-Dobierzcie się w pary.-powiedziała pani Stark. Uśmiechnęłam się do Cat i zaczęłam isć w jej stronę.-Ale pary damsko męskie.-dodała po chwili a mój uśmiech spadł mi z twarzy.-Hej , dasz sobie radę.-pocieszyła mnie Cat.- Lily ! - usłyszałam znany mi głos za mną. -Chcesz być ze mna w parze ? -zapytał z uśmiechem Edd. -Pewnie .- uśmiechnęłam się nieśmiało. Na szczęście to nie jest ciapowaty kujon. Tylko czy powinnam się martwić tym ,że jest on dobrze zbudowany i na pewno miał już nie jedną dziewczynę w tej szkolę ? -Waszym zadaniem chłopcy będzie pilnowanie swojej rówieśniczki jak oka w głowie.-pani Stark wyrwała mnie z zamyśleń. -Inna grupa bedzie chciała Wam je odebrać.-mówiła. - Musicie doprowadzić je do miasteczka , które jest 15 km stąd.-uśmiechnęła się rozdając mapy. -A wy dziewczyny macie im pomagać , ale żeby było trudniej ... - zaczęła i zrobiła przerwe . No mów ! -Musicie iść tą trasą , która jest zaznaczona na waszych mapach . Każda jest inna .-powiedziała.-Macie czas do jutra , do godziny 10. Powodzenia a i pamiętajcie ,że po 5 minutach z wrogiem dziewczęta nie mogą krzyczeć ! - krzyknęła i zagwizdała gwizdkiem. Co ? Czyli już zaczelismy ?! - Chodz.-krzyknął Edd ciagnac mnie za rękę. Tak w sumie nie wiem , gdzie biegnie , ponieważ on trzyma mapę.
Próbowałam dotrzymać mu kroku , ale był za szybki . W końcu zaczęła boleć mnie głowa.- Edd... - zaczęłam zdyszana. -Tak , Lily dasz radę .-odwrócił się w moją stronę. -Możemy chwilę odpocząć ? - zapytałam próbując złapać oddech.- Och ... - westchnął .-No dobra , ale musimy się schować aby nikt nas nie znalazł.- powiedział podbiegając do mnie. Pociągnął mnie za rękę w strone krzaków. -Puść ! -pisneła a on dziwnie się na mnie popatrzył. -Przepraszam... - przeporosił zdezorientowany. Co ja robię ? Zaczęłam dziwnie sie zachowywać. -Nie , to ja przepraszam.-odparłam zawstydzona chowając się z nim w krzakach. -Wszytko w porządku ? -zapytał szeptem. -Tak , przepraszam , po prostu ... - pokręciłam głową.-Zły dzień .-skłamałam lekko się uśmiechając.
