Harry
-Zaraz wrócę.-krzyknąłem.-Gdzie idziesz ?-zapytała mnie moja matka wycierając kubek ścierką.-Um.. projekt z Justinem.-skłamałem.Matka przymrużyła oczy.-Jasne, tylko nie wróć za późno.-wyszła z przedpokoju a ja z domu.Mam nadzieję ,ze się nikt nie dowie. Gdy zobaczął ,ze do niej jeżdżę będą te głupie pytania.Dlaczego ją odwiedzasz ? To ty jej coś zrobiłeś ? Zakochałeś się ? To byłoby wkurzające. Dalej mam ją na sumieniu , ponieważ jeszcze się nie obudziła. Ostatnio byłem u niej wieczorem i spała spokojnie jak aniołek. Aniołek ? Serio Styles ?! Zaparkowałem na parkingu pod szpitale i wysiadłem zakładając kaptur. Oby nie było jej rodziców . CHociaz o takiej porze mogą być. Kamień spadł mi z serca kiedy Cat zaczęła powoli wychodzić ze szpitala. Rozejrzałem się dookoła i odtworzyłem drzwi. Spała jak zawsze. Jej włosy były rozłożone na białej poduszce.Usiadłem na krzesle , które stało koło krzesła.-Hej.-szepnąłem.-Wczoraj Ci nie zdążyłem wytłumaczyć , bo przerwała mi ta głupia pielęgniarka.-zasmiałem się lekko.-Wiesz dlaczego byłem wtedy tak wkurzony ?-zapytałem nie oczekując odpowiedzi.-Mój ojciec okazał się zwykłym chujem.-moja szczęka się spięła i zacząłem bawić się nerwowo placami.-Znalazł sobie nową kobietę , a moją matkę zostawił.- mówiłem do śpiącej Lily. Matko , wyśmiał bym siebie teraz , gdybym siebie zobaczył .Zwierzam się dziewczynie , której prawie nie znam i na dodatek ona śpi !.-Moja matka cicho płakała całą noc.- zwierzyłem się.-Na szczęśnie mojej siostry nie było kiedy dzwonił do nas mój ojciec...-zaczałem , ale przerwało mi odtieranie się drzwi.-Hej , o tej porze nie odwiedzamy.-powiedziała ta sama wkurzająca pielęgniarka.-Chyba Ci już to mówiłam wczoraj.-dodała zła.-Tak przepraszam.-przewróciłem oczami i wyszedłem.
-Jestem.-odłożyłem kluczyki na stole.-Hej.-uśmiechnęła się do mnie smutno moja matka. Siedziała na fotelu czytając książkę.-Gdzie Alex? -zapytałem nalewając sobie wody do szklanki.-Z ojcem.-powiedziała a ja momentalnie ścisnąłem szklankę.-Po co z nim jest ?-zapytałem powoli.-Chciał jej powiedzieć ,ze się rozwodzimy.-powiedziała smutno i zamknęła książkę.-Nie mamo , on chce ją po prostu przekupić !-odłożyłam gwałtownie szklankę.-Harry przecież nic na to nie poradzę.-spojrzała na mnie z pod okularów.Chciałem coś powiedzieć , ale przerwał mi telefon. Moja matka wstała zrezygnowana i odebrała telefon.Przez chwilę rozmawiała a potem odłożyła słuchawkę.-Musze jechać do pracy .- powiedziała zakładając płaszcz.-Po co ?-zapytałem spokojnie.-Zrobiło sie jakieś zamieszanie.Nie jestem pewna co się stało.-założyła swoje buty.-Pa.- lekko się do mnie uśmiechnęła i wyszła z domu.Teraz towarzyszyła mi tylko cisza. Idz odrób lekcję.Zaśmiałem sie pod nosem.-Głupiejesz Styles.-powiedziałem do siebie i zdjąłem swoją bejsbolówkę. Sięgnąłem do telefon i wykręciłem numer do Justina.-Siema.-powiedziałem wychodząc na dwór.-Co jest ?-zapytał .-Przyjedziesz , auto szwankuje.-powiedziałem przyglądając się aucie , które stało na podjeździe.-Zaraz bedę.-rozłączył się a ja schowałem telefon. Wsiadłem na miejsce pasażera i zacząłem przyglądać się szybie , która zbiła się , gdy Lily uderzyła w nią głową. -Jak ja to naprawię ?