piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 3

-Pójdę odtworzyć. -ojciec skierował się do drzwi.
Gdy tylko ojciec zniknął za ścianą podeszłam do mamy .
-Mamo on nie może.-powiedziałam o wiele spokojniej. Mama nic nie odpowiedziała tylko przytuliła mnie. Dlaczego nikt mnie nie słucha ? Dlaczego nikt mi nie ufa ? Dlaczego ? Zadawałam sobie pytania.
-Przepraszam ,że tam póżno , ale to chyba Lily. -usłyszałam doskonale znany mi głos. Oderwałam się od mamy i powoli udałam się do przedpokoju. 
-Lily ? - zapytał mnie ojciec. 
Popatrzyłam na moją komórkę. Tak ,wszędzie mogłam rozpoznać swój telefon. -Tato , możesz nas zostawić samych ? -zapytałam grzecznie wycierając ostatnie łzy na moich policzkach. -Jasnee. -odpowiedział odwracając się. Podeszłam do drzwi i odtworzyłam je szybko wychodząc.Harry dalej stał w przedpokoju z moją komórką w ręku. Przewróciłam oczami i złapałam Go za przedramię. Usłyszałam tylko jego cichy śmiech. -Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?! - zapytałam obrażona. -Oj piękna to nie jest trudne.-przewracał w reku mój telefon. -Nie mogłeś oddać mi tego  w szkolę ? - zapytałam przyglądając się swojej komórce ze wściekłością . -Nie będę za tobą ganiać po całej szkolę. -stwierdził machając moją komórką .-Oddaj mi to !- chciałam mu wyrwać telefon , ale on podniósł rękę do góry. -Coś za coś . - skrzyżował swoje ręce. Ja już naprawdę nie miałam siły się z nim kłócić . Na początku wiadomość o moim ojcu a teraz On.-Nie mam kasy. - oparłam się o ścianę. -Nie chce kasy . -zaśmiał się podchodząc do mnie. Był bardzo blisko , więc speszona  wyprostowałam się. -Chyba się mnie nie boisz ? -jego ręka opierała się o ścianę za mną .-Nie ? -odparłam . -A teraz daj mi telefon. -rozkazałam .Przewrócił oczami i oddał mi telefon . Obeszłam Go i chciałam wejść do mieszkania , ale zatrzymał mnie. -Nie podziękujesz mi ? -zapytał. -Taa dzięki . -odparłam najbardziej wieśniacko jak tylko mogłam. -No , ale czekaj czekaj - złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.-Wal się ! - pisnęłam i szybko się wyrwałam. Na szczęście nie był tak bardzo szybki , ponieważ po chwili byłam w domu. -Lily ? -zwrócił się do mnie ojciec. -Kto to był ? -zapytał zakładając ręce na klatkę piersiową .-Przepraszam , nie mam ochoty dziś z nikim rozmawiać. -szepnęłam i skierowałam się do pokoju.Na szczęście ojciec , nie szedł za mną. Zrzuciłam z siebie ubrania i zaczęłam nakładać piżamę. -Kto to był ? -zapytała z wielkim uśmiechem moja siostra.-Sam przebieram się ! -krzyknęłam i założyłam szybko bluzkę. -No powiedz. -prosiła mnie. -Przecież tobie nie można zaufać. - powiedziałam do niej i położyłam się na swoim materacu. Umilkła , bo wiedziała o co mi chodzi. Wygadała się a to oznacza ,że nie będę się do niej odzywać dopóki nie poskarży sie mamię. 
Sobota ! Tak to własnie ten dzień . Ten piękny dzień. Już chciałam się uśmiechnąć , ale przypomniałam sobie o wczorajszym dniu .Mój przed chwilą chciany usmiech zamienił się w koszmarną smutną minę. Wyglądałam jak zbity pies. Sam jeszcze spała , bo była ósma.Szybko się ubrałam i wyszłam z pokoju. -Hej. -przywitałam się z rodzicami , którzy siedzieli przy stole popijając kawę. -Hej.-odpowiedzieli . Wziełam szklankę i nalałam do niej zimną wodę. -Kto to był ? -zadała pytanie moja matka.-Kolega. -odpowiedziałam zgodnie z prawdą.Moja matka nie odpowiedziałam więc się odwróciłam w ich stronę. Mama i tata mieli na twarzy ogromne uśmiechy. -Serio? -stwierdziłam i odłożyłam szklankę.-Lily budź Sam i jedziemy do sklepu po zakupy. -mój ojciec wziął kluczyki i skierował się do przedpokoju.
