niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 6

-I pamiętajcie ,że jest cisza nocna , dobranoc.-pożegnała nas nauczycielka i poszła do swojego pokoju. Cat uśmiechnęła się pod nosem. -O co Ci chodzi ?-zapytałam ją odwracając się w strone naszego domku.-Dzisiaj starsza klasa organizuje imprezę.-szepnęła i zaczęła się rozglądać czy nikt nie usłyszał.- I ty chcesz tam prawda ? -zapytałam ją przewracając oczami. -Oj daj spokój będzie fajnie. - skakała gdy ja próbowałam odtworzyć drzwi od naszego dwuosobowego domku.-Ich nauczyciele się zgodzili. -mówiła gdy ja odłożyłam kluczyki na drewnianą półkę .-A czy nasi nauczyciele się zgodzili ? -zaśmiałam się siadając na łóżku. -Brzmisz jak moja mama . - Cat oparła się o szafę. Zaśmiałam się. -No dajesz , będzie fajnie. -skoczyła na moje łóżko.-W końcu to ognisko.-powiedziała jakby to miało zmienić wszystko.-Pójdziesz ? -zapytała z maślanymi oczami. -Cat przecież i tak będziesz tam z Justinem. - powiedziałam wstając.-Lily chce abyś się bawiła na całego ! - stanęła na moim łóżku .-Złaś .- pokazałam na nią palcem a ona to zrobiła.-To co ?-dopytywała się .-Okey.-odwróciłam się do szafki gdzie leżała moja komórka. Poczułam ręce na mojej szyi .-Dziękuje.- pisnęła . - Ubieraj sie i chodź.- odwróciłam sie w jej stronę przewracając oczami w momencie kiedy zapukał do drzwi. -Idziesz mała ? - szepnał Justin kładąc ręce na jej talii. Przekręciłam oczami  po raz kolejny i weszłam do łazienki. Rozczesałam włosy i zaczęłam zakładać koszulę.-Lily czekamy na ciebie. -jęczała Cat. -Cat dojdę do was idźcie już. - zapięłam guzik .-Okey , ale weź bluzę.-zasmiała się . -Dobrze mamo ! -krzyknęłam a po chwili usłyszałam zamykane drzwi. Wyszłam z łazienki i spojrzałam na telefon . Żadnych wiadomości od taty a mija juz tydzień . Mama powiedziała ,ze jak dostanie od niego wiadomość wyśle mi sms. -Spokojnie może nie ma tu zasięgu.- pocieszałam się. Wyszłam po cichu z domku i zamknęłam drzwi , chowając kluczyki pod deską. Rozejrzałam się i ruszyłam małą drużką leśną na plażę. Nie powiem ,ze wolałabym isć tędy z kimś . Boje się jak cholera.-Chyba się nie boisz mała co ? -podskoczyłam kiedy usłyszałam męski głos Odwróciłam sie i zobaczyłam wysokiego blondyna. -Nie , przepraszam ,a le muszę iść . - chciałam Go ominąć , ale złapał mnie za nadgarstek.-No co ty , nie zostaniesz ze mną ?-zaśmiał się. -Puść mnie. - próbowałam się wyrwać , ale to na nic. -Nie wyrywaj się księżniczko. -pogłaskał mnie po policzku a ja szybko ugryzłam Go w rękę . Krzyknął głośno a ja zaczęłam biec ze wszystkich sił na plaże. Przeskoczyłam prze krzaki a potem uważałam aby sie nie potknąć. Odwróciłam sie na chwilę .Dalej za mna biegnie i co najgorsza jest coraz bliżej. Juz prawie dasz radę. Zrobiłam krok na plaży , ale poczułam ,ze ktoś mnie przewrócił i zaciagnął znów do lasu. Położył mi rękę na ustach.-Nie ładnie tak. -zaśmiał sie nerwowo wkładając rękę pod moją bluzkę. Łzy zaczęły mi spływać po policzku. -To nie bedzie bolało kochana.-szepnął mi do ucha a mnie to obrzydziło.Nie mogłam zapanować nad płaczem , po chwili nie miałam na sobie mojej koszuli.