-zapytałem sam siebie i wysiadłem z auta.w tej chwili podjechał samochód Justina. Wysiadł z auta i podał mi rękę.-Co jest ?-spojrzał na moje auto.-Chłopie kto Ci tak rozwalił szybę.-zasmiał się i dotknął zniszczenia.-To nie jest śmieszne.-nie byłem pewien czy mogę mu powiedzieć. Cat mogłaby z niego wszystko wycisnąć.Spojrzał na mnie pytająco.-Wiesz czemu ta nowa przyjaciółka Cat jest w szpitalu ?-zapytałem opierając się o maskę samochodu.Justin odtworzył szeroko usta.-Stary co ty ...-złapał się za głowę.-Jechałem z nią , to było po wyścigu i przywaliła w szybę.-wytłumaczyłem.-Mogłeś ją zabić, Harry mówiłem Ci abyś nie jeździł z nikim kiedy masz wyjęte pasy !-trochę się wkurzył.- Byłem zły , nie co dziennie rodzice Ci się rozwodzą.-skrzyżowałem rękę na klatce piersiowe i oparłem się do mój wóz.-O wilku mowa.-szepnął Justin a ja się odwróciłem. Ojciec podjechał z Alex pod dom. Moja siostra szybko wysiadła i trzasnęła jego drzwiami po czym pokazała mu środkowy palec.-Tyle Ci powiem!- krzyknęła a Justin lekko sie zaśmiał.-Alexandra !- ojciec także wysiadł z samochodu. Ona odwróciła się i zaczęła iść w moją stronę.-Nienawidzę Cię ! Nie chce Cie znać !-odwracała się i cofała się. Nasz ojciec szedł w naszą stronę.Schowałem Alex za moimi plecami a ojciec podszedł do mnie.-Daj mi z nią porozmawiać.-szepnął i przetarł ręką czoło.-Wypierdalaj stąd .- szepnąłem. Ojciec zacisnął mocno szczękę i odwrócił się. Wsiadł do auta i z piskiem opon odjechał. Odwróciłem się do Alex , któa właśnie wchodziła do domu. -Poczekaj.-powiedziałem do Justina i pobiegłem do domu. -Alex!-krzyknąłem , ale nic nie usłyszałem. Pobiegłem do jej pokoju , ale tam też jej nie było. Nacisnąłem na klamkę łazienki , ale była zamknięta.-Alex odtwórz !- pukałem w drzwi.-Daj sobie spokój idz .- mówiła zapłakanym głosem.-Przestań , odtwórz te drzwi bo jej wywarze.-groziłem jej.Cisza.Oparłem się o drzwi i zjechałem po nich w dół.-Alex nie jestem dobry w pocieszaniu.-zacząłem i usłyszałem ,że kluczyk sie przekręca.
-Wiesz co ? To może po prostu nie pocieszaj tak będzie lepiej.-powiedziała i się odwróciła

Lily
-Hej.-odtworzyłam oczy i zobaczyłam koło siebie Cat. Uśmiechnęłam się do niej leniwie i w tym momencie zabolała mnie głowa.-Jak się czujesz ?-zapytała z uśmiechem.-Niezbyt dobrze.-odpowiedziałam z wielką chrypą.Cat podała mi szklankę wody a ja napiłam się.- Dziękuje.-powiedziałam swoim głosem.-Co się stało ,ze Harry tu siedział ?- zapytała mnie.-Przyszedł do mnie ze swoją mamą . Nasze rodzicielki się przyjaźnią.-zaśmiałam się.-Ale twojej ani jego mamy tu nie widziałam . Podobno dostałaś jakiegoś ataku i spałaś dwa dni.-mówiła a ja robiłam wielkie oczy.-Jak to dwa dni ?!-podniosłam lekko głowę a ból rozniósł się po całej czaszce.-Spokojnie , nie wstawań.-powiedziała .-Harry był tu o każdego wieczoru , zauważyłam to kiedy zostałam wczoraj trochę dłużej. Bacznie rozglądał się czy nikt Go nie widzi . Nawet zakładał kaptur. -zaśmiała się.Czyli wyrzuty sumienia? -Zawołasz lekarza ?-zapytałam się jej.-Żle się czujesz ? - szybko wstała .-Nie .- zaśmiałam się a ona odwróciła się i wyszła z sali. Po chwili znów przyszła z lekarzem.-Dzień dobry.- uśmiechnął sie do mnie mój lekarz.