Chodziłam z koszykiem na kółkach za mamą.Mój  tato został przy owocach z Sam. A  matka wybierała najtańsze produkty i co chwila zaglądała w listę. Wracając do taty ,aż nie mogę uwierzyć ,że nie długo już Go nie będzie.Na samą myśl , chce Go porwać i zamknąć w piwnicy. Przynosić jedzenie do końca jego życia i nie wypuszczać. Ten dorosły człowiek chce popełnić najgorszy błąd swojego życia a ja mu na to nie pozwolę. -O dzień dobry.-kobiecy głos obudził mnie z moich myśli. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam średniego wzrostu brunetkę z listą w ręku.Uśmiechała się miło. -O dzień dobry. -przywitała się z nią moja mama.Popatrzyłam na nią podejrzanie.-Annie to jest moja córka Lily. -przedstawiła mnie. -Piękna. - uśmiechnęła się do mnie więc odwzajemniła uśmiech.-Lily to jest , moja szefowa. -jej wzrok mówił jedno ,,Nie zrób mi wstydu , błagam.'' -Dzień dobry. -przywitałam się z nią. -Mamo , nie ma tam żadnego sosu... -usłyszałam głos za Annie. Zza jej pleców wyłonił się Harry z takim samym koszykiem co ja.-O Karen to jest mój syn Harry. -przedstawiła swojego syna.-Tak , widzieliśmy się już wczoraj , ale nie wiedziałam jak się nazywasz. -zaśmiała się lekko moja matka. -O naprawdę ? -Annie popatrzyła na Harrego.-Tak przyniósł coś Lily. -dokończył moja rodzicielka a ja spuściłam głowę. -Znacie się ? -zapytała piskliwym głosem matka Harrego.-Tak.-odpowiedział Harry z tym swoim beznadziejnym uśmiechem.-Wracając do tego sosu. Musi tam być ! -Annie przewróciła oczami a ja lekko się zaśmiałam .Moja matka spiorunowała mnie wzrokiem.-Lily mu pomoże , przed chwilą byłyśmy na tym dziale... -zaczęła kobieta. Co ?! Chyba se żartujesz ! Mama posłała znów mi ten głupi wyraz twarzy.-Dobrze.- przekręciłam wózek i zaczęłam iść w stronę
 pieprzonego sosu.-Hej! -usłyszałam Harrego , który w tym momencie wjechał mi przed mój wózek zatrzymując Go. -Co ty robisz ?! - pisnęłam.-Poczekaj. -odpowiedział na co przekręciłam oczami.-Mam Ci przypomnieć twoje słowa ? ,,Nasze drogi się... ''- zaczęłam , ale przerwałam gdy on ciężko westchnął. -O co Ci chodzi ? -zapytał mnie idąc koło mnie. -Nie wiem po prostu mnie wkurzasz . -wytłumaczyłam przygryzając wargę.On tylko się zaśmiał .-Ty mnie też bardzo irytujesz.-powiedział a ja skręciłam wózkiem w dział z sosami. Wszystkie półki były w czerwonych sosach. Jakim trzeba być idiotą , żeby ich nie zobaczyć? -Do czego szukasz sosu ? -zapytałam odwracając się do niego. Matko jaki on przystojny. Jego włosy są tak piękne a usta... rozpływam się .Mogłaś je wczoraj pocałować , ale nie chciałaś . Serio nawet moja podświadomość mi dokuczała? -Do spaghetti .- powiedział a ja podniosłam głowę , aby szukać odpowiedniego sosu. W końcu Go znalazłam i podniosłam rękę aby Go dosięgnąć , ale byłam za niska.-Oj maluszku. -zobaczyłam Harrego rękę , która wzięła z półki sos .Był strasznie blisko mnie. Mogłam chociaż przez chwilą nacieszyć się jego zapachem. O czym ty myślisz. Speszona przygryzłam wargę . Opierałam się o szafkę a on patrzył na mnie z góry . Jedna z jego rąk dotknęła mojego policzka. Byłam zahipnotyzowana jego dotykiem . Pociągnął za moją brodę.-Nie przygryzaj wargi Lily. -szepnął ze swoją chrypką w głosie.-Lily ? -usłyszałam głos taty i od razu spojrzałam w jego stronę .