej prawdy. Nienawidzę tego gościa , ale na pewno nie będę skarżypytą ! Co to , to nie ! -Córeczko musisz mi powiedzieć.-wyciągnęła w moją stronę rękę i pogłaskała mnie po policzku.-Um jestem zmęczona.-próbowałam zmienić temat.Mama spuściła wzrok. Nie chciałam jej urazić. Gdy się przeprowadziliśmy , wydawała się tak okropna. A teraz wiem ,ze nie dam rady bez niej żyć. Wiem ,ze nie miała lekko w życiu . W moim wieku urodziła Zayna , ale miała kochających rodziców , którzy jej pomogli. Dziadek umarł w wypadku , gdy jechałam z nim a babcia ? Nie wiem co się z nią stało . Do tej pory mama nie chce o tym rozmawiać .Gdy tylko próbowałam spytać się taty , mama wchodziła i zmieniała temat. Zmęczona zamknęłam oczy. 
-Halo.-poczułam ,ze ktoś kładzie na moim ramieniu rekę . Popatrzyłam za okno , gdzie było niebieskie niebo. Czas zacząć najgorszy dzień w życiu. Wyjazd ojca. -Lily.-zwróciła się do mnie mama.-Czy Zayn przyjedzie?-przerwałam jej gdy chciała coś powiedzieć.Popatrzyła na mnie zdziwiona a po chwili pokręciła przecząco głową.-Okey.-szepnęłam i wstałam.Wzięłam ubrania , które leżały przygotowane na krześle.-Lily tylko pospiesz się.-powiedziała do mnie smutno mama .-Czekam na korytarzu.-dorzuciła i skierowała się do drzwi. Powstrzymałam sie od płaczu. -Proszę zrób coś , aby on nie wyjechał.-popatrzyłam na sufit. Ubrałam moje stare spodnie i sweter. Bezszelestnie wyszłam z łazienki i odtworzyłam powoli drzwi. Moja mama , siedziała na krześle a głowę miała spuszczoną. Koło niej leżała torba.-Mamo.-zwróciłam sie do niej.-O już.-szybko sie uśmiechnęła.-Wszystko w porządku ?-zapytałam ją dotykając jej ramienia.-Tak.-wymusiła uśmiech i przytuliła mnie ramieniem.
-Lily !- rzuciła się na mnie Sam.-Uważaj na siostrze Sam !- mama odłożyła moją torbę. Przytuliłam mocno Sam.-Bałam się.-szepnęła mi do ucha a ja ją mocniej ścisnęłam.Sam oderwała sie ode mnie a ja uśmiechnęłam się do niej .-Gdzie tato ?-zapytałam rozglądając się.-Tu jestem , chodźcie chciałbym zjeść z wami obiad.-pokazał ręką w stronę kuchni. Szybko udałam się z mamą i Sam do kuchni. Usiadłyśmy przy stole. Zaczęliśmy jeść w ciszy. Rodzice popijali szampana a ja z Sam sok. Milczeliśmy . Nawet Sam sie nie odzywała. Podniosłam głowę i popatrzyłam na mamą.


 Jedna łza , płynęła jej z oka. Posłała mi smutny wyraz twarzy i wróciła do jedzenia. Popatrzyłam na Sam , która bawiła się jedzeniem cos mrucząc i na ojca , który przestał jeść.-Ja naprawdę nie chciałem ,żeby tak wyglądał nasz ostatni obiad! - powiedział lekko zły. -Ostatni ?-moja matka wstała od stołu i poszła do sypialni. Ojciec walnął w stół i zacisnął powieki. Patrzyłam na jeden punkt na stole.-Tatusiu , dlaczego to ostatni nasz obiad ?- zapytała Sam , a mi zachciało się płakać.-To nie jest nasz ostatni obiad.-powiedziała a ja po cichu wstałam od stołu.

Jednak widok ojca w mundurze to , okropny widok. Jestem z niego dumna jak i bardzo rozczarowana. Tata posłał mojej mamie miły uśmiech . Sam puściła moją rękę i podbiegła do taty rzucając mu się na szyje .Mojej rodzicielki włosy , wpadały mi na twarz , ponieważ wiał mocny wiatr. -Tatusiu zostań .-powiedziała do niego Sam płacząc. -Niedługo przyjadę.-pocałował ją w czoło . Podeszłam do niego i przytuliłam Go mocno.-Wróć do nas.-szepnęłam do niego. -Wrócę.-pocałował mnie w czoło tak samo jak Sam. Sam dalej trzymała rękę taty. -Prosze , to dla ciebie .-podała mu zdjęcie. Na fotografii byłam ja , Sam , mama i Zayn . Oczywiście , nie mieliśmy aktualnego zdjęcia , więc Zayn byl na oddzielnym.Wszytsko ułożyło się w małą antyramę.Mój tato chciał przeczytać co jest napisane na drugiej stornie a zatrzymałam Go ręką.-Nie teraz.-odpowiedziała patrząc mu w oczy.-Wiesz kiedy będzie odpowiedni moment.-na mojej twarzy powstał grymas .Ojciec jeszcze raz mnie przytulił i pocałował w głowę.Oderwałam się od niego po chwili.-Chodz Sam , mama chce się pożegnać z tatą.-wziełam ją za rękę a ta puściła Go . Moja rodzicielka podeszła do ojca. Ojciec podniosł ją do góry a moja matka oplotła go nogami. Lekko się zaśmieli.Pocałował ją w usta.-Wrócę.-powiedział i przytulając się dotknęli się czołem. -Nie płacz.-pocieszałam do  Sam.W tym momencie usłyszałam za sobą samochód . Odwróciłam się a pod blok podjechało terenowe auto w którym był tak samo ubrany meżczyzna jak mój tata. Puścił moją mamę i złapał za klamkę.-Czekaj !- usłyszałam znajomy głos. Mój ojciec odwrócił się i szeroko uśmiechnął .Zayn szybko biegł w jego stronę z torbą .Gdy był koło nas rzucił ją i mocno przytulił tatę. Na mojej twarzy nigdy nie było tak dużo łez. -Zaopiekuj się nimi .-usłyszałam głos taty.Zayn pokiwał głową i puścił Go. Podszedł do mamy , która była w krótkim rękawku i dał jej swoją za dużą kurtkę. Tata wsiadł do samochodu i ostatni raz nam pomachał. Po chwili nie było już nikogo . Stała tylko nasza czwórka.Odwróciła głowe i popatrzyłam w stronę w która pojechał .


-Tato.- szepnęłam po czym wybuchłam ogromnym płaczem. 
    
Tam dam tam ! I jest rozdział 4 ! OŁ je ! No ferie mi się skończyły ... :( pora wracać do nauki ! xd 
Komentujemy ! W tym rozdziale jak widzicie pojawiła sie siostra Harrego i mama Lily ! Oł je xdd