-Dzień dobry , kiedy będę mogła wyjść?-zapytałam.-Um... -myślał przeglądając kartki .-Jutro rano ,jeśli wyniki będą dobre.-posłał mi miły uśmiech .-Dziękuję.-podziękowałam a on skiną głową i wyszedł.-Szczęściara.-powiedziała Cat.- Co dlaczego ?-zapytałam lekko się śmiejąc.-Jutro mamy rano jakiś apel czy coś takiego.-przewróciła oczami a ja wybuchnęłam śmiechem. -Która godzina ?-zapytałam jej.-11 .-odpowiedziała.-Catrin Grande nie powinnaś być w szkolę ?- zapytałam poważnie.-Nieeee.-przeciągnęła ostatnią literkę.-Spadaj do szkoły.-uderzyłam ja w ramię a ona lekko mnie przytuliła i wybiegła z sali.-Do jutra! -krzyknęła.Pokręciłam lekko głową i sięgnęłam po mój cegłofon.Żadnych nowych wiadomości.Mogłabym zadzwonić do mamy , ale pewnie jest w pracy i nie odbierze. Kurde strasznie się nudzę ! Powoli usiadłam .-Uff okey Lily wstań i powoli wyjdź z tej sali.-dopingowałam siebie . Na szczęście , głowa tylko raz mnie zabolała. Wyszłam z pokoju . Na korytarzu nie było nikogo.Zaczęłam iść koło innych drzwi. Jedne były uchylone.Wiem ,ze nie powinnam , ale lekko je popchnęłam. Na łóżku leżała matka z niemowlęciem a koło niej siedział mężczyzna. Ruda kobieta płakała uśmiechając się i trzymając dziecko w różowym kocu.Dziecko zapłakało a ojciec pogładził je po główce. Kobieta podniosła wzrok i pytająco się do mnie uśmiechnęła . Speszona przymknęłam drzwi i zaczęłam iść dalej.Głupia jestem ! No nic nudzę sie to mogę pozaglądać do innych drzwi chodz jest to bardzo dziecinne i wścibskie. Odtworzyłam następne drzwi a na sali leżało dziecko .Nikogo przy nim nie było. Nie mogłam rozpoznać czy to była dziewczynka czy chłopiec , ponieważ ta osoba nie miała włosów. Jej twarz była cała blada a oczy zamknięte.Zrobiłam krok w stronę łóżka a dziecko odtworzyło oczy. Lekko odskoczyłam w tył.-Cześć.-odezwało się , gdy ja chciałam uciec. -Hej.- szepnęłam i pomachałam mu lekko speszona.- Usiądziesz koło mnie ?- zadała pytanie. Dziecko trzymało misia , które miało napisane na brzuszku ,,Dla Lily'' Usiadłam koło niej na taborecie i badawczo się jej przyglądałam.-Masz piękne oczy.-skomplementowałam ją. -Dziękuje a ty masz włosy.-popatrzyła na moje rozpuszczone włosy. Milcząc przyglądałyśmy się sobie.-Jak się nazywasz ?-zapytała.-Lily.-powiedziałam a dziewczynka szeroko się uśmiechnęła .-Ja też.-uśmiechała się do mnie.-Chcesz może ,żebym zawołała twoją mamę . Widzę ,ze sama siedzisz ... -zaczęłam mówić.-Nie , moi rodzice właśnie wyszli . Już się z nimi pożegnałam.-powiedziała z lekkim uśmiechem.Pożegnałam ?-Dzisiaj lekarze powiedzieli ,że umrze a moja mama nie chciała być przy tym.-powiedziała patrząc na moje włosy. Zrobiło mi się smutno.Co za kobieta ! -Ciesze sie ,że cię poznałam.-odparła i zamknęła oczy.-Lily ?-szepnęłam.Ona nie żyje .Teraz juz wiecie czemu szpitale są straszne? -Dobranoc aniołku.-pocałowałam jej rysą główkę i wstałam. Wytarłam szybko jedna łzę , która leciała mi po policzku i wyszłam. Szłam pustym korytarzem , do swojego lekarza. -Lily wszędzie Cię szukałam.-usłyszałam głos swojej matki i odwróciłam się do niej. Nic nie powiedziałam tylko ją przytuliłam .-Coś sie stało ? Cos Cię boli ?