-O hej .-powiedziałam speszona.Harry nawet sie nie poruszył dalej stał w takiej pozycji. Odsuń się koleś ! Ojciec stał ze skrzyżowanymi rekami na piersiach. -A tak , to jest Harry mój.. -zaczęłam .-Chłopak ? -spytała Sam stojąca koło taty .-Nie ! Kolega! - zaprzeczałam zdenerwowana.Miałam już dosyć. - To dlaczego stoicie tak blisko ? -zadała kolejne pytanie. Usłyszałam cichy śmiech Harrego. -Kto stoi blisko siebie? -zza pólek wyłoniła się pani Annie i moja mama. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Sam mnie wyprzedziła.-Lily i ten chłopak.-Sam wskazała na mnie i Harrego. Chłopak jeszcze głośniej się zaśmiał.-To wy jesteście razem ? -zapytały równocześnie kobiety z błyskiem z oczach. -Co?! Nie ! -krzyknęłam i popchnęłam śmiejącego się Harrego. Ominęłam wszystkim i zaczęłam szybko iść. -Lily zaczekaj - wołam mnie mój ojciec , ale dalej szłam . Durna Sam ! Wszystko przez nią ! Nienawidzę jej! -Halo halo . - zatrzymał mnie ochroniarz , gdy chciałam wyjść. -O co chodzi ?! - warknęłam zła .-Wybiegłaś dość szybko , opróżnij kieszenie . - rozkazał a ja zrobiłam co mi kazał.Zaczęłam wyciągać z kieszeni wszystkie papierki. -Dobra idź. -powiedział . Przekręciłam oczami i zaczęłam wolno iść. Gdy wyszłam ze sklepu skierowałam się na przystanek.Odwróciłam się odruchowo i zobaczyłam autobus , którego drzwi już prawie się zamykały .Szybko podbiegłam do autobusu i w ostatniej chwili wsiadłam do niego. Po skasowaniu biletu usiadłam na tyle autobusu .Popatrzyłam na ekran telefonu . Nie dzięki nie chce odbierać . Wykręciłam numer do Zayna .Po trzecim sygnale odebrał .-Co tam księżniczko ? -zapytał a ja uśmiechnęłam się.-Hej. -szepnęła smutno. -Lily w porządku ? -zapytał zaniepokojony. -Nie nic nie jest w porządku. - wytłumaczyłam mu powstrzymując łzy. -Co się stało ? Gdzie ty jesteś ?!-zaczął zadawać pytania.-Oj błagam Cię i tak byś po mnie nie przyjechał.-syknęłam. Przez telefon słyszałam jego głośne westchnięcie. -Zayn dlaczego nie możemy się spotkać ?-zapytałam.-Tak dawno Cię nie widziałam , proszę .-prosiłam Go płacząc.-Lily , nie możemy się tak po prostu spotkać. Jak nie będzie cię parę dni rodzice się skapnął . - tłumaczył mi . -Okłamię ich. Coś wymyśle.-próbowałam Go przekonać .-Będziesz mieć potem kłopoty, nie ! -krzyknął .Spokojnie Lily , nie rozłączaj się .-Dorze ja przyjadę . - szepnął po paru sekundach ciszy.-Dziękuje .- podziękowałam mu z uśmiechem .-Bedzie jeszcze dziś wieczorem , ale teraz muszę kończyć . Zadzwonię do ciebie gdzie się spotkamy .-mówił bardzo szybko.-Jasne na razie.-rozłączyłam się .-O kurde. -szepnęłam , gdy zorientowałam się ,że autobus zatrzymał się na przystanku. Po raz kolejny , przycięły mnie prawie drzwi od autobusu. -Lily !-odwróciłam się i zobaczyłam Cat.-Hej co ty tu robisz ?-zapytałam chowając swój telefon .-Szukałam Cię , bo nie odbierałaś.-zaczęłam iść koło niej.-Chciałam Cie przeprosić ,ze wczoraj się upiłam i ,że kazałam Ci pocałować Harrego. - przeprosiła mnie a ja tylko sie uśmiechnęła. -Spoko.-odpowiedziałam.-Słuchaj mam zawalony weekend , muszę lecieć wszystko Ci wytłumaczę w szkole. - przytuliłam ją.-Dobrze , ale nie jesteś zła ? -zapytała .-Nie .-uśmiechnęłam się. -To dobrze , pa.-pomachała mi i odwróciła się. 