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 3

-Pójdę odtworzyć. -ojciec skierował się do drzwi.
Gdy tylko ojciec zniknął za ścianą podeszłam do mamy .
-Mamo on nie może.-powiedziałam o wiele spokojniej. Mama nic nie odpowiedziała tylko przytuliła mnie. Dlaczego nikt mnie nie słucha ? Dlaczego nikt mi nie ufa ? Dlaczego ? Zadawałam sobie pytania.
-Przepraszam ,że tam póżno , ale to chyba Lily. -usłyszałam doskonale znany mi głos. Oderwałam się od mamy i powoli udałam się do przedpokoju. 
-Lily ? - zapytał mnie ojciec. 
Popatrzyłam na moją komórkę. Tak ,wszędzie mogłam rozpoznać swój telefon. -Tato , możesz nas zostawić samych ? -zapytałam grzecznie wycierając ostatnie łzy na moich policzkach. -Jasnee. -odpowiedział odwracając się. Podeszłam do drzwi i odtworzyłam je szybko wychodząc.Harry dalej stał w przedpokoju z moją komórką w ręku. Przewróciłam oczami i złapałam Go za przedramię. Usłyszałam tylko jego cichy śmiech. -Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?! - zapytałam obrażona. -Oj piękna to nie jest trudne.-przewracał w reku mój telefon. -Nie mogłeś oddać mi tego  w szkolę ? - zapytałam przyglądając się swojej komórce ze wściekłością . -Nie będę za tobą ganiać po całej szkolę. -stwierdził machając moją komórką .-Oddaj mi to !- chciałam mu wyrwać telefon , ale on podniósł rękę do góry. -Coś za coś . - skrzyżował swoje ręce. Ja już naprawdę nie miałam siły się z nim kłócić . Na początku wiadomość o moim ojcu a teraz On.-Nie mam kasy. - oparłam się o ścianę. -Nie chce kasy . -zaśmiał się podchodząc do mnie. Był bardzo blisko , więc speszona  wyprostowałam się. -Chyba się mnie nie boisz ? -jego ręka opierała się o ścianę za mną .-Nie ? -odparłam . -A teraz daj mi telefon. -rozkazałam .Przewrócił oczami i oddał mi telefon . Obeszłam Go i chciałam wejść do mieszkania , ale zatrzymał mnie. -Nie podziękujesz mi ? -zapytał. -Taa dzięki . -odparłam najbardziej wieśniacko jak tylko mogłam. -No , ale czekaj czekaj - złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.-Wal się ! - pisnęłam i szybko się wyrwałam. Na szczęście nie był tak bardzo szybki , ponieważ po chwili byłam w domu. -Lily ? -zwrócił się do mnie ojciec. -Kto to był ? -zapytał zakładając ręce na klatkę piersiową .-Przepraszam , nie mam ochoty dziś z nikim rozmawiać. -szepnęłam i skierowałam się do pokoju.Na szczęście ojciec , nie szedł za mną. Zrzuciłam z siebie ubrania i zaczęłam nakładać piżamę. -Kto to był ? -zapytała z wielkim uśmiechem moja siostra.-Sam przebieram się ! -krzyknęłam i założyłam szybko bluzkę. -No powiedz. -prosiła mnie. -Przecież tobie nie można zaufać. - powiedziałam do niej i położyłam się na swoim materacu. Umilkła , bo wiedziała o co mi chodzi. Wygadała się a to oznacza ,że nie będę się do niej odzywać dopóki nie poskarży sie mamię. 
Sobota ! Tak to własnie ten dzień . Ten piękny dzień. Już chciałam się uśmiechnąć , ale przypomniałam sobie o wczorajszym dniu .Mój przed chwilą chciany usmiech zamienił się w koszmarną smutną minę. Wyglądałam jak zbity pies. Sam jeszcze spała , bo była ósma.Szybko się ubrałam i wyszłam z pokoju. -Hej. -przywitałam się z rodzicami , którzy siedzieli przy stole popijając kawę. -Hej.-odpowiedzieli . Wziełam szklankę i nalałam do niej zimną wodę. -Kto to był ? -zadała pytanie moja matka.-Kolega. -odpowiedziałam zgodnie z prawdą.Moja matka nie odpowiedziałam więc się odwróciłam w ich stronę. Mama i tata mieli na twarzy ogromne uśmiechy. -Serio? -stwierdziłam i odłożyłam szklankę.-Lily budź Sam i jedziemy do sklepu po zakupy. -mój ojciec wziął kluczyki i skierował się do przedpokoju.
Chodziłam z koszykiem na kółkach za mamą.Mój  tato został przy owocach z Sam. A  matka wybierała najtańsze produkty i co chwila zaglądała w listę. Wracając do taty ,aż nie mogę uwierzyć ,że nie długo już Go nie będzie.Na samą myśl , chce Go porwać i zamknąć w piwnicy. Przynosić jedzenie do końca jego życia i nie wypuszczać. Ten dorosły człowiek chce popełnić najgorszy błąd swojego życia a ja mu na to nie pozwolę. -O dzień dobry.-kobiecy głos obudził mnie z moich myśli. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam średniego wzrostu brunetkę z listą w ręku.Uśmiechała się miło. -O dzień dobry. -przywitała się z nią moja mama.Popatrzyłam na nią podejrzanie.-Annie to jest moja córka Lily. -przedstawiła mnie. -Piękna. - uśmiechnęła się do mnie więc odwzajemniła uśmiech.-Lily to jest , moja szefowa. -jej wzrok mówił jedno ,,Nie zrób mi wstydu , błagam.'' -Dzień dobry. -przywitałam się z nią. -Mamo , nie ma tam żadnego sosu... -usłyszałam głos za Annie. Zza jej pleców wyłonił się Harry z takim samym koszykiem co ja.-O Karen to jest mój syn Harry. -przedstawiła swojego syna.-Tak , widzieliśmy się już wczoraj , ale nie wiedziałam jak się nazywasz. -zaśmiała się lekko moja matka. -O naprawdę ? -Annie popatrzyła na Harrego.-Tak przyniósł coś Lily. -dokończył moja rodzicielka a ja spuściłam głowę. -Znacie się ? -zapytała piskliwym głosem matka Harrego.-Tak.-odpowiedział Harry z tym swoim beznadziejnym uśmiechem.-Wracając do tego sosu. Musi tam być ! -Annie przewróciła oczami a ja lekko się zaśmiałam .Moja matka spiorunowała mnie wzrokiem.-Lily mu pomoże , przed chwilą byłyśmy na tym dziale... -zaczęła kobieta. Co ?! Chyba se żartujesz ! Mama posłała znów mi ten głupi wyraz twarzy.-Dobrze.- przekręciłam wózek i zaczęłam iść w stronę
 pieprzonego sosu.-Hej! -usłyszałam Harrego , który w tym momencie wjechał mi przed mój wózek zatrzymując Go. -Co ty robisz ?! - pisnęłam.-Poczekaj. -odpowiedział na co przekręciłam oczami.-Mam Ci przypomnieć twoje słowa ? ,,Nasze drogi się... ''- zaczęłam , ale przerwałam gdy on ciężko westchnął. -O co Ci chodzi ? -zapytał mnie idąc koło mnie. -Nie wiem po prostu mnie wkurzasz . -wytłumaczyłam przygryzając wargę.On tylko się zaśmiał .-Ty mnie też bardzo irytujesz.-powiedział a ja skręciłam wózkiem w dział z sosami. Wszystkie półki były w czerwonych sosach. Jakim trzeba być idiotą , żeby ich nie zobaczyć? -Do czego szukasz sosu ? -zapytałam odwracając się do niego. Matko jaki on przystojny. Jego włosy są tak piękne a usta... rozpływam się .Mogłaś je wczoraj pocałować , ale nie chciałaś . Serio nawet moja podświadomość mi dokuczała? -Do spaghetti .- powiedział a ja podniosłam głowę , aby szukać odpowiedniego sosu. W końcu Go znalazłam i podniosłam rękę aby Go dosięgnąć , ale byłam za niska.-Oj maluszku. -zobaczyłam Harrego rękę , która wzięła z półki sos .Był strasznie blisko mnie. Mogłam chociaż przez chwilą nacieszyć się jego zapachem. O czym ty myślisz. Speszona przygryzłam wargę . Opierałam się o szafkę a on patrzył na mnie z góry . Jedna z jego rąk dotknęła mojego policzka. Byłam zahipnotyzowana jego dotykiem . Pociągnął za moją brodę.-Nie przygryzaj wargi Lily. -szepnął ze swoją chrypką w głosie.-Lily ? -usłyszałam głos taty i od razu spojrzałam w jego stronę .-O hej .-powiedziałam speszona.Harry nawet sie nie poruszył dalej stał w takiej pozycji. Odsuń się koleś ! Ojciec stał ze skrzyżowanymi rekami na piersiach. -A tak , to jest Harry mój.. -zaczęłam .-Chłopak ? -spytała Sam stojąca koło taty .-Nie ! Kolega! - zaprzeczałam zdenerwowana.Miałam już dosyć. - To dlaczego stoicie tak blisko ? -zadała kolejne pytanie. Usłyszałam cichy śmiech Harrego. -Kto stoi blisko siebie? -zza pólek wyłoniła się pani Annie i moja mama. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Sam mnie wyprzedziła.-Lily i ten chłopak.-Sam wskazała na mnie i Harrego. Chłopak jeszcze głośniej się zaśmiał.-To wy jesteście razem ? -zapytały równocześnie kobiety z błyskiem z oczach. -Co?! Nie ! -krzyknęłam i popchnęłam śmiejącego się Harrego. Ominęłam wszystkim i zaczęłam szybko iść. -Lily zaczekaj - wołam mnie mój ojciec , ale dalej szłam . Durna Sam ! Wszystko przez nią ! Nienawidzę jej! -Halo halo . - zatrzymał mnie ochroniarz , gdy chciałam wyjść. -O co chodzi ?! - warknęłam zła .-Wybiegłaś dość szybko , opróżnij kieszenie . - rozkazał a ja zrobiłam co mi kazał.Zaczęłam wyciągać z kieszeni wszystkie papierki. -Dobra idź. -powiedział . Przekręciłam oczami i zaczęłam wolno iść. Gdy wyszłam ze sklepu skierowałam się na przystanek.Odwróciłam się odruchowo i zobaczyłam autobus , którego drzwi już prawie się zamykały .Szybko podbiegłam do autobusu i w ostatniej chwili wsiadłam do niego. Po skasowaniu biletu usiadłam na tyle autobusu .Popatrzyłam na ekran telefonu . Nie dzięki nie chce odbierać . Wykręciłam numer do Zayna .Po trzecim sygnale odebrał .-Co tam księżniczko ? -zapytał a ja uśmiechnęłam się.-Hej. -szepnęła smutno. -Lily w porządku ? -zapytał zaniepokojony. -Nie nic nie jest w porządku. - wytłumaczyłam mu powstrzymując łzy. -Co się stało ? Gdzie ty jesteś ?!-zaczął zadawać pytania.-Oj błagam Cię i tak byś po mnie nie przyjechał.-syknęłam. Przez telefon słyszałam jego głośne westchnięcie. -Zayn dlaczego nie możemy się spotkać ?-zapytałam.-Tak dawno Cię nie widziałam , proszę .-prosiłam Go płacząc.-Lily , nie możemy się tak po prostu spotkać. Jak nie będzie cię parę dni rodzice się skapnął . - tłumaczył mi . -Okłamię ich. Coś wymyśle.-próbowałam Go przekonać .-Będziesz mieć potem kłopoty, nie ! -krzyknął .Spokojnie Lily , nie rozłączaj się .-Dorze ja przyjadę . - szepnął po paru sekundach ciszy.-Dziękuje .- podziękowałam mu z uśmiechem .-Bedzie jeszcze dziś wieczorem , ale teraz muszę kończyć . Zadzwonię do ciebie gdzie się spotkamy .-mówił bardzo szybko.-Jasne na razie.-rozłączyłam się .-O kurde. -szepnęłam , gdy zorientowałam się ,że autobus zatrzymał się na przystanku. Po raz kolejny , przycięły mnie prawie drzwi od autobusu. -Lily !-odwróciłam się i zobaczyłam Cat.-Hej co ty tu robisz ?-zapytałam chowając swój telefon .-Szukałam Cię , bo nie odbierałaś.-zaczęłam iść koło niej.-Chciałam Cie przeprosić ,ze wczoraj się upiłam i ,że kazałam Ci pocałować Harrego. - przeprosiła mnie a ja tylko sie uśmiechnęła. -Spoko.-odpowiedziałam.-Słuchaj mam zawalony weekend , muszę lecieć wszystko Ci wytłumaczę w szkole. - przytuliłam ją.-Dobrze , ale nie jesteś zła ? -zapytała .-Nie .-uśmiechnęłam się. -To dobrze , pa.-pomachała mi i odwróciła się. 