-zaczeła pytać.Pokręciłam głową i ścisnęłam ją mocniej. -Przepraszam , po po prostu .- spojrzałam na swoje ręce , które były zimne .Ona i tak nie zrozumie. -Nieważne , chciałam porozmawiać z lekarzem.-powiedziałam kierując się do jego gabinetu.-Chce już dziś wyjść ze szpitala.-odparłam kiedy ona szła koło mnie.-Lily , proszę Cię zostań jeszcze jeden dzień.-mówiła idąc za mną.-Po co ?-zapytałam ją a ona zatrzymała mnie.-Nie dyskutuj ze mną.-powiedziała poważnie a ja wyrwałam się z jej uścisku.Spojrzałam na nią zdziwiona.-Mamo tu jest strasznie ja tu nie chce zostać.-szepnęłam.-Uwierz martwię sie o ciebie , jeśli coś Ci się zacznie dziać to tu pomogą ci.-odparła.Popatrzyłam na nią podejrzliwie.Czy może coś mi grozi ? W sumie nie rozmawiałam co mi sie stało.Odwróciłam się i podbiegłam lekko do gabinetu. Odtworzyłam drzwi bez pukania. Mój lekarz spojrzał na mnie za biurka. Usłyszałam ,że drzwi się zamykając więc to oznaczało ,ze moja matka poszła za mną.-Co mi jest ?-zapytałam śmiertelnie poważnie , próbując złapać kontakt wzrokowy z doktorem.Pokazał na krzesło.-Nie.-odparłam i czekałam na wyjaśnienia. -Gdy uderzyłaś się w głowę dostałaś wstrząsu mózgu.-mówił.-A potem.-dopytywałam się.-Odkryliśmy ,że masz krwiaka , którego szybko trzeba zlikwidować.- dokończył dodając nerwowy uśmiech.-Dlaczego nie powiedzieliście mi wcześniej.-odwróciłam sie do swojej matki.-Kochanie wiem ,ze ostatnio dużo przeżyłaś , nie chciałam Cię martwić.-tłumaczyła się moja rodzicielka.-Kiedy zamierzaliśmy mi go usunać ?-zapytałam zła.-Za chwilę , od razu po twoim zaśnięciu.-odpowiedział lekarz.Pokręciłam lekko głową i ominęłam moją matkę-Lily !-zawołała a ja szybko się odwróciłam.-Zostaw mnie chce być sama.-powiedziałam płaczliwym głosem i ruszyłam do swojego pokoju. Nie moge uwierzyć ,że mi nie powiedziała .Może to nie jest nic strasznego ,ale na mnie ciągle okłamuje.Nawet nie zorientowałam sie kiedy za oknem zrobiło się ciemno. Gdy doszłam do swojego pokoju położyłam się na łóżku. Drzwi odtworzyły sie a do środka weszła pielęgniarka. -Dzien dobry , muszę Cię przygotować do operacji.-posłała mi miły usmiech. Pokiwałam zła głową.-Zaraz po ciebie przyjdę ty sie rozbierz ,załóż to, i poczekaj na mnie.-niska blondynka wyszła z pokoju
Harry.
Wyszła ostatnia pielęgniarka. Wśliznąłem się do pokoju. -Nie chce się z nikim widzieć.-powiedziała płaczliwym głosem.Lekko się przeraziłem , jeszcze wczoraj spała. -Hej.-szepnąłem a ona odwróciła się.-Co ty tu robisz ?-zapytała zdziwiona.-Przyszedłem zobaczyć jak sie czujesz.- wytłumaczyłem i podszedłem do jej łóżka kładąc kwiaty na stoliku.-Czuje się beznadziejnie , jeśli chcesz mi coś jeszcze powiedzieć to teraz bo zaraz jadę na salę operacyjną.-powiedziała-I zabierz do cholery te kwiaty!-krzyknęła.Zmartwiony i zły wziąłem te kwiaty i skierowałem się do drzwi.-Do zobaczenia.-rzuciłem oschle..-Oby nie.-powiedziała.Postanowiłem ,ze się nie odezwę. Byłem bardzo zły , ale nie będę sie z nią kłócić.Ze złości rzuciłem mały bucik kwiatów do kosza.Byłem głupi ! Chciałem jej dać kwiaty , które kosztowały mnie pięć dolarów.Dla niej wo gule nie powinienem marnować pieniędzy. Nie jest nic warta.Wsiadłem do samochodu i odjechałem z pod szpitala.
Lily.