-Lily ? - usłyszałam głos mojej rodzicielki , gdy weszłam do mieszkania.-Nie złodziej - dopowiedziałam. Mama wyszła ze ścierką z kuchni.-Gdzie ty byłaś ?-no świetnie , teraz jeszcze
musze się tłumaczyć .-Przepraszam , ale Sam ona... -zaczęłam a mama podeszła do mnie i mnie przytuliła .-Wiem jak to jest być najstarszym.-poklepała mnie po plecach.-Mamo , ale ja nie jestem najstarsza.-byłam zła ,że nie wklucza Zayna do naszej rodziny.-Nie pamiętasz ,ze masz syna ?! Zayn ?! Nie kojarzysz ?! - zadawałam pytania krzycząc .-Przestań ! -zobaczyłam w jej oczach łzy. Pokręciłam głową i zrobiłam krok w tył. W tym momencie do przedpokoju wszedł ojciec. -Jesteś okropna! - krzyknęłam.-Lily co się z tobą dzieje ? -zapytał mój ojciec.-Co sie ze mną dzieje ?! -zaśmiałam się psychicznym głosem. -Co się z wami dzieje !- poprawiłam ich wściekła.Odwróciłam się i szybko wybiegłam w mieszkania . Zaczęłam zbiegać ze schodów a ,łzy lały mi się po policzkach .Poczułam uścisk na moim ramieniu .-Zostaw mnie ! -zaczęłam się szarpać ,ale ojciec nie chciał mnie puścić. Łzy leciały mi strasznie szybko.-Nie będziesz uciekać za każdym razem , gdy coś nie będzie Ci się podobało. - powiedział a ja znieruchomiałam. -Wy nic nie rozumiecie . -stwierdziłam z grymasem na twarzy .-Krzywdzicie mnie na każdym kroku.-mówiłam mu, a on mnie puścił.-Gdybyście mnie kochali , nie pozwolilibyście odejść osobom , których kocham.-wyrwałam mu się i wyszłam z bloku. Na szczęście nie szedł za mną. Najpierw był Zayn a teraz on. Potem będzie mama , Cat ,Sam ?! I jeszcze deszcz serio ?! Krzyknęłam głośno . Moje włosy były coraz bardziej mokre.I znów ten głupi , przerażający dźwięk samochodu. Czarne auto przebrnęło koło mnie z wielką prędkością po czym zrobiło ostry drift. A jeśli mu się coś stało ? Zaczęłam iść trochę szybciej w stronę samochodu , ale zatrzymałam się gdy zobaczyłam ,że wysiadł z auta.Ciężko oddychał.Dobrze ,że te zdarzenie było na parkingu , bo zadzwoniłabym na policję . To mnie naprawdę wkurza. On może zabić ludzi ! Niewinnych ludzi ! Dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę ,że stoję i patrze się na niego z zaciśniętymi piąstkami .Popatrzył zły w moją stronę a ja pokazałam mu środkowego palca i odwróciłam się. -Ej! -biegł za mną. Przyspieszyłam kroku , ale po chwili poczułam uścisk n a przedramieniu . -Co ty sobie wyobrażasz co ?! -krzyknął a ja podskoczyłam ze strachu .Odkąd pamiętam nie zachowywał sie tak.Patrzyłam na niego z przerażenie. -Jeździsz jak diota , możesz pozabijać ludzi !- krzyknęłam próbując wyrwać się z jego uścisku , ale to na nic. Na moją odpowiedz głośno się zaśmiał , po czym znów wróciła jego groźna mina. -Nie jestem idiotą , nie waż się tak do mnie mówić . -groził mi palcem. Już nie wytrzymam co jeszcze mnie spotka ?! -Bo co ?