-Lily ? - usłyszałam głos mojej rodzicielki , gdy weszłam do mieszkania.-Nie złodziej - dopowiedziałam. Mama wyszła ze ścierką z kuchni.-Gdzie ty byłaś ?-no świetnie , teraz jeszcze
musze się tłumaczyć .-Przepraszam , ale Sam ona... -zaczęłam a mama podeszła do mnie i mnie przytuliła .-Wiem jak to jest być najstarszym.-poklepała mnie po plecach.-Mamo , ale ja nie jestem najstarsza.-byłam zła ,że nie wklucza Zayna do naszej rodziny.-Nie pamiętasz ,ze masz syna ?! Zayn ?! Nie kojarzysz ?! - zadawałam pytania krzycząc .-Przestań ! -zobaczyłam w jej oczach łzy. Pokręciłam głową i zrobiłam krok w tył. W tym momencie do przedpokoju wszedł ojciec. -Jesteś okropna! - krzyknęłam.-Lily co się z tobą dzieje ? -zapytał mój ojciec.-Co sie ze mną dzieje ?! -zaśmiałam się psychicznym głosem. -Co się z wami dzieje !- poprawiłam ich wściekła.Odwróciłam się i szybko wybiegłam w mieszkania . Zaczęłam zbiegać ze schodów a ,łzy lały mi się po policzkach .Poczułam uścisk na moim ramieniu .-Zostaw mnie ! -zaczęłam się szarpać ,ale ojciec nie chciał mnie puścić. Łzy leciały mi strasznie szybko.-Nie będziesz uciekać za każdym razem , gdy coś nie będzie Ci się podobało. - powiedział a ja znieruchomiałam. -Wy nic nie rozumiecie . -stwierdziłam z grymasem na twarzy .-Krzywdzicie mnie na każdym kroku.-mówiłam mu, a on mnie puścił.-Gdybyście mnie kochali , nie pozwolilibyście odejść osobom , których kocham.-wyrwałam mu się i wyszłam z bloku. Na szczęście nie szedł za mną. Najpierw był Zayn a teraz on. Potem będzie mama , Cat ,Sam ?! I jeszcze deszcz serio ?! Krzyknęłam głośno . Moje włosy były coraz bardziej mokre.I znów ten głupi , przerażający dźwięk samochodu. Czarne auto przebrnęło koło mnie z wielką prędkością po czym zrobiło ostry drift. A jeśli mu się coś stało ? Zaczęłam iść trochę szybciej w stronę samochodu , ale zatrzymałam się gdy zobaczyłam ,że wysiadł z auta.Ciężko oddychał.Dobrze ,że te zdarzenie było na parkingu , bo zadzwoniłabym na policję . To mnie naprawdę wkurza. On może zabić ludzi ! Niewinnych ludzi ! Dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę ,że stoję i patrze się na niego z zaciśniętymi piąstkami .Popatrzył zły w moją stronę a ja pokazałam mu środkowego palca i odwróciłam się. -Ej! -biegł za mną. Przyspieszyłam kroku , ale po chwili poczułam uścisk n a przedramieniu . -Co ty sobie wyobrażasz co ?! -krzyknął a ja podskoczyłam ze strachu .Odkąd pamiętam nie zachowywał sie tak.Patrzyłam na niego z przerażenie. -Jeździsz jak diota , możesz pozabijać ludzi !- krzyknęłam próbując wyrwać się z jego uścisku , ale to na nic. Na moją odpowiedz głośno się zaśmiał , po czym znów wróciła jego groźna mina. -Nie jestem idiotą , nie waż się tak do mnie mówić . -groził mi palcem. Już nie wytrzymam co jeszcze mnie spotka ?! -Bo co ?-uśmiechnęłam się , ale zaraz tego pożałowałam .Złapał mnie za dwa nadgarstki i nie chciał puścić. Wyrywałam się a on prowadził mnie do swojego auta.-Zostaw mnie !-piszczałam i próbowałam się wyrwać .Piszczałam i krzyczałam , ale nie było żadnych ludzi. Wepchnął mnie do swojego samochodu . Próbowałam wyjść ,ale drzwi były zamknięte.Po chwili usiadł na miejscu kierowcy.-Wypuść mnie !- krzyknęłam mu do ucha , ale to pogorszyło sprawę.-Zamknij się ! - krzyknął a ja oparłam się o drzwi . Chciałam być jak najdalej od niego. Nienawidzę Go .Harry włączył silnik i zaczął bardzo szybko jechać. Chciałam zapiąć się , ale pasów nie było.-Błagam zatrzymaj się .-błagałam Go , ale on tylko przyśpieszył .-Bła ga m.-zaczęłam płakać. Zacisnęłam mocno powieki , przypominając sobie moje najgorsze wspomnienia. 