-Myślałam ,że to bedzie zwykła szkolna wycieczka.-powiedziałam do Edd na co on się zaśmiał. -Wiesz nie wiem czy to możliwe z nauczycielami do w-f .- powiedziałam a ja ja cicho sie zaśmiałam. -Brzydzisz się spać na ziemi ? -zapytał. -Troszkę. - odpowiedziałam z uśmiechem. -Dasz radę , prześpij się.-nakazał a ja spróbowałam ułożyć się wygodnie na ziemi. Na myśl ,ze mogłabym teraz być w swoim pokoju pod kołdrą , robi mi się ciepło. Próbowałam zamknąć swoje oczy , ale było mi trudno.Nie chce spać. -Lily. - poczułam na sobie rękę Edda. -Tak ? -zapytałam. -Jak cos idę na strone . - zasmiał sie uroczo. -Okey.-usiadłam w pozycji siedzącej. Edd skierował się w strone krzaków a ja siedziałam oparta o drzewo. Sięgnęłam do kieszeni po telefon , ale przypomniałam sobie ,że nie Go nie mam . Świetnie. Spokojnie na pewno mama wysłałą Ci juz sms ,że z tatą jest okey . Na pewno . Bo niby co mogłoby mu sie stać ? Odtworzyłam szeroko oczy kiedy poczułam rękę na swoich ustach. Próbowałam je zdjąć , ale ktos był silniejszy.-Witaj piękna.-powiedział zachrypnięty głos.Moje ciało zesztywniało. Lily zrób coś ! Zaczął mnie ciągnąć do tyłu prosto w krzaki. Nadepnęłam mu na nogę przez co oboje się wywróciliśmy. -Edd ! - krzyknęłam a ten zatkał moje usta. Zaczął szybko ciągnąć. - Lily ! - słyszałam głos Edda. Tu Edd dasz rade , dajesz nie możemy tego przegrać ! W końcu siedzieliśmy w miejscu. Przyciskał mnie mocno do swojego ciała. -Lily !-Edd przebiegł koło krzaków i pobiegł dalej. Serio ? Przez jeszcze chwilę słyszałam głos Edda , ale teraz ucichł. -Trzy , dwa ... -odliczał szeptem pokazując na swój zegarek. Minęło pięć minut od kiedy nie ma tu Edda. Czyli nie moge już krzyczeć .Durne reguły. Zdjął swoją rękę. Chciałam zejść z jego kolan , ale on przytrzymał mnie. Bałam się go i to okropnie.-Poczekaj.-wstał razem ze mną. Wziął moją rękę i zawiązał mocno sznurek na swoim i moim nadgarstku. -Przecież Ci nie ucieknę .- szepnęłam zła. Uśmiechnął sie uroczo i spojrzał na mnie swoim wzrokiem. Księżyc odbijał się w jego oczach. -Idziemy. - powiedział i zaczął mnie ciągnąć.-Jak tam spędziłaś parę godzin z tym frajerem ? - zapytał .-On nie jest frajerem. - zaprzeczyłam . Może czas troche skłamać ? -Jego usta smakują świetnie. -uśmiechnęłam się pod nosem. Harry zatrzymał się natychmiastowo przez co uderzyłam sie o niego. -Tak uważasz ? -zacisnął mocno szczękę. - No tak ? -odpowiedziałam przekręcajac oczmami . Zanim zdążyłam na niego spojrzeć walnął swoimi ustami w moje. Zaczął mnie namiętnie całować a w moim brzuchu pojawiły się motylki. Nie wiem ile tak staliśmy , ale to mogłoby trwać wiecznie. W końcu gdy zabrakło nam oddechu oderwaliśmy sie od siebie. Uśmiechnął się do mnie , po czym odwróciłam sie i zaczął iść przed siebie. Wow to było .... Nawet nie potrafie tego opisać. Zaczerwieniłam się i zaczęłam iść. On tak świetnie całuje , mogłabym ... Lily ! Z moich głupich rozmyśleń wyrwał mnie szelest w krzakach , szybko podeszłam do Harrego łapiąc go za ramiona.
Harry
Uśmiechnąłem się pod nosem , widząc jej reakcję.-Chyba sie nie boisz ?-odwróciłem się do niej. -Nie.- powiedziała speszona.- Idźmy już.-powiedziała unikając mojego wzroku. Złapałem ją za rękę i zacząłem iść.Nie ma sie czego bać , w tym lesie nie ma nic groźnego. Jestem juz tu trzeci raz i zapewnę znów wygram. Nie potrzebuje mapy ani żadnego kompasu. Jestem facetem , dam sobie radę.