-uśmiechnęłam się , ale zaraz tego pożałowałam .Złapał mnie za dwa nadgarstki i nie chciał puścić. Wyrywałam się a on prowadził mnie do swojego auta.-Zostaw mnie !-piszczałam i próbowałam się wyrwać .Piszczałam i krzyczałam , ale nie było żadnych ludzi. Wepchnął mnie do swojego samochodu . Próbowałam wyjść ,ale drzwi były zamknięte.Po chwili usiadł na miejscu kierowcy.-Wypuść mnie !- krzyknęłam mu do ucha , ale to pogorszyło sprawę.-Zamknij się ! - krzyknął a ja oparłam się o drzwi . Chciałam być jak najdalej od niego. Nienawidzę Go .Harry włączył silnik i zaczął bardzo szybko jechać. Chciałam zapiąć się , ale pasów nie było.-Błagam zatrzymaj się .-błagałam Go , ale on tylko przyśpieszył .-Bła ga m.-zaczęłam płakać. Zacisnęłam mocno powieki , przypominając sobie moje najgorsze wspomnienia. 

-Dziadku szybciej !-byłam strasznie szczęśliwa ,że jedziemy tak szybko.
 Dziadek popatrzył na śmiesznie , a ja wybuchłam śmiechem .
-Szybciej proszę ! -ułożyłam ręce jak do modlitwy. -No dobrze , ale masz się zapiąć .- rozkazał .
Przekręciłam oczami i zapięłam się posłusznie. Mimo ,że szybko jechaliśmy ja chciałam jeszcze szybciej.-Szybciej , szybciej. -szeptałam .Po chwili przed naszym samochodem znalazło się duże czerwone auto.Ze strachu pisnęłam i mocno zamknęłam oczy.Widziałam tylko ciemność nic więcej. Wszystko mnie bolało , ale próbowałam odtworzyć oczy. Gdy mi się udało , powoli przekręciłam głowę i zobaczyłam ,że dziadka już nie ma. Okno było wybite a na masce leżał siwy mężczyzna. Po koszuli mogłam rozpoznać ,że to dziadek. Niestety twarzy już nie miał .-Dziadku. -szepnęłam i poczułam ,że drzwi się odtworzyły.Pan w żółtym kombinezonie wyniósł mnie z auta a moje oczy się zamknęły.

-Proszę .-szepnęłam , gdy auto jechało prosto na blog. Zamknęłam powieki . Poczułam mocny ból na czole. Szybko odtworzyłam oczy . Staliśmy. Nacisnęłam klamkę .Na szczęście auto było otwarte. -Lily zaczekaj ! -słyszałam za sobą głos , alenie odwracałam się zaczęłam szybko biec. Krajobraz przed mną zasłoniła mi czerwona ciecz spływająca mi z czoła. Wytarłam swoje oko i spojrzałam na zegarem .Już 18 . Zayn ! -Lily ?-usłyszałam znajomy mi głos.Popatrzyłam przed siebie i zobaczyłam Zayna. Cud ! -Zayn .- uśmiechnęłam się zdyszana.-On .-odwróciłam się , ale Harrego już nie było .-Co Ci się stało ? -popatrzył na moje czoło.Nie odpowiedziałam mu tylko mocno się do niego przytuliłam .-Tęskniłam.-szepnęłam.-Ja też , ale Lily co się stało ? Musimy jechać do szpitala!- mówił a moje powieki się zamykały. -Lily słuchasz mnie? - Zayn klepał mnie po policzku , ale ja miałam mroczki przed oczami. Po chwili było już zupełnie ciemno. 