-Dziadku szybciej !-byłam strasznie szczęśliwa ,że jedziemy tak szybko.
 Dziadek popatrzył na śmiesznie , a ja wybuchłam śmiechem .
-Szybciej proszę ! -ułożyłam ręce jak do modlitwy. -No dobrze , ale masz się zapiąć .- rozkazał .
Przekręciłam oczami i zapięłam się posłusznie. Mimo ,że szybko jechaliśmy ja chciałam jeszcze szybciej.-Szybciej , szybciej. -szeptałam .Po chwili przed naszym samochodem znalazło się duże czerwone auto.Ze strachu pisnęłam i mocno zamknęłam oczy.Widziałam tylko ciemność nic więcej. Wszystko mnie bolało , ale próbowałam odtworzyć oczy. Gdy mi się udało , powoli przekręciłam głowę i zobaczyłam ,że dziadka już nie ma. Okno było wybite a na masce leżał siwy mężczyzna. Po koszuli mogłam rozpoznać ,że to dziadek. Niestety twarzy już nie miał .-Dziadku. -szepnęłam i poczułam ,że drzwi się odtworzyły.Pan w żółtym kombinezonie wyniósł mnie z auta a moje oczy się zamknęły.

-Proszę .-szepnęłam , gdy auto jechało prosto na blog. Zamknęłam powieki . Poczułam mocny ból na czole. Szybko odtworzyłam oczy . Staliśmy. Nacisnęłam klamkę .Na szczęście auto było otwarte. -Lily zaczekaj ! -słyszałam za sobą głos , alenie odwracałam się zaczęłam szybko biec. Krajobraz przed mną zasłoniła mi czerwona ciecz spływająca mi z czoła. Wytarłam swoje oko i spojrzałam na zegarem .Już 18 . Zayn ! -Lily ?-usłyszałam znajomy mi głos.Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam Zayna. Cud ! -Zayn .- uśmiechnęłam się zdyszana.-On .-odwróciłam się , ale Harrego już nie było .-Co Ci się stało ? -popatrzył na moje czoło.Nie odpowiedziałam mu tylko mocno się do niego przytuliłam .-Tęskniłam.-szepnęłam.-Ja też , ale Lily co się stało ? Musimy jechać do szpitala!- mówił a moje powieki się zamykały. -Lily słuchasz mnie? - Zayn klepał mnie po policzku , ale ja miałam mroczki przed oczami. Po chwili było już zupełnie ciemno. 

-Budzi się . - usłyszałam nieznany mi głos.Moje powieki były bardzo ciężkie , ale chciałam je odtworzyć .Powoli to zrobiłam i zobaczyłam mamę.Uśmiechnęłam się do niej leniwie.-Hej.-szepnęła z grymasem na twarzy , który był spowodowany płaczem.-Mamo .. -zaczęłam.-Cii nic nie mów odpoczywaj potem mi wszystko odpowiesz.-pogłaskała mnie po czole.-Gdzie Zayn ?-spytałam . Spodziewałam się ,że ucieknie od tematu i zrobi głupią minę , ale myliłam się . Uśmiechnęła się szeroko.-Gdyby nie on , nie wiem co by mogło się z tobą stać .-pocałowała mnie w rękę.-Jest na korytarzu.-dodała. Zamknęłam oczy z uśmiechem , ponieważ wiedziałam ,ze on tam jest. Moja rodzina Go nie odrzuciła.W sumie dlaczego ja tu jestem ? No dajesz Lily przypomnij sobie. Dajesz. Wyszłaś wczoraj pokłócona z rodzicami. Parking .Auto. -Harry....-szepnęłam.
Harry.
-Hej stary !- usłyszałem za sobą głos. Byłem cały zdenerwowany i roztargniony. Nie spałem całą noc. Nie odpowiedziałem Justinowi .Jeśli coś jej się stało i to przez mnie? Pójdziesz do poprawczaka i zabiorą Ci prawo jazdy.-Ej.-obudził mnie piskliwy głos.-Co z tobą ? -zapytała mnie Cat , która szła koło Justina. -Nic.-szepnąłem.Spojrzała na mnie podejrzliwie , ale nic nie powiedziała.-Kurde , gdzie ona jest .-Cat zaczęła się rozglądać po korytarzu. -Lily ? -Justin popotzył w jej stronę.-Tak , nie mogłam się do niej dodzwonić.-powiedziała zmartwiona.-Um.. ja muszę.-zacząłem się jąkać i odwróciłem się. Zacząłem przeciskać się przez tłum ludzi.Gdy wybiegłem ze szkoły wskoczyłem szybko do auta i zacząłem jechać do domu.Jesteś idiotą Harry ! Może ona , gdzieś teraz leży już nie żywa . Nie ! Ona żyje , na pewno. Lily musi żyć. Gdy znalazłem się w domu , wszedłem do kuchni.Chyba pójdę zobaczyć czy ona tam gdzieś leży . CO ?! Nie! Krzyknąłem i zwaliłem szklankę z wodą. -Kurde!- syknąłem i zacząłem sprzątać kawałki szkła. Brawo Harry cudownie , ulubiona szklanka Alex ! Po posprzątaniu wziąłem sobie banana i wbiegłem na górę. 
-Harry ! - usłyszałem krzyk mojej siostry. -Czego ?!-krzyknąłem z pokoju. Zamiast odpowiedzi usłyszałem szybkie kroki na górę. -Co to jest ?!- wleciała do mojego pokoju. W ręku miała kawałem szkła .-Yyy... szkło ? -zaśmiałem się. -O widzę ,że to Cię śmieszy.- oparła swoje ręce o biodra. -Dobra , weź idź małolato.-na mojej twarzy powstał grymas.Tupnęła nogą i wyszła z krzykiem. Na jej reakcję zaśmiałem się.
Lily
-Hej .-przywitał się ze mną Zayn kiedy odtworzyłam oczy. Uśmiechnęłam się do niego.-Zostałeś .- szepnęłam.-Mama , mnie poprosiła.-uśmiechnął sie do mnie.Może wreszcie wszystko się ułoży . Zayn wróci do nas lub zacznie utrzymywać z nami kontakty.-Lily chciałaś ,abym przyjechał ... - zaczął.-Tak.- przerwałam mu.-Ojciec chce wyjechać do Afganistanu.-dodałam spokojnie i popatrzyłam na sufit.-Wiem .-odparł.Spojrzałam na niego podejrzliwie.-Skąd ? - zapytałam zaciekawiona. W tym momencie nie mogłam już leżeć.-Przepraszam mogę pójść do kawiarni?-zwróciłam się do czarnoskórej pielęgniarki , która robiła coś przy kroplówce. -Tak , tylko idz powoli i uważaj na siebie .-odpowiedziała z uśmiechem. Powoli , ale zdecydowanie wstała przy pomocy Zayna. Wyszliśmy na korytarz i skierowaliśmy się do kawiarni.-Ojciec mi powiedział.- odpowiedział na moje wcześniej zadane pytanie. -Kiedy ?-zadawałam pytanie.-Dzisiaj.-szepnął i pomógł mi usiąść na krześle.- Czyli nic nie zamierzasz z tym zrobić ?! -podniosłam swój ton , ponieważ byłam lekko zirytowana.- Lily , nie mogę mu tego zabronić. -zaczął mi tłumaczyć a ja wstałam.-Chyba muszę się położyć.-powiedziałam cicho i  zaczęłam powoli wychodzić. To się nazywa miłość syna do ojca ?! Heh to jakieś kpiny!Myślałam ,że on mnie zrozumie . Był moją ostatnią nadzieją.A tu co ?! Zaczyna się coś układać .Zdaje Ci się ,że twój brat ma lepsze stosunki z twoimi rodzicami , ale to tylko przykrywka. Oni chcą abyś szybciej wyzdrowiała a potem wszytko będzie jak dawniej . Tylko ,że gorzej. Wyjęłam telefon i zobaczyłam kilkanaście nieodebrane połączenie od Cat. Usiadłam na korytarzu i zadzwoniłam do niej . Po pierwszym sygnale odebrała.-Lily ? -usłyszałam jej głos.-Tak .-odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.-Dlaczego cię nie było w szkolę? Coś się stało ? - zadała szybko pytania.-Miałam mały wypadek i jestem w szpitalu.-wytłumaczyłam jej.- O matulu co się stało ?! - pisnęła.-Mały wstrząs mózgu.-wstałam i zaczęłam oglądać , różne kolorowe obrazki na ścianach.-Przewróciłam się i nieżle sie uderzyłam .-skłamałam .-Ale teraz jest okey prawda? -zapytała spokojniej .-Tak .- zaśmiałam się. -Przyjechałam bym do ciebie , ale jestem na nudnym obiedzie rodzinnym w Londynie.-zapewne przewróciła oczami.-Catrin!.-usłyszałam ciche syknięcie.-Oj mamo wiesz jak jest.-Cat zaczęłam rozmawiać ze swoją matką.-Cat ja kończę muszę sie położyć.-chciałam skończyć tą rozmowę.-Dobrze , odpoczywaj . - rozłączyła się. -O tu jesteś . - podniosłam głowę i zobaczyłam swoją matkę . Serio chce być teraz sama.-Chodź , ktoś cię odwiedził.-uśmiechnęła się do mnie i lekko pociągnęła w stronę pokoju. Przekręciłam oczami i zaczęłam za nią iść . Gdy doszłam do sali , leniwie zamknęłam za sobą drzwi. Przy moim łóżku stała pani Annie i ... Harry ?! -Dzieńdobry .-przwitała mnie radośnie pani Styles. Unikałam wzroku Harrego. -Jak się czujesz ? -zapytała z uśmiechem a ja usiadłam na krześle. -Dobrze , w sumie mogłabym już wyjść.- bawiłam się palcami. Przez 15 minut Pani Annie i moja matka rozmawiały a Harry próbował złapać ze mną kontakt wzrokowy. -Harry posiedź z Lily a my pójdziemy napić się kawy.-powiedziała Annie a ja zrobiłam duże oczy. Spojrzałam na matkę , która pokiwała głową. Mamo nie rób mi tego ! Błagam ! Drzwi się zamknęły a ja i Harry zostaliśmy sali w sali.
     