Może nie powinnam tak postąpić? Mam teraz wyrzuty sumienia ,że tak Go potraktowałam. Mogłam chociaż przyjąć te głupie kwiaty. -Gotowa ?- uśmiechnęła się do mnie pielęgniarka , gdy leżałam na stole operacyjnym.-Ja się obudzisz będzie po wszystkim.-pocieszała mnie i ukłuła igłą w ramię. Leżałam na zimnym stole a koło mnie chodziły pielęgniarki. Na ścianie wisiała duża lampa , która mnie oślepiała.Po chwili moje oczy się zamknęły.
-Mamo , to ja wychodzę .-pocałowałam moją mamę w policzek , gdy ona robiła śniadanie.-Poczekaj.-zatrzymała mnie a ja z uśmiechem przekręciłam oczami.-Przestań robić takie miny , musisz coś jeść.-powiedziała dając mi kanapki.-Jesteś kochana.-zaśmiałam się i przytuliłam ją.-Wiem.-zaśmiała się razem ze mną a ja skierowałam sie do drzwi.Gdy zakładałam buty usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich myśląc ,że to Cat. -No już idę.-odtworzyłam drzwi nie patrząc na nią . Powróciłam do zakładania butów.Usłyszała krząknięcie. Podniosłam głowę i zobaczyłam brunetkę na obcasach . W ręku trzymała białą kopertę.-Mieszka może tu Merry Collins ?-zapytała smutno.-Tak , to ja.-odezwała się za mną moja matka.-Jestem psychologiem , przychodzę ze złymi wieściami.-spojrzałam na kopertę , na której był napis ,,United States Army''
Przyłożyłam rękę do ust.Brunetka spojrzała na mnie ze współczuciem.-Przykro mi.-powiedziała a ja rozpłakałam się upadając na podłogę.
Odtworzyłam powoli oczy i pierwszą osobą jaką zobaczyłam to był mój ojciec.-Tato.-szepnęłam a on dotknął mojej reki.-Jak się czujesz?-zapytał z uśmiechem.-Dobrze.- szepnęłam a on podał mi szklankę wody ze słomką.Popiłam trochę zimnej wody i zamknęłam na chwilę oczy.-Wszystko poszło po mysli lekarzy.-mówił.-Gdzie mama ?-zapytałam go przerywając jego wypowiedz.-Na korytarzu.-odpowiedziała a ja pokiwałam głową.-Lekarz powiedział ,ze jeśli wszystkie wyniki będą okey wyjdziesz jutro rano.-pocieszył mnie a ja z ulga się uśmiechnęłam.-A gdzie jest Sam ?-spytałam.-W szkolę.-odpowiedział mi.Zapadła między nami cisza. Patrzyłam się na niego i próbowałam zapamiętać każdy kawałek jego twarzy i uśmiechu.-Kiedy wyjeżdżasz ?-zapytałam odrywając od niego wzrok.-Jutro po południu.-szepnął .Co tak szybko ?! -Aha , czy Zayn ... -zaczęłam.-Nie mam pojęcia.-przerwał mi a drzwi pokoju się odtworzyły.-Hej skarbie.-z wielkim uśmiechem podeszła do mnie moja matka.-Hej.-przywitałam się z nią.Ojciec wstał a moja rodzicielka usiadła na jego miejscu.-Dobrze się czujesz ?-zapytała gładząc mnie po głowach.-Tak.-odparłam.-Słuchaj strasznie Cię przepraszam , ja nie powinnam...-zaczęła .-Mamo nie wracajmy do tego , możesz mnie przytulić ?- zapytałam przerywając jej. Moja mam lekko się pochyliła i przytuliła mnie ramieniem.-Jesteś pewna ,że wszystko w porządku ?-szepnęła.Uśmiechnęłam się do niej.-Pójdę po kawę , długo nie spałem.-powiedziała ojciec i skierował sie do drzwi.-Kochanie , wiem ,ze chcesz odpoczywać , ale musimy porozmawiać.-powiedziała poważnie.-Jaki był powód ,ze trafiłaś do szpitala ?-zapytała podnosząc na mnie wzrok. Co mama jej powiedzieć ? Że syn jej szefowej chciał mnie zabić ?! -Nie uwierzysz mi.-powiedziałam patrząc w jej wielkie oczy.Mama złapała mnie za rękę.-Przewróciłam się , bo ktoś mnie popchnął .-skłamałam
-Lily.-zaśmiała się lekko. Kurde.-Nie okłamuj mnie.- spoważniała.Nie powiem jej prawdy. Nienawidzę tego gościa , ale na pewno nie będę skarżypytą ! Co to , to nie ! -Córeczko musisz mi powiedzieć.-wyciągnęła w moją stronę rękę i pogłaskała mnie po policzku.-Um jestem zmęczona.-próbowałam zmienić temat.Mama spuściła wzrok. Nie chciałam jej urazić. Gdy się przeprowadziliśmy , wydawała się tak okropna. A teraz wiem ,ze nie dam rady bez niej żyć. Wiem ,ze nie miała lekko w życiu . W moim wieku urodziła Zayna , ale miała kochających rodziców , którzy jej pomogli. Dziadek umarł w wypadku , gdy jechałam z nim a babcia ? Nie wiem co się z nią stało . Do tej pory mama nie chce o tym rozmawiać .Gdy tylko próbowałam spytać się taty , mama wchodziła i zmieniała temat. Zmęczona zamknęłam oczy.