-Ej! - usłyszałam głos a po chwili nie czułam na sobie rąk tego gościa. Ktoś Go popchnął i zaczął okładać rękami. Nie wiedziałam co zrobić . Po chwili coś mi powiedziało ,ze musze uciekać. Zaczęlam biec w strone plaży , ale znów w tym samym memencie ktoś złapał mnie za rękę. -Nie ! Proszę ! - krzyczałam. - Lily ! Uspokój się to ja ! - podniosłam wzrok i zobaczyłam Harrego.. -Cii nie płacz. -chciał mnie przytulić , ale3 odsunęłam się od niego.-Chcesz wrócić do domku ? -zapytał a ja pokręciłam głową. -Chce byc na plaży , gdzie jest dużo ludzi.-powiedziałam . Na mojej twarzy powstał grymas i zaczęłam się cała trząść. -Chodz .- dotknął moich pleców .-Zostaw ! - pisnęłam a on spojrzał sie na mnie zaskoczony. -Nie dotykaj mnie.- zaczęłam pocierać rękami ręce w zimna. -Nie bój się nic Ci nie zrobię.-powiedział i zdjął z siebie bluzę . Przykrył ją mnie a mi zrobiło się trochę cieplej. No tak , jestem przecież w samym staniku.- Odprowadzę Cię do domku i z tobą posiedzę do puki nie przyjdzie Cat okey ? - zaproponował a ja pokiwałam głową. Zaczęliśmy iść tą samą dróżką. -Harry .- zwróciłam sie w jego stronę. - Tak.-odezwał sie idą przed mną.-Dziękuje.-podziękowałam mu.Nie odpowiedział nic tylko dalej szedł. Wydawało mi sie ,że ktoś za mną idzie więc lekko przyspieszyłam i złapałam Harrego za rękę a on cwaniacko się uśmiechnął.-To tylko dlatego ,ze się boje.-odparłam lekko zawstydzona.-Jasne , po prostu na mnie lecisz. -uśmiechnął się.-Co ?! Nie! -zaprzeczyłam nie puszczając jego ręki. Weszliśmy po schodkach do drzwi a ja wyjęłam z pod deski kluczyki.- No przyznaj sie , lecisz na mnie. - powiedział wkładając ręce do koszeni. -Ja  ?no błagam , na ciebie... -zaczęłam , ale nie skończyłam , ponieważ gdy się odwróciłam stał bardzo blisko. -Nie kręci cię to ? - szepnął z uśmiechem . Wstrzymałam oddech , ale po chwili Go wypuściłam.-Nie.-uśmiechnęłam się zwycięsko i odtworzyłam drzwi. -Jesteś dobrą kłamczuchą. - stwierdził kładąc się na łóżku Cat. Zasmiałam się i zdjęłam bluzę. Wow z nim zapominam co działo sie kilka minut temu. Położyłam sie na swoim łóżku przekręcając się na bok. -Wiesz co ? Myślę ,ze to ty na mnie lecisz.-stwierdziłam. -Błagam Cie , chyba coś Ci się pomyliło.-zaśmiałaś się siadając a ja zrobiłam to samo. -Kręcę Cię.-szepnęłam z lekkim chichotem.-Udowodnij.-powiedział .Nie przemyślałam tego. Wstałam i podeszłam do niego siadając mu na kolana. -Nie muszę nic udowadniać. -szepnęłam a on jednym ruchem przełożył nas tak ,że ja leżałam na łóżku na plecach a on był nad mną. Przygryzłam wargę a serce momentalnie przyspieszało. -Dalej uważasz ,ze Cię nie kręcę ? -zapytał szeptem zachrypniętym głosem. Nie wiem co mam mu odpowiedzieć . Jeśli powiem ,że uważam ,że on mnie kręci być może posunie się dalej . A jesli powiem na odwrót także posunie sie dalej.Przysunęłam jego głowę miedzy moje zagłębienie szyi. -Dalej tak uważam , i nie zmieniaj tego.-szepnęłam mu do ucho.- A może ja chce to zmienić? - w jego oczach pojawiły się iskry. Usłyszałam otwierające się drzwi. Harry oderwał wzrok od moich oczu i podniósł Go na drzwi , ale nie zmienił pozycji.-Co wy robicie ? - usłyszałam Cat , i szybko podniosłam się do góry odpychając Harrego.-Nic.- odpowiedziałam speszona. -No nie wiem wyglądało to jednoznacznie.- usmiechnęła się szeroko. -Przepraszam.