I jest ! Chciałam wam podziękować . Jest bardzo dużo wyświetleń :') Komentujemy ! I przepraszam , ale przyzwyczaiłam się na poprzednich swoich blogach ,że tak właśnie piszę.(Czyli bez odstępów )  ! :) A i następny rozdział będzie szybciej. Akurat teraz jestem chora i jakoś wszystko przychodzi mi z trudem.  

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 2

-Na razie ! - krzyknęłam i wybiegłam z domu. Na reszcie piątek . Najlepszy dzień w tygodniu . Po pierwsze ostatni dzień szkoły . Po drugie dziś nie pracuje ! Zbiegłam po schodach tanecznym krokiem . Ojej . Dziękuje Ci Boże , ze dałeś mi jeszcze słońce . Zaczęłam iść do szkoły , gdy po raz kolejny usłyszałam dźwięk tej okropnej maszyny. Niestety zatrzymał sie koło mnie .Nie chciałam patrzeć w tamtą stronę. -Hej Lily ! -usłyszałam znajomy piskliwy głosik .Odwróciłam się i zobaczyłam Cat . No nie ty go znasz ? -Chodź podwieziemy Cię.-zaproponowała . -Nie dziękuje , przejdę się. -uśmiechnęłam się miło . -A okey. -westchnęła i zamknęła okienko . Wow , łatwo poszło . Nie powiem lekko mnie to zraniło . Znam ją od tygodnia i bardzo ją lubię , dlatego nie chce jej szybko stracić. Samochód jednak nie pojechał dalej . Odwróciłam się i zobaczyłam ,że Justin i Cat zaczęli wysiadać. Co ?! Cat pocałowała Justina , a on szepnął coś jej do ucha przez co się zarumieniła. Po czym wsiadł do auta i odjechali. Cat podbiegła do mnie i mnie przytuliła .- Dziś jest u mnie impreza przyjdziesz ? -zapytała brunetka. Chciałam coś powiedzieć , ale nie zdążyłam. -Wiem ,ze dzisiaj nie pracujesz. - skierowała na mnie palcem . Zaśmiałam się .-No dobra. -odpowiedziałam . -Przyjadę po ciebie o godzinie 19. - dodała . -Umm.. - zaczęłam się jąkać . -Gdzie mieszkasz ? -zapytała mnie z uśmiechem. -Um..na .- kurde nie znam żadnej ulicy w tym mieście! - No nie mów ,że nie wiesz , gdzie mieszkasz . -zamiała się głośno Cat. -Nie ja wiem , tylko. -opuściłam zrezygnowana rece i stanęłam w miejscu .Cat odwróciła się w moją stronę . -Możemy porozmawiać ? -zapytałam troche zła .Cat skinęła głową . -Ale nie tu . -dodałam. -Wagary ? - uśmiechnęła się do mnie . Od razu odwzajemniłam uśmiech. Dawno na nich nie byłam . Co z tego ,że się zaczał nowy rok szkolny? Cat pociągnęła mnie za rękę i zaczęłyśmy biec. -Gdzie my biegniemy ? - dyszałam zatrzymując się . -No chodz już blisko .- pospieszała mnie i wbiegła w las. Przyspieszyłam i po chwili także byłam w lesie . -Cat ! -krzyknęłam . -Tutaj . -podniosłam głowe i zobacyzłam Cat na drzewie.Wyglądała przez okno drewnianego domku. -Witaj w moim zamku . -machnęła zabawnie ręką i zrzuciła sznurowaną drabinkę . Zaśmiałam się i weszłam po niej na górę. Na drewnianych scianach były różne plakaty i rysunki . A na drzewie , które przechodziło przez środek domku były inicjały Cat i Justina. -Siadaj . -pokazała na kanapę.  Było dośc niska , ale zmieściłam się. Cat usiadła na przeciwko mnie . -O czym chciałas porozmawiać ? -zapytała. Usmiech i radość z mojej twarzy zszedł z mojej twarzy. -Bo , ja nie jestem taka jak ty . -zaczęłam nerwowo bawić się rękami . -Chyba nikt nie jest . -stwierdziła śmiejąc się. -Tylko wiesz , bo ja.. - zaczęłam. -Ja nie mam świetnych domów , samochodów , super rodziców , którzy na wszystko pozwalają .. - zaczełam wymieniać , ale Cat mnie zatrzymała. -Wiesz ,że ja nie patrze na to czym jesteś bogata czy biedna ? - zapytała mnie z poważną miną .Moje policzki lekko się zarumieniły .-Rozumiem , wstydzisz się swojego domu . - stwierdziła . -Mieszkania.-poprawiłam ją .-Oj przestań ! - podniosła swój ton i wstała.- Nie masz się czego wstydzić , jesteś niezależną kobietą ! - tupnęła nogą a ja sie zaśmiałam . -Nie patrzysz na innych tylko masz wysoko podniesioną głowę i patrzysz na wszystkich z góry ! -krzyczała . -Zamknij się ! - powiedziałam przez zaciśnięte zęby i szybko wstałam . -No co ? -zapytała ciszej . -Ktoś nas jeszcze usłyszy . - szepnęłam. -Sorki . -westchnęła -To co jedziemy na zakupy , nie ? -zaproponowała. -Ja przecież nie mam kasy. -przytuliłam sie do trochę brudnej poduszki. -Ja stawiam ... -zaczęła . -Nie mam mowy ! -pisnęła , a ona mnie uciszyła zakrywając mi twarz. -Proszę cię , mam kieszonkowe z czterema zerami , daj mi tobie coś kupić . -uklękła przy sofie. Zaśmiałąm sie na jej wypowiedz . Przecież na cię prosi nie możesz odmówić . A jak bedzie chciała potem kasę ? -Nie musisz mi nic oddawać. -czy ona umie czytac w myślach ? -No dobra. -powiedziałam cicho . Cat zaczeła skakać , ale nie piszczeć . -Idziemy . -szepnęła . 
- A to ? -zapytała nnie pokazując mi bardzo krótką sukienkę . -Chyba jednak nie . -na mojej twarzy powstał grymas. Przez dwie godziny siedziałam w garderobie i się przebierałam . W każdej sukience wyglądałam okropnie , ale zdaniem Cat nie. -A ta ? - zapytała mnie dajac mi białą sukienkę. Była piękna . -Przymierze ją . -odparłam i zamknęłam się w przymierzalni. Szybko spojrzałam na cenę . 200 funtów ! Nie no . -Lily Colins prosze nie patrzeć na cenę ! - usłyszałam głos Cat. Zaśmiaąłm się i ubrałam sukienkę. Szczerze mówiąc nie wyglądałam aż tak żle . -Dobra ,ta jest dobra . - odtworzyłam drzwi i podałam jej sukienkę. -Widzisz , mówiłam ,ze będzie fajnie. - uśmiechnęła się .
Gdy Cat zapłaciła poszłyśmy szukać dla niej sukienki . Trwało to o wiele dłużej. Siedziałam na pufie i oceniałam jak wygląda w każdej sukience. Sukienka idealnie na niej leżała i pasowała. Była różowa a krój był podobny do sukienki cheerleaderki. Po zakupie zaczełyśmy iść .-No więc tak ... - zaczęła Cat . -Sukienkę masz , z włosami chyba coś zrobisz prawda ? -zapytała . -Tak . -odpowiedziałam. -A na imprezie wyrwiesz nie jednego chłopaka.-puściła mi oczko a ja się zaczerwieniłam.-Nie mów ,że nie miałąś nigdy żadnego chłopaka. -stanęła na wryta . -Miałam . - odparłam. -A co się z wami stało ? -zapytała zaniepokojona . -Tak jakby mój brat Go nie lubił . -spuściłam wzrok . -Masz brata ?! -pisnęła . -I siostrę. -dodałam . -Opowiedz mi wszystko ! - skakała . Usiadłyśmy na ławce . -No wiec ... -zaczełam .-Mam siostrę , chodzi ona do podstawówki i nazywa się Sam. -odparłam .-Ale fajnie . -usiadła po turecku . -I mam też starszego brata , ale on z nami nie mieszka. -trudno było mi mówić na jego temat.Cat chyba skapnęła się ,że nie chce o tym rozmawiać. - To co będę po ciebie o 19 nie ? -wstała i zaczęłyśmy iść. -Tak . -odpowiedziałam z uśmiechem. -Czy ty naprawdę dasz radę po mnie przyjechać ? -spytałam . -Tak , a dlaczego nie ? -odpowiedziała pytaniem . -Bo jest u ciebie impreza i wiesz... chyba musisz sie przygotować.-stwierdziłam . -Dam radę. -wyjęła swój telefon .-Zadzwonię po Justina aby po nas przyjechał... -zaczęła . -Nie ! - krzyknęłam przykazując uwagę paru osobom. Cat spojrzała na mnie pytająco . -Ach rozumiem , ale jemu możemy zaufać . Ale okey pójdę cię odprowadzić. -usmiechnęła się i schowała telefon . Podziękowałam jej w sercu .
-YM to tu . -pokazał na stary blok.Na twarzy Cat było przerażnie . -Wiem okropny. -przewróciłam oczami . -Nie po prostu ... -jąkała się . -Cat wszystko okey ? -zapytałam. -Tak , po prostu ja kiedyś jak tu przechodziłam wywaliłam się lądując na kupie . -wiedziałam ,ze kłamałą , ale zaśmiałam się z nią . - Na razie -szybko mnie przytuliła i lekko podbiegła . Nie wiem o co jej chodzi. Weszłam szybko po schodach na górę i chciałam odtworzyć drzwi , ale były zamknięte . Zaczęłam szukac kluczyka . -Tu jesteś . - szepnęłam . Odtworzyłam drzwi i weszłam do środka . Och ta cisza. Wrzuciłam swoją trobę do pokoju i przebrałam się .Zaczełam sprzatać całe mieszkanie , aby mama pozwoliła mi wyjść do Cat. Usłyszałam jak mój telefon dzwoni. Odłożyłam mopa i pobiegłam do pokoju. Gdy zobaczyłam kto dzwoni od razu odebrałam z uśmiechem rzucając się na materac. -Hej . -odezwałam sie pierwsza. -Hej mała . -usłyszałam męski głos. -Jak u ciebie ? - zapytał . -Świetnie dzisiaj idę na imprezę , znaczy mam zamiar , ale wiesz z mamą to różnie bywa.-odpowiedziałam . -A u ciebie ? - dodałam . -Dorze , tak jak zawsze .Mówiłaś im ,że do ciebie dzwonie ? - zapytał .Na jego pytanie posmutniałam . -Nie. -szepnęłam . -Lily wiem ,że chcesz abym do nich zadzwonił i żebym się w nim pogodził , ale ja nie mogę. -tłumaczył się. -Czy możesz mi w końcu powiedzieć co między wami zaszło ? -zapytałam lekko poirytowana . -To nie jest dobry pomysł . -odparł. -Jasne ! Bo mi się już nie mówi . Zaraz zaczną mówić wszystko Sam a mi nie ! -krzyknęłam wstajac . -Lily... -zaczął. -Wiesz co nie mam ochoty z tobą rozmawiać . - przerwałam mu i rozłączyłam się . Co za pajac ! Dlaczego oni mi nic nie mówią ?! Rzuciłam ze złością moją cegłą. -Jestem ! - usłyszałam znany mi głos . Zanim się odwróciłam mama weszła do mojego pokoju . -Lily coś się stało ? -zapytała spokojnie z torbami z zakupami . -Nie nic nie jest w porządku ! -krzyknełam i opadłam na materac. Usłyszałam ,że wychodzi z pokoju , lecz po chwili wróciła . Matera lekko się zgiął pod jej ciężarem. Przytuliła mnie swoimi matczynymi rękami. Zrobiłam to samo . -Czasami zastanawiam się dlaczego nie ma z nami Zayna . - odparłam wciągając jej zapach tanich perfum . Mama tylko westchnęła. -Lily jest to dla mnie bardzo trudny temat ... -zaczęła . -Mamo , jestem juz prawie dorosła. - popatrzyłam na nią i usiadłam w pozycji siedzącej ona zrobiła to samo. -Obiecuje Ci ,że Ci niedługo powiem , ale proszę Cię nie teraz , jest to dla mnie trudny temat . -wytłumaczyła mi .