-Halo.-poczułam ,ze ktoś kładzie na moim ramieniu rekę . Popatrzyłam za okno , gdzie było niebieskie niebo. Czas zacząć najgorszy dzień w życiu. Wyjazd ojca. -Lily.-zwróciła się do mnie mama.-Czy Zayn przyjedzie?-przerwałam jej gdy chciała coś powiedzieć.Popatrzyła na mnie zdziwiona a po chwili pokręciła przecząco głową.-Okey.-szepnęłam i wstałam.Wzięłam ubrania , które leżały przygotowane na krześle.-Lily tylko pospiesz się.-powiedziała do mnie smutno mama .-Czekam na korytarzu.-dorzuciła i skierowała się do drzwi. Powstrzymałam sie od płaczu. -Proszę zrób coś , aby on nie wyjechał.-popatrzyłam na sufit. Ubrałam moje stare spodnie i sweter. Bezszelestnie wyszłam z łazienki i odtworzyłam powoli drzwi. Moja mama , siedziała na krześle a głowę miała spuszczoną. Koło niej leżała torba.-Mamo.-zwróciłam sie do niej.-O już.-szybko sie uśmiechnęła.-Wszystko w porządku ?-zapytałam ją dotykając jej ramienia.-Tak.-wymusiła uśmiech i przytuliła mnie ramieniem.
-Lily !- rzuciła się na mnie Sam.-Uważaj na siostrze Sam !- mama odłożyła moją torbę. Przytuliłam mocno Sam.-Bałam się.-szepnęła mi do ucha a ja ją mocniej ścisnęłam.Sam oderwała sie ode mnie a ja uśmiechnęłam się do niej .-Gdzie tato ?-zapytałam rozglądając się.-Tu jestem , chodźcie chciałbym zjeść z wami obiad.-pokazał ręką w stronę kuchni. Szybko udałam się z mamą i Sam do kuchni. Usiadłyśmy przy stole. Zaczęliśmy jeść w ciszy. Rodzice popijali szampana a ja z Sam sok. Milczeliśmy . Nawet Sam sie nie odzywała. Podniosłam głowę i popatrzyłam na mamą.

Jedna łza , płynęła jej z oka. Posłała mi smutny wyraz twarzy i wróciła do jedzenia. Popatrzyłam na Sam , która bawiła się jedzeniem cos mrucząc i na ojca , który przestał jeść.-Ja naprawdę nie chciałem ,żeby tak wyglądał nasz ostatni obiad! - powiedział lekko zły. -Ostatni ?-moja matka wstała od stołu i poszła do sypialni. Ojciec walnął w stół i zacisnął powieki. Patrzyłam na jeden punkt na stole.-Tatusiu , dlaczego to ostatni nasz obiad ?- zapytała Sam , a mi zachciało się płakać.-To nie jest nasz ostatni obiad.-powiedziała a ja po cichu wstałam od stołu.