-Ile jeszcze ? - zapytałam idąc za mną.-Zatrzymamy się tu.- pokazałem na łąkę pełną kwiatów.Odtworzyła szeroko swoje piękne malinowe usta. -Jest tu pięknie.- szepnęła.-Wiem , ale rankiem jest jeszcze piękniej.-odparłem siadając.Usiadła koło mnie i zerwała pare kwiatków robiąc z nich wianki.Milczeliśmy się , ale gdy próbowałem się odezwać przerwała mi.-Opowiedz mi cos o sobie.-powiedziała swoim melodyjnym głosem.-Ale co ? - zapytałem zakładając ręce na karku kładąc się na plecach. -No nie wiem jaki jest twój ulubiony kolor? -powiedziała kładąc się na boku. -Czerwony , a twój ? -zadałem jej pytanie odwracajac sie do niej twarzą w twarz.-Zielony.-nawet w blasku księżyca mogłem zobaczyć jej rumieńce na twarzy. -Co lubisz najbardziej robić w wolnym czasie? -przyglądałem sie je twarzy. -Czytać lub malować.-uśmiechnęła sie nieśmiało.-A ty ?-dodała po chwili. Obserwować cię.-Majsterkować przy swoim aucie.-odpowiedziałem.-Słuchaj... - zacząłem.-Przepraszam cię za tamto , co się stało wczoraj.-przeprosiłem ją. Nie odpowiedziała , a to mnie dobijało. -Lily ? Słyszałaś mnie ? -zapytałem cierpliwie.-Tak. - odpowiedziała.

-Nie zupełnie.-posmutniała.No nie powiedziałem coś nie tak ? -Wyjechał do Afganistanu.-dokończyła siadając.-Aha.-to jedyne słowa , które wyszły z moich ust.Usiadłem w tej samej pozycji co ona i chciałem ją przytulić , ale nie wiem jakby zareagowała. Po tym co jej wczoraj zrobiłem , boi sie mnie.-Przepraszam.-przeprosiłem ja szeptem.-Nie wiedziałeś.-odpowiedziała z nerwowym uśmiechem.-Nie , chodzi mi o wczoraj.-przypomniałem jej i popatrzyłem na nią. Odwróciła delikatnie twarz w lewą stronę. Nic nie odpowiedziała.
Lily.
Dopiero teraz przypomniałam sobie ten okropny wczorajszy dzień. Brawo Harry wszytsko zepsułeś ! Mogłęś o tym nie wspominać , a może i bym ... Co bym zrobiła ? -Piękny wschód słońca , co nie?- zmieniłam temat. -Taa.-odparł niezręcznie.-Chodz , pokaże Ci coś.-chciał złapać mnie za rękę , ale odsunęłam się.Popatrzył na mnie zrozumiale i zaczął iść. Naprawdę nie chciałam , żeby to wyglądało. Co ?! Lily , po tym co on Ci zrobił jeszcze jest Ci Go żal ?!
-Ty chyba nie chcesz tego ... - zaczęłam , gdy zdjął z siebie koszulkę , pokazując swój umięśniony tors. Szczęka mi opadła kiedy to zobaczyłam . Jak można mieć coś takiego niesamowitego ?! -Zamknij buzię.-odparł cicho śmiejąc się. Zawstydzona i speszona odwróciłam od niego wzrok.-Ty chyba nie chcesz .. - zaczęłam , gdy ten skoczył do wody ochlapując mnie. -No , nie. - zaśmiałam się do siebie. Po chwili Harry wynurzył się , zakładajac swoje loki na bok.-Idziesz ? -zapytał z uśmiechem.-Zwariowałeś ?! - to zabrzmiało jak pisknięcie.-No chodź , ciepła jest.- odparł nurkując. Wynurzył sie dopiero , koło mostu na którym stałam.-Chyba się nie boisz ? - powiedział z chytrym usmiechem .-Nie ? - przewróciłam oczami.-To chodz.-powiedział kładąc się na plecach.-Dobra , ale sie odwróć.-rozkazałam , a ten uniósł ręce w geście obronnym po czym sie odwrócił . Zdjęłam z siebie spodnie , zostając w czarnych majtkach. Matko na pewno wyglądam jak burak. Zdjęłam szybko bluzkę i odwróciłam się. Harry leżał w poprzedniej pozycji.-Harry ! - próbowałam się zasłonić. Ten podpłynął do drabinki i wszedł na pomost. -Nie , nie podchodź. - cofnęłam się zakrywajac rękami swój biust. Podszedł do mnie nic nie mówiąc i złapał moje ręce. Odciągnął je od mojego ciała utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. -Czemu sie zasłaniasz ? -szepnął swoim zachrypniętym głosem.-Zawstydzasz mnie! -zaśmiałam się nerwowo.-Nie masz się czego wstydzić.-odparł patrząc na moje ciało. Walnęłam Go w ramię i szybko wskoczyłam do wody. To nie było zbyt dobrym pomysłem . Ta woda jest lodowata ! Szybko wynurzyłam się w pod wody , rozejrzałam sie , ale jego nie było.-Harry ? -odwróciłam się. Jego ubrania są , więc gdzie on jest. Prawie dostałam zawału , gdy wyłonił się przed mną.-Możesz przestać , mnie tak zaskakiwać ?! - zaśmiałam się. -Bo ? - przybliżył się do mnie. -Bo tak ! - ochlapałam Go wodą. No i zaczęłam wojnę.