\
-Dobrze . - odparłam a ona się do mnie przytuliła.-Dziękuje. - podziękowała mnie.-Mam do ciebie pytanie. - powiedziałam , nie odrywając się od niej . -Poznałam w szkolę taką jedną Cat , mogłabym iść do niej na noc ? -zapytałam lekko kłamiąc. -Jasne tylko pamiętaj ,ze zadzwonię do ciebie , a jeśli nie odbierzesz to do niej . Zostaw mi na lodówce jej numer . - poklepała mnie po plecach i oderwała się ode mnie. -Idę zrobić obiad . -uśmiechneła się i poszła do kuchni . 
Związane czy rozpuszczone ? Kurde! Dobra rozpuszczone. Wyszłam powoli z łazieki i udałam się szybko do swojego pokoju. -A gdzie ty się .. -zaczeła głośno Sam , ale zatkałam jej usta ręką . -Zamknij się , zapłacę Ci jeśli nie powiesz mamie. -zaproponowałam . -Okey . - zgodziła się w wróciła do rysowania. Spakowałam swoją torbę i wyszłam w pokoju . -To pa mamo ! - krzykneła i szybko wyszłam w mieszkania . To chyba był mój najszybszy zbieg po schodach . Wyjęłam swój telefon i zadzwoniłam do Cat. -Tak . -usłyszałam głos Cat i głos głośnej muzyki.-Czekam jest już 19. przypomniałam jej. -A no tak , jestem już w drodze . -kłamałą a ja sie zasmiałam , chodz powinnam być zła. -Zaraz będę . Har... -rozłączyła się . Świetnie zanim się zbierze to trochę minie . Z daleka zobaczyła dobrze znaną mi postać . Tata! Szybko schowałam się za ścianą budynku . Nie zdążył mnie zauważyć , ponieważ rozmawiał przez telefon . Mam czas, troche się podsłucha.-Oczywiście . -mówił zmartwiony . -Tak chyba masz rację ,że to jedyne wyjście z naszych długów . -mówił a moje oczy robiły sie coraz większe . -Powiadomie tylko rodzinę . -oznajmij i wszedł do bloku . Wyskoczyłam zza ściany i chciałam za nim pobiedz. Hej Lily dziś masz się świetnie bawić ! Jutro o ym porozmawiać . A wogule , gdybys tam weszła mogłabyś dostać karę ,że ich okłamałaś i nie powiedzieli by Ci nic. I mini zawał serca . Tego idiotę powinni zamknąć. Zatrzymał się koło mnie . -Wsiadaj.- mówił przez odtwarte okienko . -Jestem już umówiona . -zaczęłam sie rozglądac. -Za Cat ? - zapytał a ja na niego spojrzałam . -Tak ? -odpowiedziałam niepewnie . -Kazała mi po ciebie przyjechać. - no nie serio ? Nie zrozumiała tego , że nie chce aby ktoś wiedział gdzie mieszkam ? Teraz tak , jeśli nie wsiąde wyjdę na totalną idiotkę , która boi się każdego. Ale jeśli wsiąde , też nie będzie fajnie . Ten gościu działa mi na nerwy. -Halo wsiadasz ?- Harry machał mi przed tawarzą . Kiedy on zdążył wysiąść ?! -Tak . - szepnelam i chciałam odtworzyć drzwi , ale on zlapał mnie za nadgarstek. Popatrzyłam na niego pytająco o on odtworzył , przed mną drzwi. Lekko się zarumieniłam . -Dziekuję. -szepnęłam i wsiadłam do samochodu . Matko jakie wygodne fotele ! Mogłabym tu mieszkać ! Usłyszałam znany mi odgłos . -Halo ? - odebrałam mój cegłofon. -Ile proponujesz mi kasy ? Bo wiesz mama właśnie chciała wyjrzeć przez okno , ale ja ją powstrzymałam .-przywitała mnie jak zwykle miło Sam. -Dobra , Sam zapłacę Ci , jak tylko wrócę . Proszę nie wkop mnie. -prosiłam ją . Harry odpalił auto i zaczęliśmy bardzo szybko jechać. -Dobra , a mama wie ,że masz chłopaka ? - zapytała . Jestem już bardzo wkurzona. -To nie jest mój chłopak , sieć cicho i idz spać . pa! -rozłączyłam się. -Możesz zwolnić ?! -zapytałam obużona. -Błagam Cię , przecież nie zabiję Nas. -zaśmiał się. Jest jak moja siostra , oboje mnie wkurzają .-Ładnie wyglądasz. -skomplementował mnie . -Dzięki . -szepnęłam odwracając sie w stronę szyby. Moje oczy powoli się zamykały . -Auć ! -pisnełam , gdy głośna muzyka rozbrzmiała po jego samochodzie. -Możesz to ściszyć ?! -krzyknęłam . -Co ?! - śmiał się uroczo . Uroczo serio Lily ! Popatrzyłam na radio i szybko ściszyłam głośniki . -Ej , nie nasz prawa ! - powiedział poważnie . -O przepraszam , ale moje benbenki tego nie wytrzymają. Nie mam zamiaru płacić za cholernie drogą operację ! - krzyknęłam zezłoszczona. -Pewnie i tak nie masz jak zapłacić . - powiedział pod nosem , ale ja to usłyszałam . Odruchowo odtworzyłam drzwi . Na szczęście miałam pasy , inaczej wypadłam bym z auta. Harry gwałtownie się zatrzymał. Rozpiełam pas i chcilam wyjść , ale on zatrzymał mnie przytrzymując mnie ręką -Co ty robisz ?! -krzyknął. -Puść mnie gnoju ! - wyrwałam mu się i wyszłam z samochodu. Mocno trzasnęłam drzwiami. -O co Ci chodzi ?! -pytał jadąc powoli , koło mnie. -Wiesz co ?! -zatrzymałam się . -Jesteś totalnym dupkiem ! -w ostatniej chwili powstrzymałam łzy. Zaczęłam iść , na moje nieszczeście nie uslyszałam warkotu samochodu. Przyspieszyłam lekko. Jak dobrze ,że nie założyłam szpilek . Moje kochane balerinki , zawsze mnie ratują. -Zaczekaj ! - słyszałam jego głos . Był bardzo blisko , ale nie zacznę biec. Zatrzymałam się gwałtownie a on wleciał na mnie przez co oboje się wywaliśmy . Uderzyłam mocno kolanami o chodnik. Popatrzyłam na Harrego , który leżał z zamkniętymi oczami na chodniku. - O boże Harry ! -zaczełam nim potrzasać. Szybko wyjełam telefon , ale zanim zdążyłam zadzwonić na pogotowie Harry głośno sie zaśmiał. -Idiota. - szepnęłam i wstałam. -No przestań , to było śmieszne ! - śmiał się mówiąc . Znów zaczęłam iść. Po chwili nastała cisza . Odwróciłam się i zobaczyłam ,ze za mną idzie. Już nie miałam ciszy się z nim droczyć. Zatrzymałam się i odwrócilam się . -Możesz mnie zostawić ? - zapytałam spokojnie.On uśmiechnął się i podszedł do mnie. -Miałem zawieść Cię do Cat . -odpowiedział. -Nie mam zamiaru , jechać tym autem. -powiedziałam znów zaczynając iść . Sprawiało mi to dużo problemu , bo moje kolana strasznie mnie bolały .-Chyba , nie masz też zamiaru iść na piechotę z takimi kolanami. -zatrzymał mnie. -Przepraszam Cie ,że tak powiedziałem nie powinnieneń ,podwiozę Cię i nasze drogi sie rozejdą. - powiedział . Nie mam na nic siły . Pokiwałam głową i zaczęłam iść w stronę auta. Nogi bolały mnie przy każdym momencie. Gdy doszłam do samochodu , ulżyło mi . Jechaliśmy o wiele spokojniej . Za oknem zobaczyłam duży , dom i pełno ludzi . Odtworzyłam szeroko oczy .