-Budzi się . - usłyszałam nieznany mi głos.Moje powieki były bardzo ciężkie , ale chciałam je odtworzyć .Powoli to zrobiłam i zobaczyłam mamę.Uśmiechnęłam się do niej leniwie.-Hej.-szepnęła z grymasem na twarzy , który był spowodowany płaczem.-Mamo .. -zaczęłam.-Cii nic nie mów odpoczywaj potem mi wszystko odpowiesz.-pogłaskała mnie po czole.-Gdzie Zayn ?-spytałam . Spodziewałam się ,że ucieknie od tematu i zrobi głupią minę , ale myliłam się . Uśmiechnęła się szeroko.-Gdyby nie on , nie wiem co by mogło się z tobą stać .-pocałowała mnie w rękę.-Jest na korytarzu.-dodała. Zamknęłam oczy z uśmiechem , ponieważ wiedziałam ,ze on tam jest. Moja rodzina Go nie odrzuciła.W sumie dlaczego ja tu jestem ? No dajesz Lily przypomnij sobie. Dajesz. Wyszłaś wczoraj pokłócona z rodzicami. Parking .Auto. -Harry....-szepnęłam.
Harry.
-Hej stary !- usłyszałem za sobą głos. Byłem cały zdenerwowany i roztargniony. Nie spałem całą noc. Nie odpowiedziałem Justinowi .Jeśli coś jej się stało i to przez mnie? Pójdziesz do poprawczaka i zabiorą Ci prawo jazdy.-Ej.-obudził mnie piskliwy głos.-Co z tobą ? -zapytała mnie Cat , która szła koło Justina. -Nic.-szepnąłem.Spojrzała na mnie podejrzliwie , ale nic nie powiedziała.-Kurde , gdzie ona jest .-Cat zaczęła się rozglądać po korytarzu. -Lily ? -Justin popotzył w jej stronę.-Tak , nie mogłam się do niej dodzwonić.-powiedziała zmartwiona.-Um.. ja muszę.-zacząłem się jąkać i odwróciłem się. Zacząłem przeciskać się przez tłum ludzi.Gdy wybiegłem ze szkoły wskoczyłem szybko do auta i zacząłem jechać do domu.Jesteś idiotą Harry ! Może ona , gdzieś teraz leży już nie żywa . Nie ! Ona żyje , na pewno. Lily musi żyć. Gdy znalazłem się w domu , wszedłem do kuchni.Chyba pójdę zobaczyć czy ona tam gdzieś leży . CO ?! Nie! Krzyknąłem i zwaliłem szklankę z wodą. -Kurde!- syknąłem i zacząłem sprzątać kawałki szkła. Brawo Harry cudownie , ulubiona szklanka Alex ! Po posprzątaniu wziąłem sobie banana i wbiegłem na górę. 
-Harry ! - usłyszałem krzyk mojej siostry. -Czego ?!-krzyknąłem z pokoju. Zamiast odpowiedzi usłyszałem szybkie kroki na górę. -Co to jest ?!- wleciała do mojego pokoju. W ręku miała kawałem szkła .-Yyy... szkło ? -zaśmiałem się. -O widzę ,że to Cię śmieszy.- oparła swoje ręce o biodra. -Dobra , weź idź małolato.-na mojej twarzy powstał grymas.Tupnęła nogą i wyszła z krzykiem. Na jej reakcję zaśmiałem się.