-wstałąm szybko i weszłam do łazienki. Jaki wstyd ! Zsunęłam się po drzwiach i zakryłam twarz rękoma. Po co miałaś mu cokolwiek udowadniać ?! Lily mogłaś mu podziękować i kazać wyjść ! Chyba ,ze ja tego nie chciałam. -Co ?! - zapytałam siebie.- Mówiłaś coś ? -usłyszałam głos Cat. Wyszłam szybko z pokoju. Harry leżał na jej łóżku i szeroko się do mnie uśmiechał . A Cat stała oparta o szafkę. -Może mi sie wytłumaczycie? - poruszała zabawnie brwiami a ja spojrzałam na Harrego.-Nie mam Ci nic do tłumaczenia.Nie musze Ci sie z niczego tłumaczyć! Nawet się nie przyjażnimy !-oburzyłam się zanim zdążyłam wszystko przemyśleć. Cat chciała coś powiedzieć , ale zamknęła usta. -Cat... - westchnęłam a ta odwróciła się i skierowała się do drzwi. -Przepraszam.-przeprosiłam. Nie odpowiedziała tylko wyszła. Gdy tylko drzwi sie zamkneły popatrzyłam na Harrego. - Widzisz co zrobiłeś ?! - krzyknęłam. - Ja ?! - pokazał na siebie wstając. -Tak ty , gdyby nie ty .... yyyy! -zakończyłam swoja wypowiedz fuknięciem . On i tak nie zrozumie. -Sory , ale to ty chciałaś mi coś udowodnić ! - -podszedł do mnie lekko zły. -A no tak teraz to moja wina ?! - zaśmiałam sie nerwowo.- A kogo ?! - ten pokój robi sie strasznie mały.-Ta rozmowa nie ma sensu. - odwróciłam się i chciałam wyjść , ale on złapał mnie za nadgarstek. Lekko się przestraszyłam .Spokojnie on nic Ci nie zrobi. -Żałuje ,ze Cię dziś uratowałem .- wysyczał a jego tęczówki zrobiły sie czarne. -Mogłem Cie tam zostawić i pozwolić aby Cie zgwałcił.-mówił a ja patrzyłam na niego z przerażeniem. -Obmacywał być Cię ... -włożył swoją rękę pod moją koszulę. -Zostaw mnie ! - pisnęłam próbując się wyrwać. -Nie lubisz tego ? - zapytał z sarkazmem i pogłaskał mój policzek ,  ja próbowałam go odepchnąć. W końcu puścił mnie a ja szybko wybiegłam. Gdzie jest Cat ? U Justina , na pewno. Czekaj gdzie jest jego domek . Dzis mi coś mówiła. Przypomnij sobie . Zamknęłam oczy i próbowałam przypomnieć sobie cokolwiek. 24. Tak to 24 . Biegłam z domku do domku szukać tego numerku. -Jest. - szepnęłam. W biegłam do niego bez pukania i zobaczyłam moja przyjaciółkę , która rozmawiała z Justinem. -Cat , przepraszam Cię . - rzuciłam sie do niej mocno ja przytulając.-Lily co Ci sie stało dlaczego płaczesz ? -Cat oderwała mnie od siebie i zmusiła abym usiadła.- Nic . - skłamałam szybko oddychając.-Wrócisz do domku ?Jesteś moją przyjaciółką , ja topowiedziałam , ponieważ-mówiłam bardzo szybko -Dobrze.- odpowiedziała zaniepokojona . Gdy tylko wstałam drzwi sie odtworzyły. -Lily dlaczego uciekłaś ?-zapytał mnie z dziwnym uśmiechem. Jedna łza spłynęła mi po policzku.-Co ty jej zrobiłeś ? -zapytała jego Cat.-Było tak fajnie , nie podobało Ci się ? -zapytał a ja zaczęłam wszystko sobie przypominać. Chciał do mnie podejść , ale Justin go odsunął .-Co ty robisz ?! -zapytał Go , ale Harry go zignorował. -Kiedyś to powtórzymy nie ? - zaśmiał się .-Przestań ! -pisnęłam .-Przes-tań .- przesylabowałam. Cat wzieła mnie za rękę i wyprowadziła z domku.-Lily spróbuj nie płakać , bo nauczyciele usłyszą. - szepnęła do mnie prowadząc mnie do naszego domku. Przygryzłam wargę i próbowałam nie oddychać. Weszłyśmy do zimnego domku , ponieważ drzwi były odtwarte.-Usiądz.- powiedziała a ja to zrobiłam. Cat zamkneła drzwi i włączyła farelkę. 