-Nie mów ,że ona u mieszka . - szepnęłam odpinając pasy . Harry nic nie odpowiedział , a ja wyszła z auta. -Ej poczekaj ! - krzyknął . -A przepraszam , dzięki . - posłałam mu lekki uśmiech . -Nie o to mi chodzi , obmyje Ci nogę . - zaśmiał się . -Nie dzięki poradzę sobie . -powiedziałam i znów zaczęłam kuleć. -Lily . - pierwszy raz powiedział moje imię . On mi chyba nie odpuści. Odwróciłam się i zaczęłam iść w jego stronę. - Dobra. -szepnęłam . Dotknął moich pleców i zaczął prowadzić do domu Cat . Było tu pełno ludzi . Tak myślalam ,ze tylko ja będę mieć sukienkę . Przewróciłam oczami a Harry dalej mnie prowadził . -W końcu zaprowadział mnie do małej łazienki .Zbyt małej .Poczyłam ręce na mojej talii .-Co ty robisz ?! - pisnęłam . -Sadzam Cię na blacie , aby obmyć mi nogi . Jego ręka sięgnęła do szafki , która stała na mną. Wyjął z niej wodę utlenioną i bandarz. -Wiesz , ja chyba przeżyje bez wody . -zsunęłam się z blatu lekko Go odpychając. On jednak złapał mnie w talii i znów posadził . -Dasz radę .- Uśmiechnął sie do mnie. Podwinął lekko moją sukienkę , a ja się zarumieniłam .Dlaczego ? Sama nie wiem , jestem idiotką. Syknęłam z bólu , gdy polał na mnie okropnał ciecz.-Słuchaj , mnie też to boli . - zaśmiał się a ja speszona zdjęlam swoją rękę w jego ramienia . Nawet nie zauważyłam kiedy ją ścisnęłam na jego koszulce. -Gotowe , zdjął mnie z blatu . -Dziękuje. - podziekowałam speszona . Nie codzennie jeden z najprzystojniejszy w szkolę oparza Ci ranę! Hello ?! Odtworzył drzwi i pokazał ręką abym wyszła . -Nie , ja jeszcze muszę sie przebrać . - poiformowałam Go . -Jasne. -uśmiechnął się i wyszedł. Zaczęłam wyjmować w torby moje ubrania i szybko się przebrałam . Gdy już byłam gotowa wyszłam. Wyjęłam telefon . Wow 12 nieodebranych połączeń od Cat . -Idziesz ? - spytał Harry opierając isę o ścianę . Lekko podskoczyłam . -Co  ty tu robisz ?! - próbowałam przekszyczeć ludzi i muzykę .-Miałem Cie odprowadzić do Cat ! - krzyknął z złapał mnie za rękę. Zaczęliśmy przedzierać się przez tłum . Aż w końcy zobaczyłam Cat z Justinem . Była ubrana w tą samą sukienkę co w cześniej . Wyglądała poprostu ślicznie . -Harry miała tu być godzinę temu .! Co wy robiliście ?! - spytała z zadziornym usmiechem . -Nic o czym ty myślisz. -powiedziałam i wyrwałam się z uścisku Harrego. Usiadłam na kanapie koło Cat i Justina . Było mi minimalnie niezręcznie kiedy oni się całowali a ja siedziałam obok . Harrego nie było , ponieważ poszedł na parkiet z jakąłś blondyną. -Co powiecie na butelkę ? -zapytała głośno Cat. Usiadła koło nas na sama blondynka co poszła z Harrym i jeden brunet. -Grasz ?-zapytała mnie Cat . -Pewnie . - wzięłam butelke piwa do ręki . -Ej posuńcie się . -zaśmiał się  Harry. Usiadł między mną a blondynką . -Więc tak to jest Taylor . - pokazała na blondynkę a ta miło się do mnie uśmiechnęła .-Lily . -przectawiłam się . -A to Jacob. -wskazała na bruneta. Pierwszy zakręcił Justin. Wypadło na blondynkę. -Pocałuj tamtego gościa. - wskazał na niskiego bruneta w okularach . Widać ,ze zaproszono Go dlatego aby robić z niego pośmiewisko. Taylor wstała podeszła do niego. Pocałowała Go mocno i namiętnie . Po czym się oderwała i wróciła do nas. Zakręciła butelką. Przed dwie godziny graliśmy w tą grę .Najdziwniejsze było to ,ze ani razu nie padłona mnie . -Dobra .o... ostani raz.. -jąkała się Cat . Niezle się upiła . Zkręciła butelką , która wskazała na mnie. -Pocałuj Harrego ! - krzyknęła przykuwając uwagę innych . -Oj Cat chyba ktoś tu się zbyt upił . - podniosłam się i zaczełam ją ciągnąć . -Pocałuj ! - krzyczała. -Po-ca-łuj .-dzieliła na sylaby. -Chodz do mnie kocie. -zaśmiał się Harry. Mogłabym powiedzieć ,że sie upił , ale on mówił zupełnie poważnie. Odwróciłam się do niego , przez co Cat upadła . Szybko do niego podeszłam i pocalowałam Go w policzek .-Ej w usta miało być ! - mówiła Cat. -Idziemy już. -powiedziałam biorąc Cat pod ramię . Weszłam z nią na górę . -Cat ? - usłyszałam za sobą Justina . -Kochanie mój ! - pisnęła i wleciała w jego ramiona. - Zaprowadzę ją do pokoju.- powiedział i wziął Cat na ręce. Zeszłam na dół po swoją torbę. Gdy ją znalazłam zaczęłam przeciskać się przez tłum. Strasznie trudno było stąd wyjść no , ale udało mi się. Jak wrócę do domu powiem mamię ,że Cat się trochę rozchorowała i wróciłam wcześniej.Mam nadzieję ,że Sam mnie jeszcze nie wygadała. -Hey ! - usłyszałam za sobą głos . Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego .Ten facet działa mi na nerwy. -O co chodzi ? -zapytałam zmęczona. -Podwiozę Cię. - stwierdził podchodząc do mnie z piwem. - Po pierwsze , nie będę jechać z kimś kto to mnie obraził. -wyliczałam . -Po drugiej , nie będę jechała z kimś kto pił . -powiedziałam . -A po trzecie , naszę drogi miały się rozejść. -dokończyłam i się odwróciłam. Usłyszałam za sobą jego smiech .-Nie przesadzaj ! -śmiał się. Debil . Szłam nie zwracając na niego uwagi . Gdy sie odwróciłam nie było już jego . Tak! Jego mam z głowy. Zaczęłam iść już troche lepiej znaną mi drogą do domu .Na szczęście na ulicach nikogo nie było , więc się nie bałam . Gdy wbiegłam po schodach odtworzyłam powoli drzwi kluczykami . Zdjęłam niezdarnie trampki i zamknęłam cicho drzwi . Złapałam się za serce , kiedy zobaczyła mamę opierającą się o framugę . -Hey . -szepnęłam nerwowo się uśmiechając. -Hey . -odpowiedziała zupełnie normalnie . -Wróciłam wcześniej , bo Cat się troche rozchorowała i... -mówiłam . -Dlaczego mnie okłamujesz ? -zapytała wkurzona , ale dalej mówiła szeptem. -Przepraszam , poprostu wiedziałam ,że nie pozwoliłabyś mi iść . -wytłumaczyła mi. -Piłaś ? -zapytała. -Nie . -skłamałam . Niestety matka , przejżała mnie. -Przestań kłamać . -jej ręce opadły wokół jej talii . Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się do niej .-Jedno piwo . - połozyłam rękę na sercu. Tak przewróciła oczami . Spojrzałam na jej spuchnięte oczy . -Płakałaś ? -zapytałam zaniepokojona. -Nie , no coś ty . -odwróciła się i skierowała się do kuchni . -Mamo . - szłam do niej . -Co się stało ? -dodałam pytając. -Jutro o tym porozmawiamy ... - znów zaczęła . -Nie ! Proszę powiedz mi teraz! - podniosłam swój ton . -Co tu się dzieje ?- spytał zaspany ojciec , który właśnie wszedł do kuchni. -Dlaczego mama płakała ? -zapytałam Go . Spóścił wzrok . -Tato .. - szepnęłam . Zaczęłam się jeszcze bardziej bać. -Jak sama wiesz , nie mamy dużo pięniędzy i jest coraz gorzej . -mówił mój ojciec a moje serce pękało. -Dostałem pewną propozycję . -zakończył a na policzku mamy znalazły się zły. -Chce normalnie utrzymywać rodzinę , więc wyjadę do Awganistanu . -dokończył a mnie zatkało .
  