Jednak widok ojca w mundurze to , okropny widok. Jestem z niego dumna jak i bardzo rozczarowana. Tata posłał mojej mamie miły uśmiech . Sam puściła moją rękę i podbiegła do taty rzucając mu się na szyje .Mojej rodzicielki włosy , wpadały mi na twarz , ponieważ wiał mocny wiatr. -Tatusiu zostań .-powiedziała do niego Sam płacząc. -Niedługo przyjadę.-pocałował ją w czoło . Podeszłam do niego i przytuliłam Go mocno.-Wróć do nas.-szepnęłam do niego. -Wrócę.-pocałował mnie w czoło tak samo jak Sam. Sam dalej trzymała rękę taty. -Prosze , to dla ciebie .-podała mu zdjęcie. Na fotografii byłam ja , Sam , mama i Zayn . Oczywiście , nie mieliśmy aktualnego zdjęcia , więc Zayn byl na oddzielnym.Wszytsko ułożyło się w małą antyramę.Mój tato chciał przeczytać co jest napisane na drugiej stornie a zatrzymałam Go ręką.-Nie teraz.-odpowiedziała patrząc mu w oczy.-Wiesz kiedy będzie odpowiedni moment.-na mojej twarzy powstał grymas .Ojciec jeszcze raz mnie przytulił i pocałował w głowę.Oderwałam się od niego po chwili.-Chodz Sam , mama chce się pożegnać z tatą.-wziełam ją za rękę a ta puściła Go . Moja rodzicielka podeszła do ojca. Ojciec podniosł ją do góry a moja matka oplotła go nogami. Lekko się zaśmieli.Pocałował ją w usta.-Wrócę.-powiedział i przytulając się dotknęli się czołem. -Nie płacz.-pocieszałam do Sam.W tym momencie usłyszałam za sobą samochód . Odwróciłam się a pod blok podjechało terenowe auto w którym był tak samo ubrany meżczyzna jak mój tata. Puścił moją mamę i złapał za klamkę.-Czekaj !- usłyszałam znajomy głos. Mój ojciec odwrócił się i szeroko uśmiechnął .Zayn szybko biegł w jego stronę z torbą .Gdy był koło nas rzucił ją i mocno przytulił tatę. Na mojej twarzy nigdy nie było tak dużo łez. -Zaopiekuj się nimi .-usłyszałam głos taty.Zayn pokiwał głową i puścił Go. Podszedł do mamy , która była w krótkim rękawku i dał jej swoją za dużą kurtkę. Tata wsiadł do samochodu i ostatni raz nam pomachał. Po chwili nie było już nikogo . Stała tylko nasza czwórka.Odwróciła głowe i popatrzyłam w stronę w która pojechał .

-Halo.-poczułam ,ze ktoś kładzie na moim ramieniu rekę . Popatrzyłam za okno , gdzie było niebieskie niebo. Czas zacząć najgorszy dzień w życiu. Wyjazd ojca. -Lily.-zwróciła się do mnie mama.-Czy Zayn przyjedzie?-przerwałam jej gdy chciała coś powiedzieć.Popatrzyła na mnie zdziwiona a po chwili pokręciła przecząco głową.-Okey.-szepnęłam i wstałam.Wzięłam ubrania , które leżały przygotowane na krześle.-Lily tylko pospiesz się.-powiedziała do mnie smutno mama .-Czekam na korytarzu.-dorzuciła i skierowała się do drzwi. Powstrzymałam sie od płaczu. -Proszę zrób coś , aby on nie wyjechał.-popatrzyłam na sufit. Ubrałam moje stare spodnie i sweter. Bezszelestnie wyszłam z łazienki i odtworzyłam powoli drzwi. Moja mama , siedziała na krześle a głowę miała spuszczoną. Koło niej leżała torba.-Mamo.-zwróciłam sie do niej.-O już.-szybko sie uśmiechnęła.-Wszystko w porządku ?-zapytałam ją dotykając jej ramienia.-Tak.-wymusiła uśmiech i przytuliła mnie ramieniem.
-Lily !- rzuciła się na mnie Sam.-Uważaj na siostrze Sam !- mama odłożyła moją torbę. Przytuliłam mocno Sam.-Bałam się.-szepnęła mi do ucha a ja ją mocniej ścisnęłam.Sam oderwała sie ode mnie a ja uśmiechnęłam się do niej .-Gdzie tato ?-zapytałam rozglądając się.-Tu jestem , chodźcie chciałbym zjeść z wami obiad.-pokazał ręką w stronę kuchni. Szybko udałam się z mamą i Sam do kuchni. Usiadłyśmy przy stole. Zaczęliśmy jeść w ciszy. Rodzice popijali szampana a ja z Sam sok. Milczeliśmy . Nawet Sam sie nie odzywała. Podniosłam głowę i popatrzyłam na mamą.