-Dobierzcie się w pary.-powiedziała pani Stark. Uśmiechnęłam się do Cat i zaczęłam isć w jej stronę.-Ale pary damsko męskie.-dodała po chwili a mój uśmiech spadł mi z twarzy.-Hej , dasz sobie radę.-pocieszyła mnie Cat.- Lily ! - usłyszałam znany mi głos za mną. -Chcesz być ze mna w parze ? -zapytał z uśmiechem Edd. -Pewnie .- uśmiechnęłam się nieśmiało. Na szczęście to nie jest ciapowaty kujon. Tylko czy powinnam się martwić tym ,że jest on dobrze zbudowany i na pewno miał już nie jedną dziewczynę w tej szkolę ? -Waszym zadaniem chłopcy będzie pilnowanie swojej rówieśniczki jak oka w głowie.-pani Stark wyrwała mnie z zamyśleń. -Inna grupa bedzie chciała Wam je odebrać.-mówiła. - Musicie doprowadzić je do miasteczka , które jest 15 km stąd.-uśmiechnęła się rozdając mapy. -A wy dziewczyny macie im pomagać , ale żeby było trudniej ... - zaczęła i zrobiła przerwe . No mów ! -Musicie iść tą trasą , która jest zaznaczona na waszych mapach . Każda jest inna .-powiedziała.-Macie czas do jutra , do godziny 10. Powodzenia a i pamiętajcie ,że po 5 minutach z wrogiem dziewczęta nie mogą krzyczeć ! - krzyknęła i zagwizdała gwizdkiem. Co ? Czyli już zaczelismy ?! - Chodz.-krzyknął Edd ciagnac mnie za rękę. Tak w sumie nie wiem , gdzie biegnie , ponieważ on trzyma mapę. 
Próbowałam dotrzymać mu kroku , ale był za szybki . W końcu zaczęła boleć mnie głowa.- Edd... - zaczęłam zdyszana. -Tak , Lily dasz radę .-odwrócił się w moją stronę. -Możemy chwilę odpocząć ? - zapytałam próbując złapać oddech.- Och ... - westchnął .-No dobra , ale musimy się schować aby nikt nas nie znalazł.- powiedział podbiegając do mnie. Pociągnął mnie za rękę w strone krzaków. -Puść ! -pisneła a on dziwnie się na mnie popatrzył. -Przepraszam... - przeporosił zdezorientowany. Co ja robię ? Zaczęłam dziwnie sie zachowywać. -Nie , to ja przepraszam.-odparłam zawstydzona chowając się z nim w krzakach. -Wszytko w porządku ? -zapytał szeptem. -Tak , przepraszam , po prostu ... - pokręciłam głową.-Zły dzień .-skłamałam lekko się uśmiechając. 