Spojrzałam na niego , ale nic nie mogłam powiedzieć . Przez chwilę myślałam ,że to żart . W całej kuchni była cisza. Słychać było tylko zegarek. Moje oczy były całe ze złach . Czy może być jeszcze gorzej ?! -Tato.. - zaczełam spokojnie . Podeszłam do niego i mocno Go przytuliłam . Nie chciałam Go puścić , nigdy. -Ja będę więcej pracować . -szlochałam ściskając jego koszulkę. Ojciec odwzajemnił mój uścisk. -Musisz mieć normalne życie . -szepnął . To wszystko przez mnie , gdybym tylko nie pokłuciła sie wtedy z mamą. -Proszę nie rób tego .-próbowałam Go mocniej ścisnąć . Wydawało mi sie ,że zaraz może on zniknąć. -Błagam! -pisnęła głośno odrywając od niego głowę. -Nie rób tego ! -waliłam , go lekko moimi piąstkami. -Nie możesz. -tłumaczyłam mu . Na jego policzku także były łzy . -Muszę. -pogłaskał mnie po policzku. Teraz w kuchni było tylko słychać płacz mój i mamy. Nie wyobrażam sobie życia bez niego . Na samą myśl ,że on może ... Przestań ! -Kto to może być ? -zapytał mój ojciec , a ja dopiero wtedy skapnełam się ,ze ktoś zadzwonił do drzwi .
     
Przepraszam ,że tak długo no , ale szkoła aaaaaaaaaaaaa czyste zło ! Komentujemy !