Jedna łza , płynęła jej z oka. Posłała mi smutny wyraz twarzy i wróciła do jedzenia. Popatrzyłam na Sam , która bawiła się jedzeniem cos mrucząc i na ojca , który przestał jeść.-Ja naprawdę nie chciałem ,żeby tak wyglądał nasz ostatni obiad! - powiedział lekko zły. -Ostatni ?-moja matka wstała od stołu i poszła do sypialni. Ojciec walnął w stół i zacisnął powieki. Patrzyłam na jeden punkt na stole.-Tatusiu , dlaczego to ostatni nasz obiad ?- zapytała Sam , a mi zachciało się płakać.-To nie jest nasz ostatni obiad.-powiedziała a ja po cichu wstałam od stołu.
Jednak widok ojca w mundurze to , okropny widok. Jestem z niego dumna jak i bardzo rozczarowana. Tata posłał mojej mamie miły uśmiech . Sam puściła moją rękę i podbiegła do taty rzucając mu się na szyje .Mojej rodzicielki włosy , wpadały mi na twarz , ponieważ wiał mocny wiatr. -Tatusiu zostań .-powiedziała do niego Sam płacząc. -Niedługo przyjadę.-pocałował ją w czoło . Podeszłam do niego i przytuliłam Go mocno.-Wróć do nas.-szepnęłam do niego. -Wrócę.-pocałował mnie w czoło tak samo jak Sam. Sam dalej trzymała rękę taty. -Prosze , to dla ciebie .-podała mu zdjęcie. Na fotografii byłam ja , Sam , mama i Zayn . Oczywiście , nie mieliśmy aktualnego zdjęcia , więc Zayn byl na oddzielnym.Wszytsko ułożyło się w małą antyramę.Mój tato chciał przeczytać co jest napisane na drugiej stornie a zatrzymałam Go ręką.-Nie teraz.-odpowiedziała patrząc mu w oczy.-Wiesz kiedy będzie odpowiedni moment.-na mojej twarzy powstał grymas .Ojciec jeszcze raz mnie przytulił i pocałował w głowę.Oderwałam się od niego po chwili.-Chodz Sam , mama chce się pożegnać z tatą.-wziełam ją za rękę a ta puściła Go . Moja rodzicielka podeszła do ojca. Ojciec podniosł ją do góry a moja matka oplotła go nogami. Lekko się zaśmieli.Pocałował ją w usta.-Wrócę.-powiedział i przytulając się dotknęli się czołem. -Nie płacz.-pocieszałam do Sam.W tym momencie usłyszałam za sobą samochód . Odwróciłam się a pod blok podjechało terenowe auto w którym był tak samo ubrany meżczyzna jak mój tata. Puścił moją mamę i złapał za klamkę.-Czekaj !- usłyszałam znajomy głos. Mój ojciec odwrócił się i szeroko uśmiechnął .Zayn szybko biegł w jego stronę z torbą .Gdy był koło nas rzucił ją i mocno przytulił tatę. Na mojej twarzy nigdy nie było tak dużo łez. -Zaopiekuj się nimi .-usłyszałam głos taty.Zayn pokiwał głową i puścił Go. Podszedł do mamy , która była w krótkim rękawku i dał jej swoją za dużą kurtkę. Tata wsiadł do samochodu i ostatni raz nam pomachał. Po chwili nie było już nikogo . Stała tylko nasza czwórka.Odwróciła głowe i popatrzyłam w stronę w która pojechał .

Tam dam tam ! I jest rozdział 4 ! OŁ je ! No ferie mi się skończyły ... :( pora wracać do nauki ! xd
Komentujemy ! W tym rozdziale jak widzicie pojawiła sie siostra Harrego i mama Lily ! Oł je xdd
Super rozdział ☺☺tobie ferie się skończyły a mi 16 lutego się zaczną. Czekam na NN
OdpowiedzUsuńkarolina
Szczęściara....
OdpowiedzUsuńHej, podoba mi się twój styl pisania i gdybyś chciała zwiastun na swojego bloga to ja go z chęcią wykonam :) Tworzę na tym blogu http://zwiastuny-na-blogi.blogspot.com/ lub tym http://zwiastunynablogi.blogspot.com/ Jakby coś to ja jestem "Victoria Forever" :)
OdpowiedzUsuńZamówienie proszę złożyć zgodnie z regulaminem :)
Usuń