-Myślałam ,że to bedzie zwykła szkolna wycieczka.-powiedziałam do Edd na co on się zaśmiał. -Wiesz nie wiem czy to możliwe z nauczycielami do w-f .- powiedziałam a ja ja cicho sie zaśmiałam. -Brzydzisz się spać na ziemi ? -zapytał. -Troszkę. - odpowiedziałam z uśmiechem. -Dasz radę , prześpij się.-nakazał a ja spróbowałam ułożyć się wygodnie na ziemi. Na myśl ,ze mogłabym teraz być w swoim pokoju pod kołdrą , robi mi się ciepło. Próbowałam zamknąć swoje oczy , ale było mi trudno.Nie chce spać. -Lily. - poczułam na sobie rękę Edda. -Tak ? -zapytałam. -Jak cos idę na strone . - zasmiał sie uroczo. -Okey.-usiadłam w pozycji siedzącej. Edd skierował się w strone krzaków a ja siedziałam oparta o drzewo. Sięgnęłam do kieszeni po telefon , ale przypomniałam sobie ,że nie Go nie mam . Świetnie. Spokojnie na pewno mama wysłałą Ci juz sms ,że z tatą jest okey . Na pewno . Bo niby co mogłoby mu sie stać ? Odtworzyłam szeroko oczy kiedy poczułam rękę na swoich ustach. Próbowałam je zdjąć , ale ktos był silniejszy.-Witaj piękna.-powiedział zachrypnięty głos.Moje ciało zesztywniało. Lily zrób coś ! Zaczął mnie ciągnąć do tyłu prosto w krzaki. Nadepnęłam mu na nogę przez co oboje się wywróciliśmy. -Edd ! - krzyknęłam a ten zatkał moje usta. Zaczął szybko ciągnąć. - Lily ! - słyszałam głos Edda. Tu Edd dasz rade , dajesz nie możemy tego przegrać ! W końcu siedzieliśmy w miejscu. Przyciskał mnie mocno do swojego ciała. -Lily !-Edd przebiegł koło krzaków i pobiegł dalej. Serio ? Przez jeszcze chwilę słyszałam głos Edda , ale teraz ucichł. -Trzy  , dwa ... -odliczał szeptem pokazując na swój zegarek. Minęło pięć minut od kiedy nie ma tu Edda. Czyli nie moge już krzyczeć .Durne reguły. Zdjął swoją rękę. Chciałam zejść z jego kolan , ale on przytrzymał mnie. Bałam się go i to okropnie.-Poczekaj.-wstał razem ze mną. Wziął moją rękę i zawiązał mocno sznurek na swoim i moim nadgarstku. -Przecież Ci nie ucieknę .- szepnęłam zła. Uśmiechnął sie uroczo i spojrzał na mnie swoim wzrokiem. Księżyc odbijał się w jego oczach. -Idziemy. - powiedział i zaczął mnie ciągnąć.-Jak tam spędziłaś parę godzin z tym frajerem ? - zapytał .-On nie jest frajerem. - zaprzeczyłam . Może czas troche skłamać ? -Jego usta smakują świetnie. -uśmiechnęłam się pod nosem. Harry zatrzymał się natychmiastowo przez co uderzyłam sie o niego. -Tak uważasz ? -zacisnął mocno szczękę. - No tak ? -odpowiedziałam przekręcajac oczmami . Zanim zdążyłam na niego spojrzeć walnął swoimi ustami w moje. Zaczął mnie namiętnie całować a w moim brzuchu pojawiły się motylki. Nie wiem ile tak staliśmy , ale to mogłoby trwać wiecznie. W końcu gdy zabrakło nam oddechu oderwaliśmy sie od siebie. Uśmiechnął się do mnie , po czym odwróciłam sie i zaczął iść przed siebie. Wow to było .... Nawet nie potrafie tego opisać. Zaczerwieniłam się i zaczęłam iść. On tak świetnie całuje , mogłabym ... Lily ! Z moich głupich rozmyśleń wyrwał mnie szelest w krzakach , szybko podeszłam do Harrego łapiąc go za ramiona. 
Harry
Uśmiechnąłem się pod nosem , widząc jej reakcję.-Chyba sie nie boisz ?-odwróciłem się do niej. -Nie.- powiedziała speszona.- Idźmy już.-powiedziała unikając mojego wzroku. Złapałem ją za rękę i zacząłem iść.Nie ma sie czego bać , w tym lesie nie ma nic groźnego. Jestem juz tu trzeci raz i zapewnę znów wygram. Nie potrzebuje mapy ani żadnego kompasu. Jestem facetem , dam sobie radę.