Lily
-Hej .-przywitał się ze mną Zayn kiedy odtworzyłam oczy. Uśmiechnęłam się do niego.-Zostałeś .- szepnęłam.-Mama , mnie poprosiła.-uśmiechnął sie do mnie.Może wreszcie wszystko się ułoży . Zayn wróci do nas lub zacznie utrzymywać z nami kontakty.-Lily chciałaś ,abym przyjechał ... - zaczął.-Tak.- przerwałam mu.-Ojciec chce wyjechać do Afganistanu.-dodałam spokojnie i popatrzyłam na sufit.-Wiem .-odparł.Spojrzałam na niego podejrzliwie.-Skąd ? - zapytałam zaciekawiona. W tym momencie nie mogłam już leżeć.-Przepraszam mogę pójść do kawiarni?-zwróciłam się do czarnoskórej pielęgniarki , która robiła coś przy kroplówce. -Tak , tylko idz powoli i uważaj na siebie .-odpowiedziała z uśmiechem. Powoli , ale zdecydowanie wstała przy pomocy Zayna. Wyszliśmy na korytarz i skierowaliśmy się do kawiarni.-Ojciec mi powiedział.- odpowiedział na moje wcześniej zadane pytanie. -Kiedy ?-zadawałam pytanie.-Dzisiaj.-szepnął i pomógł mi usiąść na krześle.- Czyli nic nie zamierzasz z tym zrobić ?! -podniosłam swój ton , ponieważ byłam lekko zirytowana.- Lily , nie mogę mu tego zabronić. -zaczął mi tłumaczyć a ja wstałam.-Chyba muszę się położyć.-powiedziałam cicho i  zaczęłam powoli wychodzić. To się nazywa miłość syna do ojca ?! Heh to jakieś kpiny!Myślałam ,że on mnie zrozumie . Był moją ostatnią nadzieją.A tu co ?! Zaczyna się coś układać .Zdaje Ci się ,że twój brat ma lepsze stosunki z twoimi rodzicami , ale to tylko przykrywka. Oni chcą abyś szybciej wyzdrowiała a potem wszytko będzie jak dawniej . Tylko ,że gorzej. Wyjęłam telefon i zobaczyłam kilkanaście nieodebrane połączenie od Cat. Usiadłam na korytarzu i zadzwoniłam do niej . Po pierwszym sygnale odebrała.-Lily ? -usłyszałam jej głos.-Tak .-odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.-Dlaczego cię nie było w szkolę? Coś się stało ? - zadała szybko pytania.-Miałam mały wypadek i jestem w szpitalu.-wytłumaczyłam jej.- O matulu co się stało ?! - pisnęła.-Mały wstrząs mózgu.-wstałam i zaczęłam oglądać , różne kolorowe obrazki na ścianach.-Przewróciłam się i nieżle sie uderzyłam .-skłamałam .-Ale teraz jest okey prawda? -zapytała spokojniej .-Tak .- zaśmiałam się. -Przyjechałam bym do ciebie , ale jestem na nudnym obiedzie rodzinnym w Londynie.-zapewne przewróciła oczami.-Catrin!.-usłyszałam ciche syknięcie.-Oj mamo wiesz jak jest.-Cat zaczęłam rozmawiać ze swoją matką.-Cat ja kończę muszę sie położyć.-chciałam skończyć tą rozmowę.-Dobrze , odpoczywaj . - rozłączyła się. -O tu jesteś . - podniosłam głowę i zobaczyłam swoją matkę . Serio chce być teraz sama.-Chodź , ktoś cię odwiedził.-uśmiechnęła się do mnie i lekko pociągnęła w stronę pokoju. Przekręciłam oczami i zaczęłam za nią iść . Gdy doszłam do sali , leniwie zamknęłam za sobą drzwi. Przy moim łóżku stała pani Annie i ... Harry ?! -Dzieńdobry .-przwitała mnie radośnie pani Styles. Unikałam wzroku Harrego. -Jak się czujesz ? -zapytała z uśmiechem a ja usiadłam na krześle. -Dobrze , w sumie mogłabym już wyjść.- bawiłam się palcami. Przez 15 minut Pani Annie i moja matka rozmawiały a Harry próbował złapać ze mną kontakt wzrokowy. -Harry posiedź z Lily a my pójdziemy napić się kawy.-powiedziała Annie a ja zrobiłam duże oczy. Spojrzałam na matkę , która pokiwała głową. Mamo nie rób mi tego ! Błagam ! Drzwi się zamknęły a ja i Harry zostaliśmy sali w sali.
     
I jest ! Chciałam wam podziękować . Jest bardzo dużo wyświetleń :') Komentujemy ! I przepraszam , ale przyzwyczaiłam się na poprzednich swoich blogach ,że tak właśnie piszę.(Czyli bez odstępów )  ! :) A i następny rozdział będzie szybciej. Akurat teraz jestem chora i jakoś wszystko przychodzi mi z trudem.  

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział ^^ i takie jedno małe pytanko do Longing kiedy rozdział ? Tęsknie za tym opowiadaniem :'( I.....jej odzyskała telefon !! Haha ja idiocieje :P
    Muszę kończyć ale wiedz że jeszcze tu zawitam !
    Karolina :*

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha jestem w trakcie pisania LONGING spokojnie może jeszcze dziś będzie . KC :*

    OdpowiedzUsuń