-Chyba czas wyjść. - powiedziałam wchodząc po drabince na pomost. Złapałam swoje ubania i chciałam je jak najszybciej ubrać , ale wypadło mi wszytsko z rąk . I oczywiście wpadło do wody.- Serio ?-zaśmiał sie zakładając na siebie spodnie. Zaczęłam wyjmować , ubrania , ale i tak były całe mokre.-Masz. - podał mi swoją koszulkę. -No co ty. - odparłam , próbując założyć mokre ubrania. Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Przekręciłam oczami i ubrałam jego koszulkę , która dosięgała mi do połowy uda. -Idziemy? -zapytał. -Okey.-odparłam i zaczęłam nieść swoje rzeczy.
Nie mogłam przestać śmiać się z jego idiotycznych żartów. -Długo jeszcze ? -zapytałam . - Nie dokładnie za tymi krzakami.-odparł a ja odsłoniłam krzaki. Widoku za roślinami nie spodziewałam się. Zobaczyłam radiowozy policyjne i płaczącą Cat. Napotkałam kontakt wzrokowy z mamą Harrego . Co tu robi mama Harrego ?! Zaczęła do nas biec. -Mamo , co się .. - zaczął Harry.-Nie było Was tak długo ,że wezwali Nas i policję.-mówiła szybko. Zza pleców wyłoniła się moja matka.-Lily. - rzuciła sie na mnie.Spojrzała na mój ubiór a następnie na Harrego. - Nie , mamo ... - zaczęłam. -Jak mogłeś ?!Co on Ci zrobił! -krzyknęła moja matka.-Ja nic nie zrobiłem.-tłumaczył się. -To dlaczego ona nie ma swoich ubrań ?! - moja matka była cała czerwona. -Mamo , poprostu ... - zaczełam. - Jak mogłeś jej cos takiego zrobic ? -odezwała się Annie.-Ale mamo... - znów zaczął , ale mnie nie usłyszałam bo matka zaczęła mnie ciągnąć. -Mamo , to naprawdę nie tak. - powiedziałam.-Jak mogłaś być tak głupia ! - krzyknęła przykuwając wzrok innych. Odtworzyłam lekko usta. -Do niczego.. - zaczęłam , ale ta odtworzyła drzwi i wepchnęła mnie do auta. Czemu oni nie mogą nas wysłuchać ?! Mama ruszyła a ja wyjrzałam przez okno. Harry krzyczał na nauczyciela od w-f. Moja mama zaczęła trąbić , na uczniów. Ostatnie co zobaczyła w tym miejscu to jak policjanci odciągają Harrego od nauczyciela.
I jak ? Przepraszam ,że tak długo . Zapraszam na LONGING ! Komentujemy !!
Uwielbiam twojego bloga!!!
OdpowiedzUsuń