-Ile jeszcze ? - zapytałam idąc za mną.-Zatrzymamy się tu.- pokazałem na łąkę pełną kwiatów.Odtworzyła szeroko swoje piękne malinowe usta. -Jest tu pięknie.- szepnęła.-Wiem , ale rankiem jest jeszcze piękniej.-odparłem siadając.Usiadła koło mnie i zerwała pare kwiatków robiąc z nich wianki.Milczeliśmy się , ale gdy próbowałem się odezwać przerwała mi.-Opowiedz mi cos o sobie.-powiedziała swoim melodyjnym głosem.-Ale co ? - zapytałem zakładając ręce na karku kładąc się na plecach. -No nie wiem jaki jest twój ulubiony kolor? -powiedziała kładąc się na boku. -Czerwony , a twój ? -zadałem jej pytanie odwracajac sie do niej twarzą w twarz.-Zielony.-nawet w blasku księżyca mogłem zobaczyć jej rumieńce na twarzy. -Co lubisz najbardziej robić w wolnym czasie? -przyglądałem sie je twarzy. -Czytać lub malować.-uśmiechnęła sie nieśmiało.-A ty ?-dodała po chwili. Obserwować cię.-Majsterkować przy swoim aucie.-odpowiedziałem.-Słuchaj... - zacząłem.-Przepraszam cię za tamto , co się stało wczoraj.-przeprosiłem ją. Nie odpowiedziała , a to mnie dobijało. -Lily ? Słyszałaś mnie ? -zapytałem cierpliwie.-Tak. - odpowiedziała.



-Nie zupełnie.-posmutniała.No nie powiedziałem coś nie tak ? -Wyjechał do Afganistanu.-dokończyła siadając.-Aha.-to jedyne słowa , które wyszły z moich ust.Usiadłem w tej samej pozycji co ona i chciałem ją przytulić , ale nie wiem jakby zareagowała. Po tym co jej wczoraj zrobiłem , boi sie mnie.-Przepraszam.-przeprosiłem ja szeptem.-Nie wiedziałeś.-odpowiedziała z nerwowym uśmiechem.-Nie , chodzi mi o wczoraj.-przypomniałem jej i popatrzyłem na nią. Odwróciła delikatnie twarz w lewą stronę. Nic nie odpowiedziała.
Lily.
Dopiero teraz przypomniałam sobie ten okropny wczorajszy dzień. Brawo Harry wszytsko zepsułeś ! Mogłęś o tym nie wspominać , a  może i bym ... Co bym zrobiła ? -Piękny wschód słońca , co nie?- zmieniłam temat. -Taa.-odparł niezręcznie.-Chodz , pokaże Ci coś.-chciał złapać mnie za rękę , ale odsunęłam się.Popatrzył na mnie zrozumiale i zaczął iść. Naprawdę nie chciałam , żeby to wyglądało. Co ?! Lily , po tym co on Ci zrobił jeszcze jest Ci Go żal ?!
-Ty chyba nie chcesz tego ... - zaczęłam , gdy zdjął z siebie koszulkę , pokazując swój umięśniony tors. Szczęka mi opadła kiedy to zobaczyłam . Jak można mieć coś takiego niesamowitego ?! -Zamknij buzię.-odparł cicho śmiejąc się. Zawstydzona i speszona odwróciłam od niego wzrok.-Ty chyba nie chcesz .. - zaczęłam , gdy ten skoczył do wody ochlapując mnie. -No , nie. - zaśmiałam się do siebie. Po chwili Harry wynurzył się , zakładajac swoje loki na bok.-Idziesz ? -zapytał z uśmiechem.-Zwariowałeś ?! - to zabrzmiało jak pisknięcie.-No chodź , ciepła jest.- odparł nurkując. Wynurzył sie dopiero , koło mostu na którym stałam.-Chyba się nie boisz ? - powiedział z chytrym usmiechem .-Nie ? - przewróciłam oczami.-To chodz.-powiedział kładąc się na plecach.-Dobra , ale sie odwróć.-rozkazałam , a ten uniósł ręce w geście obronnym po czym sie odwrócił . Zdjęłam z siebie spodnie , zostając w czarnych majtkach. Matko na pewno wyglądam jak burak. Zdjęłam szybko bluzkę i odwróciłam się. Harry leżał w poprzedniej pozycji.-Harry ! - próbowałam się zasłonić. Ten podpłynął do drabinki i wszedł na pomost. -Nie , nie podchodź. - cofnęłam się zakrywajac rękami swój biust. Podszedł do mnie nic nie mówiąc i złapał moje ręce. Odciągnął je od mojego ciała utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. -Czemu sie zasłaniasz ? -szepnął swoim zachrypniętym głosem.-Zawstydzasz mnie! -zaśmiałam się nerwowo.-Nie masz się czego wstydzić.-odparł patrząc na moje ciało. Walnęłam Go w ramię i szybko wskoczyłam do wody. To nie było zbyt dobrym pomysłem . Ta woda jest lodowata ! Szybko wynurzyłam się w pod wody , rozejrzałam sie , ale jego nie było.-Harry ? -odwróciłam się. Jego ubrania są , więc gdzie on jest. Prawie dostałam zawału , gdy wyłonił się przed mną.-Możesz przestać , mnie tak zaskakiwać ?! - zaśmiałam się. -Bo ? - przybliżył się do mnie. -Bo tak ! - ochlapałam Go wodą. No i zaczęłam wojnę.
-Chyba czas wyjść. - powiedziałam wchodząc po drabince na pomost. Złapałam swoje ubania i chciałam je jak najszybciej ubrać , ale wypadło mi wszytsko z rąk . I oczywiście wpadło do wody.- Serio ?-zaśmiał sie zakładając na siebie spodnie. Zaczęłam wyjmować , ubrania , ale i tak były całe mokre.-Masz. - podał mi swoją koszulkę. -No co ty. - odparłam , próbując założyć mokre ubrania. Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Przekręciłam oczami i ubrałam jego koszulkę , która dosięgała mi do połowy uda. -Idziemy? -zapytał. -Okey.-odparłam i zaczęłam nieść swoje rzeczy. 
Nie mogłam przestać śmiać się z jego idiotycznych żartów. -Długo jeszcze ? -zapytałam . - Nie dokładnie za tymi krzakami.-odparł a ja odsłoniłam krzaki. Widoku za roślinami nie spodziewałam się. Zobaczyłam radiowozy policyjne i płaczącą Cat. Napotkałam kontakt wzrokowy z mamą Harrego . Co tu robi mama Harrego ?! Zaczęła do nas biec. -Mamo , co się .. - zaczął Harry.-Nie było Was tak długo ,że wezwali Nas i policję.-mówiła szybko. Zza pleców wyłoniła się moja matka.-Lily. - rzuciła sie na mnie.Spojrzała na mój ubiór a następnie na Harrego. - Nie , mamo ... - zaczęłam. -Jak mogłeś ?!Co on Ci zrobił! -krzyknęła moja matka.-Ja nic nie zrobiłem.-tłumaczył się. -To dlaczego ona nie ma swoich ubrań ?! - moja matka była cała czerwona. -Mamo , poprostu ... - zaczełam. - Jak mogłeś jej cos takiego zrobic ? -odezwała się Annie.-Ale mamo... - znów zaczął  , ale mnie nie usłyszałam bo matka zaczęła mnie ciągnąć. -Mamo , to naprawdę nie tak. - powiedziałam.-Jak mogłaś być tak głupia ! - krzyknęła przykuwając wzrok innych. Odtworzyłam lekko usta. -Do niczego.. - zaczęłam , ale ta odtworzyła drzwi i wepchnęła mnie do auta. Czemu oni nie mogą nas wysłuchać ?! Mama ruszyła a ja wyjrzałam przez okno. Harry krzyczał na nauczyciela od w-f. Moja mama zaczęła trąbić , na uczniów. Ostatnie co zobaczyła w tym miejscu to jak policjanci odciągają Harrego od nauczyciela.
       
I jak ? Przepraszam ,że tak długo . Zapraszam na LONGING ! Komentujemy !!

1 komentarz: